Spis treści

    1. Czas: 1
    2. Dar: 1
    3. Grzeczność: 1
    4. Koń: 1
    5. Król: 1
    6. Las: 1
    7. Podróż: 1
    8. Rzeka: 1
    9. Święto: 1
    10. Tajemnica: 1
    11. Uczta: 1
    12. Wojsko: 1
    13. Zwierzęta: 1
    14. Żołnierz: 1

    Maria KonopnickaNa jagody

    1

    Tuż nad Bugiem, z lewej strony,

    Stoi wielki bór zielony.

    Noc go kryje skrzydłem kruczem[1],

    Świt otwiera srebrnym kluczem,

    5

    A zachodu łuna złota

    Zatrzaskuje jasne wrota.

    Nikt wam tego nie opowie,

    Moje panie i panowie,

    Jakie tam ogromne drzewa,

    10

    Ile ptaszyn na nich śpiewa,

    Jakie kwiatków cudne rody,

    Jakie modre w strugach wody,

    Jak dąb w szumach z wichrem gada,

    Jakie bajki opowiada!

    15

    Las, TajemnicaMało komu tam się uda

    Napatrzyć się na te cuda,

    Mało kto w wieczornej ciszy

    Tę borową baśń usłyszy,

    Mało kogo bór przypuści

    20

    Do tajemnych swych czeluści,

    Gdzie się kryją jego dziwy:

    Świat jak z bajki — a prawdziwy!

    Długo na to czekać trzeba,

    Aż się wicher ukoleba[2],

    25

    Aż drożyny mech wygładzi,

    Aż nas dzięcioł poprowadzi,

    Aż się w dziuplach pośpią sowy,

    Aż zadrzemie dziad borowy,

    Aż obeschną w trawach rosy,

    30

    Aż utkają dywan wrzosy.

    Wtedy — niech się co chce dzieje,

    Dalej, dzieci! Idźmy w knieje!


    Wojsko, Żołnierz, ZwierzętaŻeby tylko, chowaj Boże,

    Nie napotkać gdzie ślimaka…

    35

    Jak nic drogę zajść nam może,

    A to straszny zawadiaka!

    Płaszcz zwinięty ma na grzbiecie,

    Różki stawia na widecie[3].

    Wali tego cała rota[4]:

    40

    — Raz, dwa, trzy, i marsz, piechota!

    A nad nimi lecą osy,

    Grają, trąbią wniebogłosy,

    Aż się echa w boru gonią…

    Nie zaczepiaj, bo pod bronią!

    45

    Zaraz brzęk się ozwie krótki,

    Do ataku brzęk pobudki,

    Zaraz idą na bagnety…

    Utnie która? — Gwałtu, rety!

    A tam siedzi we fortecy

    50

    Pająk, co ma krzyż przez plecy

    I krzyżakiem się nazywa:

    Bestia sroga a złośliwa!

    Myślisz — nic, a tu zasadzka:

    Jak nie chwyci cię znienacka,

    55

    Jak nie zwiąże w łyka, w sznury,

    To nie poznasz własnej skóry.

    I choć nic cię nie zaboli,

    Wziętyś, bratku, do niewoli!

    Co krok strachy, co krok trwogi…

    60

    Z wojskiem ciągną marudery

    Gąsienice w poprzek drogi;

    A od głównej gdzieś kwatery

    Adiutanty złotem świecą,

    Na motylich skrzydłach lecą,

    65

    Aż im z czubów idzie para:

    — Lewo w tył, i — naprzód, wiara!

    Zanim dojdziem[5], zanim staniem[6]

    Pod borowych szumów graniem,

    Nim na roścież się otworzy

    70

    Świat borowy, nasz, a boży,

    Posłuchajcie, jak w poranek

    Na czernice, na jagody

    Szedł do boru mały Janek,

    Jakie w boru miał przygody.

    75

    Ledwo ranne słonko wstało,

    Patrzcie tylko, już jest w lesie!

    Między sosny idzie śmiało,

    Dwie krobeczki[7] w ręku niesie;

    Kapelusik wziął czerwony,

    80

    Żeby go się bały wrony,

    A choć serce mu kołata,

    Nic nie pyta! Kawał chwata!

    Dar— Na bok, tarnie[8] i wikliny!

    Dziś są Mamy imieniny:

    85

    Niespodziankę Mamie zrobię,

    Jagód zbiorę w krobki obie,

    Leśna rosa je obmyje,

    Paprociany liść nakryje.

    Ciszkiem, chyłkiem po polanie

    90

    Wrócę, zanim Mama wstanie,

    No, i będzie niespodzianka:

    Dar od boru i od Janka!

    A czy jakie zamówienie[9]?…

    Szuka Janek, co ma siły,

    95

    A tu — żeby na nasienie[10]!

    Tak jagódki się pokryły[11].

