1. Flirt: 1 2 3
  2. Grzeczność: 1 2
  3. Kłótnia: 1 2
  4. Kobieta: 1 2 3
  5. Książka: 1 2
  6. Łzy: 1
  7. Małżeństwo: 1 2
  8. Mężczyzna: 1 2 3
  9. Miłość: 1 2 3 4 5
  10. Miłość silniejsza niż śmierć: 1
  11. Miłość tragiczna: 1
  12. Nuda: 1
  13. Omen: 1
  14. Opieka: 1 2
  15. Podstęp: 1
  16. Przekleństwo: 1
  17. Przysięga: 1
  18. Rodzina: 1
  19. Samobójstwo: 1 2
  20. Szczęście: 1 2
  21. Śmierć: 1
  22. Tajemnica: 1
  23. Uczta: 1
  24. Wiara: 1
  25. Wierność: 1
  26. Wieś: 1
  27. Zdrada: 1
  28. Żona: 1 2

Uwspółcześniono pisownię łączną / rozdzielną: nie koniecznie > niekoniecznie; nie miłą > niemiłą; niema > nie ma; jużto > już to; jakto > jak to; w około > wokoło; odemnie > ode mnie; zawiele > za wiele; dowoli > do woli; zwolna > z wolna; czekajno > czekaj no; itp.

Uwspółcześniono pisownię joty: arjetkę > arietkę; djasek, dyasek > diasek; itp.

Ujednolicono pisownię spółgłosek dźwięcznych i bezdźwięcznych: blizki, bliski > bliski itp.; pomódz > pomóc itp.

Uzupełniono pisownię z é pochylonym w pozycjach rymowych (wg wydania z 1834 r.).

Pozostawiono daw. formy fleksyjne, zwłaszcza N. i Msc. lp. rn. (np. tem, krótkiem) ze względu na liczne rymy.

Uwspółcześniono pisownię: tłómaczę > tłumaczę; giestów > gestów.

Przywrócono pisownię: wziąść > wziąć (zgodnie z wyd. z 1834 r.).

Poprawiono błędy źródła: Ach Z panem… > Ach! Z panem…; z płaczam > z płaczem; wetchnie > westchnie; przedmiotów Anieli > przymiotów Anieli; będziesz > będzież (Ależ ta miłość, będzież ona stała?); zniszczę > zyszczę (Zyszczę jej litość); fotannę > fontannę.

Poprawiono rytm (zgodnie z wyd. 1834 r.): przysięgła > poprzysięgła (Nadobna Klara poprzysięgła sobie); to piękne prawo > to mi piękne prawo; Nienawidzić i kochać go wzbrania > I nienawidzić, i kochać go wzbrania; w końcu > na końcu (Prośbami, łzami na końcu się wzruszy); itp.

Usunięto uwagi takie jak ”Koniec aktu pierwszego” itp., które są użyteczne w książce drukowanej, ale nie w wydaniu elektronicznym.

Ujednolicono pisownię i interpunkcję didaskaliów.

Aleksander FredroŚluby panieńskie czyli Magnetyzm sercakomedia w 5 aktach wierszem

Rozum mężczyzną, białogłową

afekt tylko rządzi; oraz[1] kocha,

oraz nienawidzi; nie gdzie rozum,

nie gdzie afekt, tam wszystko.

And. Max. Fredro[2]

OSOBY:

  1. Pani Dobrójska
  2. Aniela
  3. Klara
  4. Radost
  5. Gustaw
  6. Albin
  7. Jan

Na wsi w domu pani Dobrójskiej.

AKT 1

Duży pokój — dwoje drzwi w głębi — trzecie drzwi po prawej stronie sceny do pokojów pani Dobrójskiej, czwarte po lewej do pokoju Gustawa, okno.

SCENA I

JAN

sam — w płaszczu zarzuconym na ramiona — chodzi — patrzy w okno, potem mówi, ziewając:
1

Czekaj mnie, nie śpij, powrócę o trzeciej.

Piękna mi trzecia: słońce jak w dzień świeci,

A mój pan drogi gnie sobie parole,

Albo z butelką… albo… No! już milczeć wolę.

SCENA II

Jan, Radost.

RADOST

idąc ku drzwiom Gustawa
5

Śpi Gucio?

JAN

Czy śpi? — Jak zabity, panie.

RADOST

Lubi spać hultaj.

JAN

zastępując od drzwi

Niechże pan nie chodzi.

RADOST

A to dlaczego?

JAN

10

Bo śpi.

RADOST

Nic nie szkodzi.

JAN

zastępując

Będzie się gniewał.

RADOST

Nic mi się nie stanie.

JAN

Dopiero zasnął — ledwie pół godziny.

RADOST

15

Cóż w nocy robił?

JAN

Nie spał!

RADOST

A z przyczyny?

JAN

Z przyczyny? — Zasłabł.

RADOST

troskliwie

Zasłabł?

JAN

z westchnieniem
20

Niespodzianie.

RADOST

Cóż mu jest?

JAN

Co jest? — jakiś zawrót głowy…

RADOST

Hm!

JAN

Wstręt do wody…

RADOST

25

Hm!

JAN

Pragnienie wina…

RADOST

Hm! proszę, proszę, wieczór[3] jeszcze zdrowy!

JAN

wzruszając ramionami

Ha! słabość, panie, piorunem zaczyna.

RADOST

do siebie

Hm! wstręt, pragnienie! hm… hm… zawrót głowy.

JAN

30

Niech no się wyśpi, po południu wstanie.

RADOST

Chciałem być w domu i dziś tu z powrotem;

Lecz taką rzeczą ani myśleć o tem.

JAN

Owszem, jedź pan, jedź; ręczę, że za chwilę…

RADOST

A sen spokojny?

JAN

zastępując drogę
35

Lada co obudzi.

Cicho, dla Boga.

RADOST

Drzwi tylko uchylę.

JAN

Ale drzwi skrzypią.

RADOST

Własnemi oczyma…

JAN

odstępując
40

Ha, kiedy już tak! Niech się pan nie trudzi:

Darmo tam patrzeć — mego pana nié ma[4].

RADOST

Nie ma?

JAN

A nie ma.

RADOST

Gdzie jest?

JAN

45

Stąd o milę.

RADOST

Jak? Co?

JAN

Pojechał.

RADOST

Dokąd?

JAN

Do Lublina.

RADOST

50

Do Lu… Lu…

JAN

z ukłonem kończąc słowo

…blina.

RADOST

Kiedy?

JAN

Wczoraj.

RADOST

Po co?

JAN

55

Nie wiem.

RADOST

Macież[5] go! Już szaleć zaczyna,

Już, Bogu dzięki. — Jeździć, latać nocą…

I czegóż stoisz? Panie, zawrót głowy?

Hm! wstręt do wody! Co — wina pragnienie?

JAN

60

Stoję na warcie, muszę być gotowy

Otworzyć okno na pierwsze skinienie.

RADOST

Na co otworzyć?

JAN

Dla mojego pana:

Tędy wychodzi, tędy się i wchodzi.

RADOST

załamując ręce
65

Przez okna łazić śród[6] jasnego rana!

To waryjata[7] prawdziwie dowodzi,

ironicznie

I kiedyż wróci na swoje wesele?

JAN

Jeśli mu wierzyć, miał o trzeciej wrócić.

RADOST

do siebie
70

O, muszę, muszę cugli mu przykrócić!

O, czego nadto, tego i za wiele!

Słychać pukanie do okna.

JAN

idąc do okna

Niechże pan łaje, bo przybywa właśnie.

Otwiera okno.

SCENA III

Gustaw ubrany do konia, Jan, Radost w głębi.

GUSTAW

włażąc przez okno

To czas! — niech go piorun trzaśnie!

JAN

Dobrze pan mówi: bogdajby go trzasnął!

GUSTAW

75

A co? Śpią jeszcze?

JAN

Byłby sen nie lada!

GUSTAW

Trochem się spóźnił.

JAN

Mnie to pan powiada.

GUSTAW

Pewnieś nie dospał.

JAN

80

Gdybym był choć zasnął.

GUSTAW

oddając pręt, czapkę, rękawiczki i ocierając twarz

No, prawdę mówiąc, jak jestem na świecie,

Jeszczem tak pięknie zębami nie dzwonił:

Wicher, deszcz, zimno… psa by nie wygonił.

RADOST

A ciebie wygonił przecie.

SCENA IV

Radost, Gustaw.

GUSTAW

85

A stryjaszek!całując w rękę

Dzień dobry!

RADOST

ozięble

Witamy z podróży!

GUSTAW

Już wstałeś?

RADOST

Jeszcześ nie spał?

