tłum. Edmund Cięglewicz

SCENA XI

Sokrates, Wykrętowic, Chór.

SOKRATES

wychodząc z uczelni
Klnę się na Oddech, na Chaos, na Wiatry,
Że nie widziałem tak dzikiego chama,
Takiej ciemięgi, tumana i gapia,
Co, nim się kilku drobiazgów wyuczył,
Już ich zapomniał! Jednakże spróbuję
Wezwać go na dwór, tu — na światło dzienne.
bardzo głośno, zwrócony do uczelni
Hej! Wykrętowic! Sam tu, wynieś łoże!

WYKRĘTOWIC

odpowiadając z wnętrza
Cóż kiedy pluskwy ruszyć go nie dają!
Wykrętowic boso, tylko w chitonie, wynosi powoli i niezgrabnie tapczan nakryty baranicą.

SOKRATES

Żwawo! Kładź tutaj! Teraz czuj duch!

WYKRĘTOWIC

Baczę.

SOKRATES

Powiadaj, czego najpierw chcesz się uczyć
Z przedmiotów, których nie znasz jeszcze: rzeknij,
Czy chcesz o miarach, taktach czy imionach?

WYKRĘTOWIC

z werwą
O miarach, jużci. Co dopiero bowiem
Orznął mnie mączarz o dwie kwarcie mąki.

SOKRATES

zniecierpliwiony
Nie to! Lecz którą z miar za najpiękniejszą
Mniemasz: potrójną czy poczwórną miarę?

WYKRĘTOWIC

Ostatnią, bo też nie ma jako garniec.

SOKRATES

Człowieku, bredzisz!

WYKRĘTOWIC

Tak? Załóż się ze mną,
Że cztery kwarty mieści cały garniec!

SOKRATES

Niechże cię...! Jesteś dzik i tępa głowa.
Lecz może snadniej pojmiesz coś o taktach?

WYKRĘTOWIC

Cóż to? Czy z taktów wypiecze się placek?

SOKRATES

Więc przede wszystkim już w obejściu z ludźmi
Będziesz wytworny, umiejąc rozróżnić
Każdy takt, czy to wojenny, czy daktyl...

WYKRĘTOWIC

przerywając, ze zdziwieniem
Daktyl?

SOKRATES

Tak, przebóg.

WYKRĘTOWIC

Przeć go znam.

SOKRATES

Więc opisz!

WYKRĘTOWIC

Po co? Wszak jadłem... no daktyl, jak daktyl.
Sokrates zaprzecza głową; wtedy pokazuje mu tak zwaną „figę”.
Gdym był chłopięciem, to brano za daktyl.

SOKRATES

z obrzydzeniem
Jesteś cham, tuman!

WYKRĘTOWIC

w pasji
A tyś co? Dziad, żebrak!
Tych bredni nie chcę się uczyć.

SOKRATES

Więc czegóż?

WYKRĘTOWIC

Jednej, jedynej rzeczy, kręcić prawem!

SOKRATES

Wpierw musisz innych rzeczy się nauczyć.
Któreż z czwórnogich męskie są z prawidła?

WYKRĘTOWIC

Dyć wiem, co męskie; jeszczem nie ogłupiał.
Byk, cap i baran, pies, kogut i gawron.

SOKRATES

ironicznie
A ślicznie, cudnie! Samicę też nazwiesz
Pewnie gawronem, tak samo, jak samca?

WYKRĘTOWIC

Jakoż to, jak to?

SOKRATES

No — gawron i gawron.

WYKRĘTOWIC

Tak, prawda, przebóg! Jako mam zaś mówić?

SOKRATES

«Gawron» na samca, na samkę «gawronka».

WYKRĘTOWIC

Gawronka?
uradowany
Dobrze, pięknie, klnę się Wiatrem!
Wiesz co? Już za tę jednę twoją lekcję
Sypnę ci mąki jęczmiennej w dzież hojnie.

SOKRATES

Patrz! Tu błąd znowu. «Dzież» mówisz, toć żeńskie
Odmieniasz, jako męskie!

WYKRĘTOWIC

W jaki sposób?
Ja dzież przemieniam na męskie?

SOKRATES

Tak właśnie,
Jakbyś odmieniał Kleonyma.

WYKRĘTOWIC

ze zdumieniem
Jako?

SOKRATES

U ciebie jedno, czy dzież, czy Kleonym.

WYKRĘTOWIC

z urąganiem
Ależ Kleonym nigdy nie miał dzieży,
śmiejąc się
Wżdy ciasto miesił w kulistym moździerzu.
Na koniec jakże mam gadać?

SOKRATES

Chcesz wiedzieć?
Mówi się «dzieża» tak, jako «Sostrata».

WYKRĘTOWIC

Dzieża jak baba?

SOKRATES

Teraz dobrze mówisz!

WYKRĘTOWIC

do publiczności obrócony, mówi do siebie, jakby sobie wbijał w pamięć
Trza mówić dzieża i ta Kleonyma.

SOKRATES

Jeszcze ci trzeba nauczyć się, które
Są z imion własnych męskie, które żeńskie.

WYKRĘTOWIC

Wiem przecie, które żeńskie.

SOKRATES

Wymień kilka.

WYKRĘTOWIC

Lilia, Filinna, Klejgora, Demetria.

SOKRATES

Znasz jakie męskie imiona?

WYKRĘTOWIC

Tych krocie,
Jak Filoksenos, Melesjas, Amynias.

SOKRATES

Widzisz, ty drabie, wszak ci to nie męskie!

WYKRĘTOWIC

Te wam nie męskie?

SOKRATES

Nigdy w świecie. Jakże
Wołasz, spotkawszy, gdziekolwiek Amynię?

WYKRĘTOWIC

Jak bym miał wołać: «Hej, bywaj Amynio!»

SOKRATES

Widzisz... wołałeś na babę Amynię!

WYKRĘTOWIC

Czyż on nie baba, co się boi wojny?
Uczysz wżdy tego, o czym wszyscy wiemy.

SOKRATES

pokazując na tapczan
Nie, przebóg! Teraz połóż się tu.

WYKRĘTOWIC

Po co?

SOKRATES

Masz tu wymyślić coś sam, samodzielnie!

WYKRĘTOWIC

ze wstrętem i strachem
Błagam cię, nie tu. Mamli co wymyśleć,
To już na ziemi legnę, byle nie tu.

SOKRATES

Taki mój rozkaz!
usadza Wykrętowica przemocą na tapczanie, odstępuje na bok i staje w pozie ogromnie zamyślonej.