    Szuka w prawo, szuka w lewo,

    Między brzozy, między sosny,

    Wreszcie tam, gdzie ścięte drzewo,

    100

    Siadł zmęczony i żałosny.

    Na płacz mu się zbiera prawie…

    Wtem, gdzie szara ziemi grudka,

    Tuż przed sobą ujrzy w trawie

    Brodatego Krasnoludka.

    105

    Krasnoludek, wszakże wiecie,

    To najmniejszy człeczek w świecie

    I nie straszny ani trocha,

    A nad wszystko dzieci kocha!

    KrólKrasnoludek różny bywa:

    110

    Jeden Polny — ode żniwa,

    Drugi Pszczelny, rządzi ulem,

    Ten był — Jagodowym królem.

    Jagodowy król po borze

    Jak po własnym chodzi dworze,

    115

    Mech mu leśny łoże ściele,

    Z wilg i drozdów ma kapelę,

    Gdzie bądź stąpi — kwiaty, zioła

    Pochylają wonne czoła,

    A w największą nawet ciszę

    120

    Trzcina przed nim się kołysze.

    Jagodowy król — pan z pana!

    Szata na nim cudnie tkana,

    Korony zaś nie używa,

    Bo za duża jest i krzywa.

    125

    Lecz i bez niej w jednej chwili

    Obaj z Jankiem się zmówili.

    Król zaświstał w orzech pusty.

    Wnet szastnęło między chrusty[12]

    — Król ma służbę znakomitą,

    130

    Wiewióreczki z rudą kitą —

    I w skok chyże jego posły[13]

    Obie krobki[14] w bór poniosły.

    — To i my idźmy za niemi[15]! —

    Rzekł do Janka król łaskawie.

    135

    Idą, a tu czerń na ziemi:

    Wielkie mrówki pełzną w trawie…

    Ledwie przeszły, pająk srogi

    Kosmatymi stąpa nogi[16]

    Zatrwożył się nasz chłopczyna.

    140

    — Nic się nie bój! — król mu powie.

    — Włos nie spadnie ci na głowie!

    To jest dobry starowina,

    Pierwszy tkacz mojego dworu,

    Od sajety[17] i bisioru[18].

    145

    Ten pas, spojrzyj, srebrno-złoty,

    Jego właśnie jest roboty…

    To zaś moje pracowniki[19]

    Stawią mosty i chodniki.

    Krocie tego mamy, krocie!

    150

    A wtem cień ich objął chłodem,

    Weszli w gąszcz, między paprocie,

    Jaś za królem, a król przodem.

    Idą, aż tu nowe dziwy!

    Krzyknął Janek, podniósł głowy:

    155

    Jako w sadzie stoją śliwy,

    Tak tu gaj był jagodowy.

    A jagody wszędzie wiszą,

    Na szypułkach się kołyszą.

    A tak każda pełna soku,

    160

    Że się prawie czerni w oku.

    Zapatrzył się nasz chłopczyna,

    A król podparł boki oba:

    — Tu się państwo me zaczyna:

    Jakże waści[20] się podoba?…

    165

    I pod wąsem się uśmiecha,

    A miał wąsy jako strzecha.

    A wtem nagle się ukaże

    Dwór królewski. Jak wspaniały!

    Dach go kryje srebrnobiały,

    170

    Ślimak trzyma przed nim straże,

    A żywiczna cienka ściana

    Świeci słońcem wyzłacana.

    Przede dworem, jak się godzi,

    Królewicze stoją młodzi

    175

    I witają pięknie gościa

    Oraz ojca Jegomościa.

    A na każdym kubrak siny[21],

    Jakby z czarnej jagodziny,

    Jasne oczy zmyte rosą,

    180

    Krągłe mycki, nogi boso.

    Macie w całej tu postaci

    Jagodowych siedmiu braci.

    Król nie wyrzekł ani słowa,

    Tylko w róg zatrąbił złoty

    185

    I wnet dziatwa Jagodowa[22]

    Porwała się do roboty.

    Co tam krzyku! Co tam śmiechu!

    Co zabawy i pośpiechu!

    Na krzewiny, na łodygi

    190

    Pną się, lezą na wyścigi,

    Na wyścigi, na wyprzody

    Najpiękniejsze rwą jagody.

    I tak prawie w jednej chwili

    Całą krobkę napełnili,

    195

    Którą wiewióreczki-posły

    W skok po czubach drzew przyniosły.

    PodróżRzeka— Popłyniemy teraz dalej,

    Gdzie borówek jest kraina! —

    Królewicze rzekną mali. —

    200

    W imię Ojca, Ducha, Syna,

    Chlust na wodę! Szust po fali!

    Tęga łódka — drzewna kora,

    Setny żagiel — liść z jawora…

    Nie potrzeba nam i wiosła,

    205

    Sama struga będzie niosła,

    Nie potrzeba i sternika,

    Powiedzie nas kaczka dzika!