GUSTAW

90

Dość czasu.

RADOST

Dzień duży.

GUSTAW

Dopiero świta.

RADOST

Świta, ale w twojej głowie.

GUSTAW

Niech i tak będzie, niech świta na zdrowie.

95

Byle mnie kochał stryjaszek kochany,

Był mi zawsze zdrów, czerstwy i rumiany.

Lecz, cóż to? mars? mars? fe! precz z nim do licha!

zaglądając w oczy

No… proszę… troszkę. — Niknie wyraz srogi.

100

Czoło się równa, oko się uśmiecha.

Otóż tak lubię,

ściskając go

mój stryjaszku drogi!

RADOST

płaczliwie, zawsze dając przestrogi

Mój Gustawie, powiedz mi: chcesz, czy nie chcesz żony?

GUSTAW

105

Chcę, chcę, stryjaszku.

RADOST

Pewnie?

GUSTAW

Jestem jej spragniony —

RADOST

Jakiże to więc sposób wyszukałeś sobie?

GUSTAW

Ja nic dotychczas nie wiem o sposobie.

RADOST

110

Te wycieczki przez okna, te nocne wyprawy.

GUSTAW

I cóż!

RADOST

zniecierpliwiony

Cóż! Panna!

GUSTAW

A, bardzom ciekawy.

Co moją pannę to obchodzić może,

115

Kiedy, jak i gdzie ja się spać położę?

Nie śpię — tem lepiej dla niej, bo na jawie

Nią tylko jedną myśli moje bawię,

I do niej wzdycham jak w dzień, tak i w nocy;

Ale jak zasnę — jestże to w mej mocy?

RADOST

płaczliwie
120

Mój Gustawie! — Dla Boga, porzuć myśli płoche,

I raz tylko, raz pierwszy zastanów się trochę.

Kilka dni jesteś pośród tak godnej rodziny,

I nie ma dnia jednego… gdzie tam dnia!… godziny,

Żebyś czegoś nie zbroił, aż się serce kraje.

125

Pani Dobrójska sama opiekę ci daje;

Nie idąc wzorem matek, co nos górą noszą,

Kiedy w duszy o zięcia wszystkich świętych proszą —

Pamiętna twych rodziców i mojej przyjaźni,

Swój zamiar względem ciebie głosi bez bojaźni.

130

Ale wszystko na próżno, daremnie się trudzi:

Miejski panicz w wieśniakach innych widzi ludzi;

Swoich nudów nie kryje, grzeczności nie sili,

I chce dać uczuć wartość każdej swojej chwili.

Wróbel się tylko, mówią, pustej strzechy trzyma,

135

Ale co w twojej głowie już i wróbla nie ma.

GUSTAW

ze szczerem zastanowieniem

Prawda, prawda, stryjaszku, zbyt słuszne przestrogi;

Ach, ojcowskiemi strzeżesz mnie oczyma,

ściskając go

O, jesteś dla mnie skarb, przyjaciel drogi,

140

Dzięki ci, dzięki za twoje przestrogi.

RADOST

z rozczuleniem ściskając go

Mój ty poczciwy, mój luby Gustawie!

GUSTAW

Mój przyjacielu, mój ojcze kochany!

Zobaczysz, jak się ogromnie poprawię,

Bylem miał tylko powód do odmiany.

145

A teraz zgadnij, jaką dziś zabawę…

RADOST

O dla Boga! on swoje! Otóż masz poprawę.

Ach zmiłuj się, uważaj, powiedz, czy to ładnie,

Że z domu pan zalotnik oknem się wykradnie,

Aby noc całą Bóg nie wie gdzie trawić!

GUSTAW

150

Ależ stryjaszku, ja się muszę bawić.

RADOST

Bawić!

GUSTAW

A wprawdzie, w tym szanownym domu.

Gdzie każdy dla mnie aż nadto łaskawy,

Gdzie nie ubliżam w niczem i nikomu,

155

Żadnej dotychczas nie widzę zabawy.

RADOST

Idzież tu o zabawę, wrzawę nieustanną?

GUSTAW

Ależ o nudy idzie.

RADOST

Nudy z piękną panną!

GUSTAW

Nie będą nudy, jak się kochać będę.

RADOST

160

I kiedyż to nastąpi?

GUSTAW

Jak się z nią ożenię.

RADOST

Albo inaczej: jak na koszu[8] siędę[9].

GUSTAW

Ba, ba, ba! jeszcze czego.

RADOST

I skąd pewność, że nie?

165

Jestże to napisano, wyryto na niebie,

Że Aniela koniecznie musi pójść za ciebie?

GUSTAW

Pójdzie, pójdzie, stryjaszku.

RADOST

Tylko bardzo proszę,

Niech samochwalstwa od ciebie nie znoszę.

GUSTAW

170

Do samochwałów któż tego policzy,

Który rozsądnie zważa i powiada,

Że gdzie dwie rodzin związku sobie życzy,

Związku się w końcu spodziewać wypada?

RADOST

Prawda, jeśli Aniela choć trochę polubi.

GUSTAW

175

Bądź z łaski swojej spokojny w tym względzie.

Już ja ci ręczę, wszystko dobrze będzie.

RADOST

Nadto pewności, a ta pewność zgubi.

GUSTAW

Już spuść[10] się na mnie… Ale dość tych fraszek.

Teraz niech zgadnie kochany stryjaszek…

RADOST

180

Pewnie, gdzie byłeś?

GUSTAW

Gdziem bawił tak długo.

RADOST

Wymów już, wymów, bo cię diable dusi.

GUSTAW

Na miejskim balu byliśmy przebrani.

RADOST

Na jakim balu?

GUSTAW

185

Pod Złotą Papugą.

RADOST

W karczmie!

GUSTAW

Przebrani.

RADOST

O Boże! o Boże!

GUSTAW

Tego młodemu nikt pewnie nie zgani.

RADOST

ironicznie
190

Pewnie pochwali?

GUSTAW

Bo pochwalić musi.

RADOST

Piękna mi szkoła!

GUSTAW

Lepsza być nie może.

Na małym świecie, co się wielkim mieni,

195

Gdzie każdy trwożnie po śliskiej przestrzeni,

Jakby na szczudłach i w przyłbicy chodzi;

Tam, czem są ludzie, niechaj nikt nie bada.

Ale gdzie człowiek mało pozór ceni,

Przybranym kształtem nie chce i nie zwodzi,

200

Gdzie więcej wola, niż rozum nim włada,

Tam schwytaj pędzel, wzór stoi gotowy.

RADOST

Otóż go macie! Jest La Bruyère[11] nowy.

płaczliwie

Gucio! dopieroś dziękował za radę.

GUSTAW

nie słuchając

I co mi teraz przychodzi do głowy.

RADOST

205

Na przykład?

GUSTAW

Jedźmy tam dziś.

RADOST

Ja z tobą?

GUSTAW

Ty ze mną.

RADOST

Oszalał!

GUSTAW

210

Wcześniej wrócisz.

RADOST

ironicznie

Tą drogą tajemną.

GUSTAW

Jedziesz?

RADOST

Dajże mi pokój.

GUSTAW

No, to sam pojadę.

RADOST

215

Guciu! dopieroś dziękował za radę.

GUSTAW

żałośnie

Luby stryjaszku! wkrótce się ożenię.

RADOST

do siebie z zadziwieniem

No! i dlatego takie figle stroi.

OpiekaGUSTAW

jak wyżej, prosząc

Już raz ostatni.

RADOST

Ja go nie odmienię,

220

To rzecz daremna.

GUSTAW

Na kasztana wsiędę!…

RADOST

przestraszony

O! na kasztana!

GUSTAW

Przede dniem tu będę.

RADOST

Weź już moją dorożkę, a kasztan niech stoi.

225

do siebie:

Jeszcze kark skręci z tego waryjata.

GUSTAW

Dobrze, stryjaszku.

RADOST

I deliję[12] moją.

GUSTAW

Dobrze, stryjaszku.

RADOST

230

W tej kurteczce lata.

Jeszcze kataru u diaska dostanie.

GUSTAW

Dobrze, stryjaszku, jak chcesz, tak się stanie.

Ja zawsze mówię, święte rady twoje.

RADOST

Otóż masz, teraz powie, że to z mojej rady

235

Przez okna łazi na nocne biesiady.

GUSTAW

Zatem radzisz wchodzić drzwiami?

RADOST

Gadajże z waryjatami!

Ja ci radzę pójść spać.

GUSTAW

Spać?

RADOST

240

Bladyś, aż niemiło.

GUSTAW

Blady? To dobrze, to nic nie zaszkodzi:

Bladość niepokój miłosny dowodzi,

Bladości prędzej niż słowom się wierzy.

Pamiętasz przecie, jak to dobrze było

245

Rano, nazajutrz, po twojej wieczerzy?

RADOST

Mojej wieczerzy?

GUSTAW

To jest, mówiąc szczerze,

Ja sam dawałem tę sławną wieczerzę,

Ale stryjaszek potem długi płacił.

RADOST

250

Niestety!

GUSTAW

Wcalem na cerze nie stracił.

„Teraz to kocha — rzecz niezaprzeczona —

Jak blady, słaby! — on z miłości skona” —

Powiedz sam, wszakże prawda, tak mówiono.

255

I gdybym nie był zanadto…

RADOST

No, no, no,

Nie dość szaleje, jeszcze mnie powiada!

Teraz idź i śpij, taka moja rada.

Ale mój Guciu, Guciuniu serdeczny,

260

Staraj się zbliżyć, podobać Anieli.

GUSTAW

Dobrze, stryjaszku.

RADOST

Dla matki bądź grzeczny.

GUSTAW

Dobrze, stryjaszku.

RADOST

I na miłość Boga,

265

Jeśli ci jeszcze moja przyjaźń droga,

Nim się odezwiesz, pomyśl pierwej nieco.

Bo często słowa jakby z worka lecą,

Ale sensu w nich — no! — tego tam nie ma. —

A teraz idź spać, już mrugasz oczyma.

GUSTAW

270

Pójdę się przebrać.

Całuje go w rękę.

RADOST

całując go

Pamiętaj, Gustawie…

GUSTAW

Sam się zadziwisz, jak się dziś poprawię.

Odchodzi w lewe drzwi boczne.

RADOST

patrząc za nim, serio

Poprawię! Zawsze jedno co godzina,

Zadziwisz się! tak!

275

przechodząc nagle w uczucia

Kochany chłopczyna!

SCENA V

Radost, Albin (chustka w ręku, tragicznym tonem).

RADOST

Cóż cię, panie Albinie, sprowadza tak wcześnie?

ALBIN

Niestety!

RADOST

Jak wzdychałeś, tak wzdychasz boleśnie.

ALBIN

280

Ach! jakże nie mam wzdychać, kiedy w smutku tonę;

Kiedy nocne minuty łzami przeliczone!

RADOST

A ja ci radzę, wypogódź twe czoło,

Nie bądź Gustawem — lecz kochaj wesoło:

Te elegije i miłosne żale

285

Młodej dziewczyny nie podbiją wcale;

A zwłaszcza Klarę, co jak iskra żywa,

Jeżeli westchnie, to wtedy gdy ziéwa;

Klara, co spocząć, rzadziej milczeć zdoła,

Sprzeczna z układu, z natury wesoła,

290

Lęka się smutku, któregoś obrazem.

ALBIN

Ach! możnaż kochać i nie płakać razem?

po krótkiem milczeniu

Już dwa lata się kończą, jak powabność Klary

Wznieciła moją miłość bez granic, bez miary.

295

Nie ma dnia, bym nie błagał najczulszem wejrzeniem;

Samem już tylko teraz oddycham westchnieniem;

Łzami skrapiam jej ślady, skrapiam całą drogę:

I kamień już bym zmiękczył, jej zmiękczyć nie mogę.

RADOST

Żebyś i sto lat jęczał, wszystko nic nie znaczy.

ŚmierćALBIN

300

Ach!

RADOST

Cóż dalej chcesz robić?

ALBIN

Co? — Umrę z rozpaczy.

RADOST

Może cię kocha.

ALBIN

Kocha? — Umarłbym z radości.

RADOST

305

Każ więc sobie zawczasu dzwonić z przezorności.

ALBIN

Ja płaczę, ty się śmiejesz.

RADOST

Śmiej się i ty razem.

ALBIN

Ach, posłuchaj mnie raczej, nie dręcz tym rozkazem.

Myślałem, że wytrwałość najczystszych płomieni

310

Nienawiść w łagodniejsze uczucia przemieni,

Ową nienawiść mężczyzn powziętą z rachuby,

Którą w duszy piastuje, z której szuka chluby.

Ach, błędna myśl, niestety! zwodnicze nadzieje!

Jej serce coraz stygnie, a moje goreje!

RADOST

tymże tonem
315

Bywaj zdrów!

ALBIN

Ach, gdzie idziesz?

RADOST

jak wprzódy

Ach, idę do siebie.

ALBIN

Nie litujesz się żalu, opuszczasz w potrzebie.

RADOST

Chciałbym jeszcze do domu pojechać na chwilę.

320

dobywając zegarka

Tylko że już podobno… jeśli się nie mylę…

Oho! tak to już późno! Wdaj się tylko z trzpiotem:

U niego jak rozsądek, tak wszystko na potem.

ALBIN

chwytając go za rękę

Czekaj, zwierzyć ci muszę straszną tajemnicę.

RADOST

przestraszony
325

Dla Boga, co to będzie!

ALBIN

Rzecz całą oświécę.

RADOST

Albinie; ja truchleję!

ALBIN

Zachowasz ją święcie?

RADOST

Mów!

ALBIN

330

Klara i Aniela mają przedsięwzięcie…

Słuchaj i zapłacz, nigdy — nie iść za mąż.

RADOST

zadziwiony i wstrzymując się od śmiechu

Szczerze?

Na znak potakujący Albina Radost parska śmiechem.

Albin.

Co? — Ty się śmiejesz z tego?

RADOST

Śmieję, bo nie wierzę.

ALBIN

335

Ja ci ręczę.

RADOST

I skąd wiesz?

ALBIN

Wiem pewnie.

RADOST

Daj Boże!

do siebie:

340

Taki bodziec Gustawa obudziłby może.

Byle mu wierzył.

do Albina:

Dzięki za dobrą nowinę.

ALBIN

Jak to, Radoście, dobrą? — Dobrą, a ja ginę.

RADOST

345

Nie zginiesz, będziem żyli.

ALBIN

ŁzyTy się śmiejesz zawsze.

RADOST

Ty zaś nie płacz, a losy będą ci łaskawsze.

Odchodzi w lewe drzwi środkowe.

ALBIN

O miłości, miłości! ty żalów przyczyno!

Złorzeczyć ci nie mogę, bo mile łzy płyną.

350

Lecz Klaro! kiedyż równą odpłacisz mi miarą?

Kiedyż ze mną zapłaczesz? Klaro! Klaro! Klaro!

SCENA VI

Albin. Aniela, Klara
wchodzą przed ostatnim wierszem z prawych drzwi środkowych.

KLARA

cicho stanąwszy przy Albinie

Po raz pierwszy, drugi, trzeci!

Na wezwanie takie dzielne,

Powtórzone po trzy razy,

355

Nawet duchy nieśmiertelne,

Jak posłuszne ojcu dzieci,

Porzucając ciemne cele,

Stają władcy brać rozkazy.

Mogęż spóźnić przyjście moje?

360

Otóż jestem, otóż stoję.

ALBIN

całując w rękę

Ach!

KLARA

Nic więcej?

ALBIN

To tak wiele.

Klara śmieje się — po krótkiem milczeniu:

365

Ach, urągasz miłości.

KLARA

śmiejąc się

Urągam? — broń Boże!

ALBIN

Twoje serce bez czucia.

KLARA

Lwie, tygrysie może?

ALBIN

Nikt go zmiękczyć nie zdoła.

KLARA

370

Nie każdy, to pewnie.

ALBIN

Ja tak kocham.

KLARA

A ja nie.

ALBIN

Ja płaczę tak rzewnie.

KLARA

Ja się śmieję.

ALBIN

375

Okrutna! Poznasz mnie po stracie.

KLARA

Okrutna! sroga! niestety! o nieba!

do Anieli:

Uchodźmy prędko, tu miłość na czacie,

Prędko, Anielo, dowierzać nie trzeba.

Śpiewa:
380

Tak babunia nam śpiewała,

Ja uciekam, pókim cała.

ALBIN

Zostań, okrutna, zostań! Uwolnię twe oczy

Od smutnego przedmiotu, co ich świetność mroczy.

Cieszy cię moja męka? — Ciesz się więc do woli:

385

Żaden twój raz nie minął, każdy mocno boli.

Jedna tylko pociecha mej duszy zostaje,

Żem nie zasłużył wzgardy, której dziś doznaję.

ANIELA

Panie Albinie! któż tak ściśle bierze?

Zostań się z nami, wszak ci to są żarty.

KLARA

390

Com powiedziała, powiedziałam szczerze.

ALBIN

A ja wszystkiemu co do słowa wierzę.

KLARA

Godzien pochwały, kto nie jest uparty.