    Szumią trzciny, tataraki,

    Modra ważka cicho leci…

    210

    Pyta żabka: — Kto tam taki?

    — Jagodowe płyną dzieci!

    KońPoza strugą, poza wodą

    Jazda wierzchem przez burzany!

    Cztery konie z stajni wiodą,

    215

    Każdy rumak zawołany.

    Dosiadają oklep grzbieta

    I — hop cwałem!… Heta! Heta!

    Na bok, trawy i paprocie,

    Bo stratujem[23] wszystko w locie!

    220

    Umykajcie, tarnie, głogi,

    Jaszczureczki, na bok z drogi!

    Leci tętent przez pustosze,

    Aż się echo niesie w ciszy…

    Pędzą! Któż by odgadł, proszę,

    225

    Że wierzchowce — leśne myszy?

    Co to jeszcze z tego będzie!

    W Janku aż się śmieje dusza,

    Ledwie że nie zgubił w pędzie

    Czerwonego kapelusza.

    230

    A wtem — prrr! — zakrzykną społem

    I wstrzymują konie rącze.

    Patrzą — siedzą panny kołem

    (Powój się nad nimi plącze).

    Każda białą sukieneczkę

    235

    I czerwoną ma czapeczkę,

    Każda warkoczyki złote,

    Każda w ręku ma robotę

    I to samo pilnie czyni,

    Co i pani Ochmistrzyni.

    240

    GrzecznośćSzastną chłopcy ukłon żwawo,

    Oczy w lewo, nosy w prawo,

    Jak przystoi dla honoru

    Młodzi wychowanej w boru.

    A najstarszy śmiało powie:

    245

    — Prezentuję was, panowie:

    To jest gość nasz, mały Janek,

    To — pięć panien Borówczanek.

    I od słowa wnet do słowa

    Potoczyła się rozmowa!

    250

    Jako panny są sierotki

    Na opiece swojej ciotki,

    Imci pani Borówczyny;

    Jakie w boru są nowiny,

    Jak się czyżyk czubi z żoną,

    255

    Jak jastrzębia powieszono,

    Co wybierał drozdom dzieci,

    Jakie dudek stroi psoty,

    Jak tu miesiąc nocą świeci,

    Jako pannom promień złoty

    260

    Powyzłacał nocą włosy,

    Jak się myją w kroplach rosy,

    Jak im brzózki suknie tkały,

    Srebrnej kory dodawały,

    Jak pończoszki te zielone

    265

    Na igliwiu są robione,

    Jak biedronki mód nie znają

    I w kropeczki suknie mają,

    Jako jednej pannie Basia,

    Drugiej Julka, trzeciej Kasia,

    270

    Czwartej Zosia, piątej Hania,

    Jak je słowik uczy grania…

    Wtem kiwnęły wszystkie główki,

    Piękny dyg — i frr… w borówki.

    CzasNie minęła jeszcze chwila

    275

    Na zegarku u motyla,

    Nakręconym jak należy,

    Podług złotej słońca wieży,

    Kiedy panny już zebrały

    Słodkich jagód koszyk cały.

    280

    Wnet dla pani Borówczyny

    Niosą hamak z pajęczyny

    I związawszy u lebiody

    Nuż kołysać się w zawody!

    Jak zabawa, to zabawa!

    285

    Choć kto spadnie, miękka trawa.

    Jagodowi królewicze

    Poszli z piasku kręcić bicze,

    Hania gospodarzy z ciotką,

    Pcha co siły hamak Basia.

    290

    A zaś Julka, Zosia, Kasia

    Przyśpiewują piosnkę słodką.

    UcztaWtem ich ciotki głos doleci:

    — Panny! Panny!… Dzieci! Dzieci!

    Pójdźcie podjeść, czym bór darzy,

    295

    Hania dzisiaj gospodarzy!

    Biegną; każdy się sadowi,

    Idzie Hania z ciemną rzęsą.

    Królewicze Jagodowi

    Jedzą, aż się uszy trzęsą…

    300

    Imci pani Borówczyna

    Niesie półmich wprost z komina,

    Przy niej służba nieustanna:

    To ta panna, to ta panna…

    Śmiech i wrzawa! Lecą głosy:

    305

    „A sio, osy! A sio, bąki!”

    A już trawy pełne rosy,

    Już liliowe dzwonią dzwonki…

    Zza gór kędyś i zza morza

    Wieczorowa idzie zorza.

    310

    Więc się chłopcy porwą z ziemi:

    — Dziękujemy za gościnę! —

    Nożętami — szast — bosemi,

    I wio, na wóz — na drabinę!

    Parskną konie, zarżą sobie

    315

    (Garniec owsa miały w żłobie)

    I wyciągną kłus tak tęgi,

    Aż lejc trzeszczy i popręgi!