ALBIN

Godzien litości, kto pokochał Klarę,

Bo razem w litość stracił wszelką wiarę.

Odchodzi w prawe drzwi boczne.

SCENA VII

Aniela, Klara.

ANIELA

395

Tak drażnić, dręczyć, to się już nie godzi.

KLARA

Cóż? Pójść za niego?

ANIELA

Ja tego nie mówię;

Lecz gorycz losu niech litość osłodzi,

Niech mu przynajmniej o przyczynie powie.

KLARA

400

Na co? Niech kocha, płacze, jęczy, kona.

ANIELA

Ach, tego nie chcę, i ty nie tak sroga.

KLARA

Gardzę miłością, jestem niewzruszona.

ANIELA

Wszak ci się znajdzie łagodniejsza droga:

I na cóż tam słów, gdzie dosyć na znaku.

KLARA

405

Może mam przed nim, dygnąwszy trzy razy,

Kręcąc fartuszkiem, piekąc rak po raku,

Prosić lękliwie, aby bez urazy

Przyjął odpowiedź, wprawdzie niezbyt miłą,

Ale ogólną dla całej płci jego? —

ANIELA

410

O, pewnie, pewnie, lepiej by tak było,

Niż wciąż powtarzać w obliczu biednego,

Że jego miłość, równie jak osoba,

Ani cię bawi, ani się podoba.

KLARA

Wierz mi, Anielo, wszystko to za mało.

415

Nie wiesz, jak twarde jest serce mężczyzny,

Jak prędko rany umie ściągnąć w blizny,

Blizny, co potem stają mu się chwałą.

Nic ich próżności nie zbije, nie skarci,

Im więcej przeszkód, tem więcej uparci.

420

Łaj, gardź, nienawidź — oni w nienawiści,

Gniewie i wzgardzie mają swe korzyści,

Tak, że nareszcie czasem z nas niejedna,

Tracąc cierpliwość, tracąc głowę, biedna,

Znudzona walką, ze wszech stron ściśnięta,

425

Musi pokochać, by pozbyć natręta.

ANIELA

Na cóż mi mówisz, co ja wiem dokładnie?

Znam dobrze mężczyzn, ten ród krokodyli,

Co się tak czai, tak układa snadnie,

By zyskać ufność i zdradzić po chwili.

430

Lecz że źli oni, mamyż być takiemi?

KLARA

KsiążkaO, były, były kobiety dobremi,

I jakiż tego zwyczajny był skutek?

Radość dla mężczyzn, dla nas gorżki[13] smutek,

Wspomnij tę książkę.

ANIELA

435

Nigdy nie zapomnę:

Męża Kloryndy życie wiarołomne.

KLARA

ze wzrastającym zapałem

I żal jednego twą zemstę zwycięża?

Żal, że chciał dopiąć i celu nie dopnie?

I my nasz zamiar: «nigdy nie mieć męża»

440

Mamy oznajmiać, głosić nieroztropnie?

Wszystkim do razu odebrać nadzieję?

I miłość własną każdego ocalić?

O nic, nic z tego, moi dobrodzieje!

Wy, co ze zwycięstw lubicie się chwalić,

445

U nóg, tu, każdy, niech kark zgina hardy,

Każdy z osobna dozna naszej wzgardy.

ANIELA

z zapałem

Wzdychaj więc każdy!

KLARA

z zapałem

I kochaj się we mnie.

ANIELA

Dlaczegóż w tobie?

KLARA

450

By jęczał daremnie.

ANIELA

I moje serce nie więcej im sprzyja.

Przysięga, Kobieta, MężczyznaKLARA

Anielo! ręka! Powtórzmy tu śluby

Nam wiecznej chwały, a im wiecznej zguby.

Razem podając sobie ręce, mówią razem i powoli.

Przyrzekam na kobiety stałość niewzruszoną,

455

Nienawidzieć ród męski, nigdy nie być żoną.

ANIELA

Nienawidzieć, tak, oprócz mego stryja.

KLARA

I mego ojca.

ANIELA

I stryjecznych braci.

KLARA

I pana Jana…

ANIELA

460

I pana Karola.

KLARA

I Józia…

ANIELA

Kazia, Stasia…

KLARA

Hola! hola!

ANIELA

Na ostrożności nikt nigdy nie straci.

po krótkiem milczeniu
465

Zatem już kochać nie wolno nam będzie?

KLARA

Jedna dla drugiej kochankiem się stanie.

ANIELA

zamyślona

Jedna dla drugiej — a tak — to przykładnie…

Lecz powiedz, Klaro, oświeć mnie w tym względzie:

Czy oni nigdy nie kochają szczerze?

KLARA

po krótkiem milczeniu
470

Nigdy? — hm? — Pewnie.

ANIELA

Na cóż to udanie?

KLARA

Na co i po co, nic nie wiem w tej mierze.

KsiążkaLecz com czytała, pamiętam dokładnie:

Miłość, Miłość tragiczna, Miłość silniejsza niż śmierć«Że miłość gorsza nad wszelką przygodę,

475

Że masz się kochać, wolisz skoczyć w wodę».

ANIELA

Klaro! zmiłuj się, w wodę! — to za wiele!

KLARA

Tak, nie inaczej! tak było w tem dziele.

ANIELA

Taką więc sprawą rzecz wcale nieładna,

Że każda kocha, nie topi się żadna.

KLARA

480

Bo do przyszłości duch każdy przykuty,

Żyje dla nieba, kocha dla pokuty.

ANIELA

O, wy mężczyźni!

KLARA

Piekło was zrodziło!

ANIELA

Że nie ma kraju, gdzie by was nie było!

KLARA

prędka rozmowa
485

A nasz pan Gustaw, laleczka warszawska.

ANIELA

O, ten się nawet udawać nie trudzi.

KLARA

Jeśli przemówi, to już wielka łaska.

ANIELA

Chce się ożenić, bo się czasem nudzi.

Przynajmniej uszy od jęków ocalę.

KLARA

490

Mnie by ta pewność nie cieszyła wcale;

Niech każdy kocha i w tem ma swą karę.

ANIELA

Ach, gdyby można miłości dać wiarę,

Byłoby szczęście większe na tym świecie?

KLARA

Było przed laty, wszak pamiętasz przecie,

495

Cośmy czytały?

ANIELA

Czy ja mam w pamięci?

Jak tylko wspomnę, w głowie mi się kręci.

SCENA VIII

Pani Dobrójska, Aniela, Klara, Albin.
Albin, wszedłszy, opiera się o ścianę blisko stolika i z założonemi rękami, często wzdychając, oka nie spuszcza z Klary.

PANI DOBRÓJSKA

wchodząc, do Albina:

Kocha się, kto się kłóci, dawne to przysłowie.

KLARA

całując ją w rękę

Czy się ciocia kłóciła?

PANI DOBRÓJSKA

do Klary:
500

Oj, zielono w głowie.

KLARA

O, nie!

PANI DOBRÓJSKA

O, tak.

KLARA

Dlaczego?

ANIELA

Klara, moja mamo,

505

Bywa bardzo rozsądna.

KLARA

Aniela toż samo.

ANIELA

Zgadzamy się we wszystkiem.

KLARA

Radzimy wzajemnie.

PANI DOBRÓJSKA

Kiedy dwie głowy radzą daremnie,

510

Rozsądna zatem Klara rozsądnej Anieli

Zapewne jej uwagi rozsądnej udzieli,

Że grzeczność, a szczególniej w swojej matki domu,

Najmniejszej przynieść krzywdy nie może nikomu;

A nawzajem Aniela poradziła Klarze,

515

Że obojętność szydzić niekoniecznie każe.

KLARA

kłaniając się nisko Albinowi

Panie Albinie, bardzo dziękujemy.

ANIELA

do Dobrójskiej

Trzebaż się starać o pana Gustawa?

PANIE DOBRÓJSKA

Ale nie krzywić, nie dąsać się zawsze.

Siadają przy okrągłym stoliku i robótki biorą, prócz Klary.

ANIELA

szybka rozmowa

On nas nie widzi.

KLARA

520

I ślepy, i niemy.

ANIELA

Mamże[14] go błagać o względy łaskawsze?

KLARA

Mówić, gdy milczy; gdy nudzi, zabawiać?

ANIELA

ironicznie

I jakaż na wsi może być zabawa!

KLARA

podobnie, coraz prędzej

I z wieśniaczkami o czemże rozmawiać!

ANIELA

525

O pięknym czasie[15], albo słotnej porze.

KLARA

Miejskim rozumem zaćmiłby nas może.

ANIELA

Przez litość, gęstą daje mu zasłonę.

KLARA

Przez litość, drzemiąc, stara się o żonę.

PANI DOBRÓJSKA

Już to mnie przegadacie, moje piękne damy.

ANIELA

530

Ależ, mamo kochana! cóż my robić mamy?

KLARA

Kiedy na sofie rozparty szeroko,

Półgębkiem gada, śpi na jedno oko,

Mamyż mu śpiewać arietkę wesołą?

Albo z girlandą tańcować wokoło?

Klara, mówiąc ostatni wiersz, robi kilka kroków tańca z chustką w ręku. Albin rzuca się i odrzuca krzesło za nią stojące.

ALBIN

535

Przebóg!

KLARA

Cóż?

ALBIN

Krzesło.

KLARA

rozgniewana

Ach! Z panem… prawdziwie…

Nawet potknąć się nie można!

ALBIN

540

Niestety.

ANIELA

do Dobrójskiej

Bardzo rozsądnie.

PANI DOBRÓJSKA

śmiejąc się

Ja sama się dziwię.

Nie arietki, nie, ani też balety,

Lecz grzeczność, skromność, to wasze zalety.

KLARA

ironicznie
545

Zresztą, jest Radost, jest Albin, jest Gustaw…

Trzech mężczyzn! to sąd podług męskich ustaw;

Trzech! razem! ogrom! i czegóż im trzeba?

Cóż rozum kobiet, ten słaby twór nieba,

Co się im zbliżyć nawet praw nie rości,

550

Dałby za korzyść tym sędziom honoru,

Wszechwładcom świata, skarbonom mądrości?

Nasze uczucia, nie sięgając wzoru,

Na męskiej duszy twór zawsze wyniosły

Pęta by tylko albo skazę niosły.

PANI DOBRÓJSKA

555

Kobieta, MężczyznaNie wszystko straszne, co czasem zastrasza.

Mają wady mężczyźni, ma także płeć nasza;

Zatem szalę rozsądku ta strona przeważa

Co swoje błędy karci, a cudzym pobłaża.

SCENA IX

P. Dobrójska, Aniela, Klara, Albin, Gustaw.
Albin stoi przy prawej stronie sceny, przy nim siedzi przy stole pierwsza Klara, druga Aniela, trzecia Dobrójska, robótkami zajęte. — Gustaw wchodzi i, skłoniwszy się, stawia krzesło na środku — siada obrócony do parteru trochę na przodzie sceny — Gustaw w tej scenie mówi z roztargnieniem, aby tylko co mówić, z początku swoim ubiorem zajęty.

GUSTAW

Przecie deszcz ustał — pogodniej na niebie.

KLARA

560

Arcyprzyjemna aura, w samej rzeczy.

Do Anieli:

Że grzecznie bawię, nikt już nie zaprzeczy.

A teraz kolej, Anielo, na ciebie.

PANI DOBRÓJSKA

do Klary z nieukontentowaniem

Klaro, czy znowu?

565

do Gustawa:

Albin mówił właśnie,

Że z nowej chmury nowa grozi słota.

ALBIN

Dla mnie pochmurno, ach, nawet ciemnota.

Bo i nadzieja powoli już gaśnie,

570

Kiedy mym smutkiem Klara ucieszona.

KLARA

zniecierpliwiona

Ach nie, wcale nie, smuci się, i bardzo.

GUSTAW

zawsze z roztargnieniem, byle co mówić

Panie pracują.

KLARA

Mężczyźni tem gardzą

Nuda, KłótniaLubo w tej pracy najprędsza obrona

575

Przeciw tym nudom, w które wieś obfita.

PANI DOBRÓJSKA

do Klary z nieukontentowaniem

Czy ty się nudzisz?

KLARA

Mnie się ciocia pyta?

GUSTAW

jak wprzódy

Słabym się czuje, kto szuka obrony.

KLARA

O sobież tylko myśleć nam wypada?

GUSTAW

pozierając[16] na Albina
580

Tak, i o bliskich — to pięknie i hojnie.

KLARA

ze wzrastającym zapałem

Bliski, niebliski może być znudzony.

ANIELA

do Klary na stronie

Klaro, daj pokój.

GUSTAW

zawsze obojętnie

Ogólna więc rada…

KLARA

Rady dość nigdy….

GUSTAW

sens kończąc
585

Dla popsutych dzieci.

KLARA

Wiem zatem, gdzie się zwracać.

GUSTAW

obojętnie

Do zwierciadła.

PANI DOBRÓJSKA

Klara nie może rozmawiać spokojnie.

Lada dmuchnięcie tę iskrę roznieci.

GUSTAW

wyciągając się na krześle
590

O, proszę pani, mnie to dosyć bawi.

KLARA

urażona, ironicznie

Czy tak? Doprawdy? Nie byłabym zgadła,

Że moja mowa takie cuda sprawi.

Do Albina:

Ach, proszęż mnie tak nie ścigać oczyma.

ALBIN

z westchnieniem
595

I tego wzbraniasz?

KLARA

Ach, bo miary nié ma.

do Anieli na stronie:

Żeby choć mrugnął, mogłabym się skrzywić.

PANI DOBRÓJSKA

po krótkiem milczeniu

Pan Gustaw mógłby i słusznie się dziwić,

600

Że wiejska cisza, a zwłaszcza w tej porze,

Dla kogokolwiek przyjemną być może.

GrzecznośćGUSTAW

mówi coraz wolniej

I owszem, owszem… wcale się nie dziwię…

Wieś jest przyjemna,

Ziewa skrycie.

605

przyjemna prawdziwie.

KLARA

do Anieli na stronie:

Widzisz?

ANIELA

Co?

KLARA

Ziewa.

ANIELA

Grzeczny…!

KLARA

(sens kończąc)
610

Ciocia powie.

głośno

Otóż to grzeczność…

na wejrzenie Dobrójskiej sens zmieniając

Chwalić wbrew gustowi.

GUSTAW

coraz wolniej
615

WieśNie, wieś ma swoje wdzięki… mówię szczerze.

Ziewa skrycie.

Na wiosnę kwiatki… listki… trawki świeże,

A w lecie, w lecie!… są te… piękne żniwa;

No i w jesieni…

620

ziewając

także… tam coś bywa;

W zimie wieczory… tak… w zimie… wieczory;

Są, są zabawy… o, są każdej pory.

Ziewa i wkrótce zaczyna drzemać.

PANI DOBRÓJSKA

W nas to samych zabawy i nudów przyczyna.

625

Jeśli bezczynnie każda wlecze się godzina,

Konieczne zatrudnienia nie dzielą nam czasu,

Jeśli w ciągłym odmęcie śród[17] gwaru, hałasu,

Zawsze pragniemy nowych rzeczy, nowych ludzi,

Wtedy jak wieś, tak miasto, koniec końców — znudzi.

630

Dlatego nas zapewne nadzieja nie mami,

Iż pan Gustaw potrafi bawić się i z nami.

KLARA

po krótkiem milczeniu, cicho

Pst! Ciociu!

pokazując śpiącego Gustawa:

Już się bawi.

PANI DOBRÓJSKA

635

A! co tego…

KLARA

Chodźmy stąd wszyscy.

ANIELA

Zostawmy samego.

ALBIN

Ja i w nocy tak nie śpię.

PANI DOBRÓJSKA

To za wiele.

KLARA

640

Chodźmy.

PANI DOBRÓJSKA

Ale nie…

ANIELA

ciągnąc za rękę

Moja mamo, proszę.

KLARA

biorąc za drugą rękę

Ja także za nim suplikę zanoszę:

Wszakże się wyśpi, jak sobie pościele,

645

Tak sobie posłał, niechże śpi do woli.

do Albina z niecierpliwością:

No, chodźże waćpan — prędzej! — pst! — powoli.

Wszyscy wychodzą — Gustaw śpi — wkrótce wbiega Radost — przypatruje się z żalem Gustawowi — zakłada ręce i siada na krześle, na którem siedziała pani Dobrójska.

SCENA X

Gustaw, Radost.

RADOST

żałośnie, zaledwie nie z płaczem, coraz głośniej

Gustawie! mój Gustawie! okrutny Gustawie!

GUSTAW

otwiera oczy i patrząc przed siebie, odpowiada jakby pani Dobrójskiej:

Tak, mościa dobrodziejsko, ja się na wsi bawię.

RADOST

parskając śmiechem
650

I śmiać się muszę, kiedy łajać chciałem.

GUSTAW

zadziwiony, po krótkiem milczeniu, wstając

Zasnąłem trochę.

RADOST

ironicznie

Gdzie tam.

GUSTAW

z nieukontentowaniem

Spałem, spałem,

Nie ma co mówić.