    Jakby z wiatrem pędzi bryka…

    Janek trzyma się koszyka,

    320

    Inni, jako który może,

    W drabkach[24] stoją na rozworze[25].

    Jeszcze nie zabłysły gwiazdy,

    Jeszcze zachód gra nad borem,

    Kiedy z tej szalonej jazdy

    325

    Przed królewskim wytchli[26] dworem.

    Król im przeciw wyszedł stary,

    Miły uśmiech lśni z oblicza.

    — A prr… gniady! A prr… kary!

    Ognia z pakuł! Pif, paf z bicza!

    330

    Przecknął[27] Janek na trzask bata:

    — Co to było? Jak to było?

    Znikła króla srebrna chata…

    Czyżby mu się tylko śniło?

    Czyżby przespał tyle czasu

    335

    Na sosnowym pniu wśród lasu?

    — Gdzież tam! Wszakże jakby żywą

    Widzi króla brodę siwą,

    Królewicze na bosaka,

    Hanię, co ma z róż buziaka,

    340

    Cztery konie, wóz w drabiny,

    Czepiec pani Borówczyny,

    Słyszy śmiechy i okrzyki,

    Słyszy nawet turkot bryki!

    A tu wkoło nic — ni śladu…

    345

    Przypomina Janek sobie…

    Dziwy, dziwy mu się roją,

    Ani sposób dojść do ładu…

    A wtem spojrzy — krobki obie

    Pełne jagód przy nim stoją.

    350

    ŚwiętoWrócił, cicho stanął w progu.

    Mama śpi? — To chwała Bogu!

    Złotych jaskrów narwał w dzbanek,

    Kwieciem potrząsł obrus biały.

    A tuż obok filiżanek

    355

    Dwie krobeczki jagód stały.

    Zaś napisał na arkuszu:

    „Mojej Mamie zdrowia życzę!”

    Nad tym, pełen animuszu,

    Wymalował królewicze[28],

    360

    A zaś niżej jak róż wianek

    Dał pięć panien Borówczanek.

    Jak się mama ucieszyła,

    Jak wyborna kawa była,

    Jak jagody zaraz dano

    365

    Z miałkim[29] cukrem i śmietaną,

    Jak się wszyscy — starzy, mali,

    Królewiczom dziwowali.

    Jak dom cały kręcąc głową

    Stał przed panien tych obrazem,

    370

    O tym chyba książkę nową

    Napiszę wam innym razem!

    Przypisy

    [1]

    kruczem — dziś popr. forma: kruczym.

    [2]

    ukoleba — dziś popr. forma: ukolebie; ukolebać — ukołysać; tu: uspokoić.

    [3]

    wideta (daw.) — posterunek strażniczy, warta; tu: straż przednia.

    [4]

    rota — tu: oddział.

    [5]

    dojdziem — dziś popr. forma: dojdziemy.

    [6]

    staniem — dziś popr. forma: staniemy.

    [7]

    krobeczka (zdr.), krobka — koszyk.

    [8]

    tarń, tarnina — kolczasty krzew, dający drobne, cierpkie owoce.

    [9]

    zamówienie — tu: zły urok, czary.

    [10]

    żeby na nasienie — [jagód nie ma] nawet w małej ilości.

    [11]

    pokryć — tu: pochować, ukryć.

    [12]

    chrusty — dziś popr. forma: chrustami.

    [13]

    chyże jego posły — dziś popr. forma: chyży jego posłowie.

    [14]

    krobka (daw.) — koszyczek, łubianka.

    [15]

    niemi — dziś popr. forma: nimi.

    [16]

    nogi — dziś popr. forma: nogami.

    [17]

    sajeta (daw.) — cienkie sukno.

    [18]

    bisior — cienka, delikatna tkanina, wytwarzana w starożytności z jedwabiu morskiego (wydzieliny małży), a potem z cienkiej wełny lub innych włókien.

    [19]

    moje pracowniki — dziś popr. forma: moi pracownicy.

    [20]

    waść — daw. forma grzecznościowa: pan, szanowny pan.

    [21]

    siny — tu: ciemnoniebieski.

    [22]

    dziatwa Jagodowa — dzieci lub poddani Jagodowego Króla.

    [23]

    stratujem — dziś popr. forma: stratujemy.

    [24]

    drabki, drabiny — burty wozu drabiniastego, wykonane z drążków drewnianych.

    [25]

    rozwora — drąg łączący przednią i tylną część wozu.

    [26]

    wytchli — dziś popr. forma: wytchnęli.

    [27]

    przecknąć, własc. przecknąć się — przebudzić się, otrzeźwieć z drzemki.

    [28]

    królewicze — dziś popr. forma: królewiczów.

    [29]

    miałki — drobny.

    Close
    Please wait...