RADOST

udając Gustawa
655

„Jak się dziś poprawię,

Zadziwisz się, stryjaszku” — Otóż się i dziwię,

Żeś dobrze zasnął i chrapał szczęśliwie.

GUSTAW

z nieukontentowaniem

No, spałem, prawda; ale z drugiej strony,

Trudno kochanka uśpi huk moździerzy,

660

z udanem uczuciem

Łacno głos fletów, głos kobiet pieszczony.

RADOST

O! o… głos fletów! Niby kto uwierzy!

Dla Boga, chłopcze! Boska na mnie plago!

Próżnoż cię ścigam prośbą i uwagą,

665

Żona, MałżeństwoPowiedz, czy serce zastygło w twem łonie,

Spać przy kochance[18], jakby już przy żonie?

GUSTAW

niekontent z siebie, odtrącając krzesło

Hm! Diabeł nadał krzesło tak wygodne!

Tak mnie znienacka jakoś… rozmarzyło.

RADOST

I chce się żenić! — To zaloty modne!

670

Chcesz spać, no, to śpij, kiedy ci spać miło.

GUSTAW

Ale stryjaszku, to niechcący było.

RADOST

A cóż, u diaska! miałżeś jeszcze może

Dobranoc wszystkim powiedzieć dokoła?

GUSTAW

No, no, stryjaszku, nie zachmurzaj czoła:

675

Wszystkim nieszczęściom zaraz kres położę.

RADOST

zatrzymując go

Jak? co? gdzie?

GUSTAW

Wszystko chcę naprawić godnie.

RADOST

prosząc najpokorniej

Guciu, Guciuńciu, nie czyń mi zakały,

Bądź też rozsądny, tydzień, tydzień mały!

GUSTAW

680

Będę, stryjaszku, będę… dwa tygodnie.

RADOST

Dla ciebie błagam.

GUSTAW

Stryjaszku kochany!

Wart twego gniewu, wart jestem nagany,

Umiem czuć, cenić ojcowskie przestrogi,

685

Dzięki ci, dzięki, stryjaszku mój drogi.

Ściskają się.

RADOST

rozczulony

Guciu kochany!

po krótkiem milczeniu

Ale ja się boję,

690

Że ty dziękujesz i znów robisz swoje.

GUSTAW

Nie, teraz jestem, będę zakochany,

Z samym Albinem na wyścigi idę.

RADOST

wstrzymując go

Ach, czekaj! Nową naprowadzisz biedę.

Za drwinki wezmą nagłość tej odmiany.

GUSTAW

695

Nie, westchnę tylko — raz na pół godziny.

Lecz patrzeć będę, tego mi nie zganią

Ale jak patrzeć! — Już wiem. — Wzrok jedyny!

biorąc go pod rękę i ciszej

Jak niegdyś patrzał stryjaszek na panią…

RADOST

zatykając mu usta
700

Cicho, bądź cicho!

oglądając się

Ty, widzę, szalony…

GUSTAW

Żona, Kobieta, FlirtAle co gorzej, co mnie trochę smuci,

Że panna na mnie i okiem nie rzuci.

RADOST

705

Ach, mój Gustawku, wszak ty szukasz żony;

Chciałżebyś takiej, co ściga oczyma,

Jakby wołała: «Kto kogo przetrzyma»,

Lub tej, co spojrzy i westchnie przed siebie

Jakby szeptała: «Poszłabym za ciebie»?

GUSTAW

710

Nie — ja chcę, chociaż niby jestem trzpiotem…

RADOST

z westchnieniem

Niby.

GUSTAW

Dobrą mieć żonę.

RADOST

A któż wątpi o tem?

GUSTAW

I gdybym nie czuł przymiotów Anieli,

715

Radost w niemem zachwyceniu wyciąga ręce ku niemu.

Jużbyście mnie tu dotąd nie widzieli.

RADOST

ściskając go

Ach, jakiż anioł przemówił przez ciebie?

GUSTAW

Prawda? — Rozsądnym umiem być w potrzebie?

RADOST

Ach, strasznie, strasznie, byle tylko trwale.

GUSTAW

720

Idę więc biegać, śpiewać…

RADOST

żałośnie, zatrzymując go

Tego wcale…

Gustaw przerywa mowę Radosta gwałtownem uściśnieniem, w którem mówi wiersz następujący:

GUSTAW

Sam się zadziwisz, jak się dziś poprawię!

Wytrąca niechcący tabakierkę z rąk Radosta, a wybiegając, wywraca krzesło — Radost, goniąc za tabakierką i raz na nią, raz na Gustawa patrząc, gdy zasłona spada:

RADOST

Czekaj! Zmiłuj się! o Boże! Gustawie!

AKT II

SCENA I

P. Dobrójska, Radost.

PANI DOBRÓJSKA

Tak, tak, panie Radoście, podzielam twe żale.

725

Ale mnie się pan Gustaw nie podobał wcale!

Miłość własną, przeczącą, co drugim należy[19]

Najtrudniej mi przychodzi przebaczyć młodzieży.

RADOST

Tej wady Gustaw nie ma.

PANI DOBRÓJSKA

Ma tylko zalety,

730

A żadnej wady? — prawda?

RADOST

Ach, ma, ma, niestety!

PANI DOBRÓJSKA

A tą jest?

RADOST

Roztargnienie, wesołość, pustota…

No, co mam obwijać — trzpiot!

PANI DOBRÓJSKA

735

Nie widzę w nim trzpiota.

RADOST

Ach, mościa dobrodziejko, któż to już zaprzeczy?

Ale ma serce dobre, głowę nie od rzeczy;

To nie minie jak płochość, z czasem nie uleci,

To jest szczęścia rękojmią dla żony i dzieci.

PANI DOBRÓJSKA

740

Wszystko dobre w nim widzisz.

RADOST

Kocham go jak syna.

żałośnie

Ale tylko ja jeden.

PANI DOBRÓJSKA

To nie moja wina.

RADOST

745

I Aniela się krzywi.

PANI DOBRÓJSKA

I wprawdzie ma czego.

RADOST

Biedny Gustawek! Wszyscy bij zabij na niego.

PANI DOBRÓJSKA

A ten sen? jest trzpiotostwo? — nie: lekceważenie.

RADOST

Ach! wszakcim[20] go obudził!

PANI DOBRÓJSKA

750

A to jak ocenię,

Gdy potem wleciał do nas, jakby jęty szałem?

Co robił? — Byłeś.

RADOST

Wszakci[21] na niego mrugałem.

PANI DOBRÓJSKA

Lubię w młodym wesołość; i wesołość szczera,

755

Choć czasem w zbytek przejdzie, jednak wzgląd odbiera[22].

Lecz udana już nie ma do tych względów prawa,

I taka dziś wzbudziła szaleństwa Gustawa.

RADOST

Szaleństwa; — był szalony — to nie ma gadania,

Lecz czasem i nieśmiałość do tego nas skłania:

760

Drży, stoi, a potem huż, jak ów koń z narowu,

Co raz z miejsca, już nie zna ni płotu, ni rowu.

PANI DOBRÓJSKA

wstrzymując się od śmiechu

Co? On?

RADOST

sens kończąc

Nieśmiały.

PANI DOBRÓJSKA

Gustaw?

RADOST

765

Gustaw. Ręczę pani.

PANI DOBRÓJSKA

A, wybornie!

Śmieje się.

O, biedny! biedny Gucio mały.

Trzech nie zliczy!

770

Śmieje się.

RADOST

zmieszany

No… prawda, że jest nadto śmiały.

żałośnie

Ale cóż ja mam robić?

PANI DOBRÓJSKA

Wziąć go lepiej w kluby[23].

775

Bo mówiąc między nami, ten Gustawek luby

Wyrabia ze stryjaszkiem, co mu się podoba.

RADOST

Oho, ho, ho! — I jedna nie przeminie doba,

Żeby mu paternoster[24] nie wleciał do ucha.

PANI DOBRÓJSKA

O, tak, wiem dobrze: waćpan zrzędzisz, on nie słucha.

RADOST

780

Ach, jak on mi dziękuje za każdą przestrogę.

Ale chcesz pani prawdy, ja nią służyć mogę:

Pani to dobrodziejka psujesz panny swoje.

PANI DOBRÓJSKA

Ja psuję!

RADOST

Pani.

PANI DOBRÓJSKA

785

Bój się Boga!

RADOST

Ja się boję.

Lecz tak jest.

PANI DOBRÓJSKA

Drżą przede mną.

RADOST

ironicznie

Zapewne!

PANI DOBRÓJSKA

790

I pewnie.

Szkoda, żeś tu dziś nie był, jak płakały rzewnie.

RADOST

Ale chociaż ja zero, Gustaw pełen winy,

Jednak nic mi nie kryje.

PANI DOBRÓJSKA

Cóż znaczą te miny?

795

Ściągasz je do Anieli, albo też do Klary?

RADOST

Hm! Hm!

PANI DOBRÓJSKA

Cóż?

RADOST

Jakieś śluby!

PANI DOBRÓJSKA

Dziecinne zamiary,

800

O których nie chcę wiedzieć, domyślam się ledwie.

Długo przy matce Klary bawiły obiedwie[25],

Wiesz, jakie przed oczyma miały tam pożycie;

Przy tem kilka złych książek przeczytanych skrycie,

Równie jak mego szwagra gorszące rozmowy

805

Wpoiły, nie w ich dusze, ale w młode głowy,

Ową nienawiść mężczyzn, którą ciągle puszą.

FlirtNa cóż więc zbijać myśli, co się zmienić muszą?

RADOST

Zmienić się, zmienią, pewnie, lecz kłopot dla Gucia.

PANI DOBRÓJSKA

Zresztą lepiej za mało, niż za wiele czucia.

RADOST

z uczuciem całując ją w rękę
810

Ach, mościa dobrodziejko!

PANI DOBRÓJSKA

Zawsze Radost jeszcze…

RADOST

jak wprzódy

Zawsze.

PANI DOBRÓJSKA

Idź, popieść Gucia.

Odchodzi.

RADOST

Już ja go popieszczę.

SCENA II

Radost sam.

RADOST

815

Co ja pocznę z tym chłopcem! To rzecz niesłychana!

Żebym go mógł, u czarta, związać jak barana,

Przywieść gwałtem przed ołtarz, narzucić mu żonę,

Szczęście by dla obojga było zapewnione.

Ale trzpiot w sprawie — piskórz[26] w stawie — jeden diasek!

820

Tu go trzymasz, tu nié masz[27] — w oczach pewny piasek.

SCENA III

Radost, Gustaw.

GUSTAW

A co, stryjaszku? — Wszak poprawa wielka?

RADOST

Gdybym nie widział, nie dałbym był wiary.

GUSTAW

Tylko coś trochę bruździ mi Anielka.

RADOST

Już tak za pan brat! — Jakby z jednej pary?

GUSTAW

825

Dąsa się na mnie.

RADOST

do siebie

Anielka! No proszę!

GUSTAW

Ale im rzadsze, tem większe rozkosze.

Niech mało mówi, a kocha bez miary,

Bo coraz więcej za serce mnie chwyta.

RADOST

rozgniewany
830

A ty coraz mniej.

GUSTAW

Mniej?

RADOST

Mniej.

GUSTAW

Czy żart?

RADOST

ironicznie

Żart, żart.

GUSTAW

835

To źle.

RADOST

ze wzrastającym gniewem

To dobrze.

GUSTAW

Czemu?

RADOST

Boś tego wart.

GUSTAW

Cóżem ja zrobił?

RADOST

840

I jeszcze się pyta!

Zmiłuj się, powiedz, czyś duszy chciał ze mnie?

Czy tarantula pogryzła ci pięty,

Że kiedym mrugał i chrząkał daremnie,

Ty w susach, skokach, na wszystko zawzięty,

845

Tłukłeś, łamałeś — nawet biedną suczkę…

GUSTAW

Cóż złego? — chciałem pokazać im sztuczkę.

RADOST

O, ty do sztuczek! Mistrz! Jakby spadł z nieba —

Lecz nie do takich, gdzie zgrabności trzeba.

Kto z wesołości do głupstwa przechodzi,

850

Może rozśmieszyć, sobie tylko szkodzi;

Lecz kiedy głupstwem chce zabawić kogo,

Krzywdzi go wtenczas i złą idzie drogą.

GUSTAW

Prawda, stryjaszku, prawda co do joty;

Co to za szczęście, że cię mam przy sobie,

855

Że zawsze radzisz w tak jasnym sposobie,

Bo nie raz głupstwo byłbym zrobić w stanie.

RADOST

wnosząc oczy ku niebu

Byłby?

GUSTAW

ściskając go

Dziękuję, mój stryjaszku złoty,

Za twoją radę, za twoje kazanie,

860

Wszystko już teraz, jak każesz, tak zrobię.

RADOST

prosząc

Więc te rozmowy…

GUSTAW

Ej tam u kaduka!

Już w gardle stoi to wiejskie gdakanie!

RADOST

O… o… już zły, już.

GUSTAW

865

GrzecznośćNazbyt wielka sztuka,

Z miasta przybywszy wiejskie bawić panie.

Wspomnij świat wielki: ho, ho! górne tony.

Mów o rolnictwie: — za cóż to nas trzyma?

Czy nad młot, omłot, innej treści nié ma?

870

O literaturze: fiu! jaki uczony!

Żartuj: trzpiot z ciebie. Nie żartuj: rozumny.

Bądź wesół: szydzisz. Bądź smutny: pan dumny.

Dosyć, że na wsi nim będziesz poznany

Mów i rób co chcesz, zawsześ wart nagany.

RADOST

875

Ale Aniela czy jej także warta?

GUSTAW

Cóż mam z nią mówić? — Mówiłem o łanach,

Łąkach, strumykach, owcach i baranach,

O czemże jeszcze mam mówić, u czarta?

RADOST

Kiedy się gniewasz i sadzisz czartami…

880

Ale cóż w mieście?

GUSTAW

Nie gadam z pannami.

RADOST

Panna, niepanna, któż wgląda tak ściśle!

GUSTAW

Ach, mój stryjaszku, jakżeś się zestarzał.

Gdy nie śmiem wyrzec, co z zapałem myślę,

885

Sto słów na jedno, będę giął, powtarzał,

Nim mnie powoli do celu przybliży;

Bo myśl jak woda; im ciaśniej, tem wyżéj.

RADOST

Argument jasny, porównanie piękne.

GUSTAW

Z panną, sam powiedz, kiedy raz już jęknę:

890

«Kocham waćpannę», a ona odpowie:

«Kocham waćpana» — jużci po rozmowie.

RADOST

A jak: «Nie kocham»?

GUSTAW

Także koniec będzie.

RADOST

Lecz z tobą końca i diabeł nie dojdzie.

895

Ale stój, czekaj! Zatrzymaj w pędzie!

Wiesz, jaki zamiar Anieli i Klary?

GUSTAW

Nie.

RADOST

Żadna za mąż nie chce i nie pójdzie.

GUSTAW

z udanym przestrachem, odprowadzając go na stronę

Jak to, stryjaszku? — A, to nie do wiary!

900

Chcą mężczyzn zgubić, trwać w panieńskiej cnocie?

Może tak wszystkie?

RADOST

głaszcząc go pod brodę

Oj ty, ty mój trzpiocie!

Odchodzi.

GUSTAW

sam po krótkiem milczeniu

Ten wzrok oziębły, a miłosne oko,

Westchnienie w piersiach zamknięte głęboko,

905

Czoło pochmurne, kiedy twarz się śmieje —

Na honor, lubię, kocham się, szaleję!

SCENA IV

Aniela, Klara, Gustaw.
Aniela wkrótce siada i haftuje — Gustaw do niej zawsze obraca mowę, znaczna różnica i nagły przechód w jego rozmowie: do Anieli z przymileniem, do Klary uszczypliwie albo z gardzącą obojętnością — Klara mówi szybko i z zapałem często za AnielęAniela powoli i łagodnie, jak i w następujących scenach.

GUSTAW

Po długiej wojnie zawieszenie broni.

ANIELA

Pokoju proszę.

GUSTAW

Któż od niego stroni?

KLARA

między niemi
910

Nie każdy godzien.

GUSTAW

nie zważając na Klarę

Pierwszy więc warunek?

KLARA

O, nie tak bystro…

GUSTAW

Wzajemny szacunek.

ANIELA

I neutralność moja.

GUSTAW

915

Być nie może.

Zróbmy zaczepno-odporne przymierze.

KLARA

Co za wspaniałość!

GUSTAW

Punkta więc ułożę.

ANIELA

Żarty!

GUSTAW

920

Ja proszę.

KLARA

Bardzo temu wierzę.

GUSTAW

Cóż?

KLARA

Radzę…

GUSTAW

Błagam.

KLARA

na stronie
925

Czy on mnie nie widzi?

GUSTAW

Wiernie dotrzymam.

KLARA

na stronie

Czy on ze mnie szydzi?

GUSTAW

Dwakroć przysięgnę.

KLARA

Przysięga bez miary,

930

Kto żebrze wiary.

GUSTAW

nie patrząc na nią, obojętnie

I żebrak ubogi

Skarb znaleźć może.

KLARA

Dużo na to drogi.

GUSTAW

jak pierwiej

Odległość celu nadziei nie zmniejsza.

KLARA

935

Trudna to zdobycz.

GUSTAW

patrząc jej w oczy z flegmą

Lecz skromność trudniejsza.

KLARA

z zapałem

Wojna więc.

GUSTAW

Przeciw pani jestem zbrojny.

ANIELA

Ja trzymam z Klarą.

GUSTAW

940

Zazdrościć jej muszę.

KLARA

A ja z Anielą.

GUSTAW

Zatem nie ma wojny.

KLARA

ze wzrastającym zapałem

A to dlaczego?

GUSTAW

obojętnie

Bo jestem spokojny,

945

Nie jak mężczyźnie, lecz pannie przystoi.

KLARA

z zapałem

Zdrada, Wierność, MężczyznaNie — otwartości mężczyzna się boi,

Chciałby mgłą zawsze okryć swoją duszę,

By mieć dwa światła i stać między dwiema.

GUSTAW

Skąd o mężczyznach takie złe mniemanie?

KLARA

950

Owszem, pochlebne.

GUSTAW

ironicznie

Głębokie problema;

Nie mój to rozum rozwiązać go w stanie.

KLARA

Zwodzić i zdradzać wszak najmilsza sztuka?

Każdy z niej chluby, w niej nagrody szuka:

955

Im więcej ofiar naliczy, nakłamie,

W tem chwalebniejsze uwieńczy się znamię.

GUSTAW

Hm: bardzo panią żałuję.

KLARA

A, bardzo panu dziękuję.

Lecz jeśli łaska, z jakiegoż powodu?

GUSTAW

z flegmą
960

Że z tak niewinną duszą, tak za młodu,

Już doświadczyłaś, co jest męska zdrada.

KLARA

Już doświadczyłam? I któż to powiada?

GUSTAW

Zdrowy choroby, bogacz nie zna nędzy,

Tak równie zdrady, kto nie był zdradzany.

965

Z kilku zaś książek czytanych czem prędzej

Rozsądek wzbrania ogólnej nagany.

ANIELA

Ależ i przykład zostaje w pamięci.

GUSTAW

ściągając[28] do Klary

O, przykład, przykład dobre i złe mieści,

Ale najczęściej złem nas tylko nęci.

970

do Klary:

Mszcząc zatem krzywdy całej płci niewieściej,

Nadobna Klara poprzysięgła sobie

Nie uszczęśliwić żadnego z czcicieli.

KLARA

porywczo

Któż to mówił?

GUSTAW

z flegmą
975

Kto? Albin.

KLARA

jak wyżej

W tym sposobie

Pan Gustaw pewnie ze strony Anieli

Podobne śluby wkrótce nam ogłosi:

Każdy się chętnie własną dzieli klęską.

GUSTAW

ukrywając urazę z uśmiechem
980

Hm! panna Klara walczy duszą męską,

I zapał, który jej rumieniec wznosi,

Czas amazonek przed oczy nam stawia.

KLARA

z zapałem

Zapał — jest zapał — ja wiem, co objawia…

I powiem, powiem, sto razy powtórzę:

985

Iż moja dusza znieść mężczyzn nie może!

Nienawidzić ich moje przedsięwzięcie —

Dwakroć przysięgłam i dochowam święcie.

Odchodzi.

SCENA V

Aniela, Gustaw.

GUSTAW

jakby do Klary

Dochowam, tak, tak, będziemy widzieli.

Nienawiść! wszystkim i święcie przyrzeka.

990

do Anieli:

O, nie, tych myśli Aniela nie dzieli.

Bóg to karzący za ciężkie przewiny,

Nienawiść w sercu zaszczepił człowieka;

A twoja dusza z jakiejże przyczyny

995

Mogłaby ściągnąć cząstkę takiej kary?

WiaraPowiedz mi raczej, iż nie dajesz wiary,

Że miłość istnie[29], że może być szczera,

Dosyć w tym złego już na ciebie czeka.

Ach, niedowiarstwo są to ostre ciernie;

1000

Z wolna je w bukiet doświadczenie zbiera,

By go starości w końcu oddać wiernie!

Lecz czysta ufność, to młodości kwiecie!

ANIELA

Co wcześniej, później, wiatr postrąca przecie.

GUSTAW

Tak, później trochę wietrzyk kwiat pozgania,

1005

A owoc wzrośnie — koniec porównania.

Zbliżając krzesło i siadając, po krótkiem milczeniu:

Nie zasłużyłem na nienawiść wcale,

Lecz na gniew bardzo.

ANIELA

bardzo obojętnie przez całą scenę, robotą zajęta

Nie na mój.

GUSTAW

1010

Twój, pani.

ANIELA

Nic nie wiem.

GUSTAW

O, wiesz — lecz przebacz wspaniale

Temu co szczerze własną płochość gani.

ANIELA

Czemuż z tem do mnie?

GUSTAW

1015

Ach, jakież pytanie!

O czyjeż więcej mogę ja dbać zdanie?

Zbłądziłem.

ANIELA

Czy tak?

GUSTAW

Wyznaję.

ANIELA

zawsze obojętnie
1020

Więc wierzę.

GUSTAW

zbliżając się

Przebacz.

ANIELA

Niech i tak będzie.

GUSTAW

całując w rękę

Szczerze.

ANIELA

Szczerze.

GUSTAW

1025

W nowej więc odtąd postąpię kolei,

Ale tymczasem niech dobroć Anieli

Za gwiazdę szczęścia nadzieję udzieli.

ANIELA

Żadnej nie czynię.

GUSTAW

prosząc

Nadzieję nadziei.

ANIELA

1030

Nie czynię żadnej.

GUSTAW

odsuwając się z krzesłem

To za ostro było;

po krótkiem milczeniu

Jestże wiadomy zamiar mego stryja?

ANIELA

Jest.

GUSTAW

1035

I że temu matka pani sprzyja?

ANIELA

Wiem.

GUSTAW

I to wszystkim najdroższe życzenie

Piękna Aniela nie spełni?

ANIELA

Nie.

GUSTAW

zrywając się
1040

Nie?

ANIELA

obojętnie

Nie.

GUSTAW

ironicznie

Dość krótko.

ANIELA

Ale otwarcie.

GUSTAW

Aż miło.

1045

Przeszedłszy się, opiera się o poręcz krzesła, na którem siedział.

Czy w rzeczy śluby?…

ANIELA

Ja nic nie wiem o tem.

GUSTAW

Nie chcesz iść za mąż?

ANIELA

Teraz nie.

GUSTAW

1050

Lecz potem?

ANIELA

Któż przyszłość zgadnie?

GUSTAW

chodząc, z zapałem

Czemuż zgadnąć nie ma?

O, zgadnie, zgadnie, bardzo łatwo zgadnie,

Że wkrótce z trzaskiem, turkotem, łoskotem,

1055

Jaki konkurent na dziedziniec wpadnie,

I com dziś nie mógł — on jutro otrzyma;

Wszakże tak będzie?

ANIELA

Wszystko to być może.

GUSTAW

przeszedłszy się — siada i łagodnie mówi

Jednak ja małą uwagę przełożę:

1060

Nie chcesz — nie czyń więc nadziei wbrew zdania,

Ale porywczość niech mi jej nie wzbrania.

Ja o to proszę.

ANIELA

Tego nie rozumiem.

GUSTAW

zniecierpliwiony

Cóż nie rozumiem? Jak to nie rozumiem? —

1065

Nie chcę rozumieć. —

ANIELA

A, i to być może.

GUSTAW

zrywa się i chodząc

«I to być może»? Ha, ha, ha! to śmiesznie!

Wszystko «być może», na honor, uciesznie!

Ja to się, o! ja podobać nie umiem,

1070

Lecz jaki sąsiad, jaki Albin wtóry,

Smętny kochanek, aspirant ponury,

Tysiącznych westchnień nagrodę odbierze.

Po krótkiem milczeniu, siadając uspokojony:

Jestżem tak przykrym i Anieli także?

ANIELA

zawsze obojętnie, nie patrząc na niego
1075

Przykrym? Dlaczego?

GUSTAW

przysuwając się z krzesłem

Nie?

ANIELA

Nie.

GUSTAW

Szczerze?

ANIELA

Szczerze.

GUSTAW

przysuwając się z krzesłem
1080

Ani się spojrzysz?

ANIELA

wznosząc oczy na niego i zaraz spuszczając na robotę

I owszem.

GUSTAW

Tak?

ANIELA

Jakże?

GUSTAW

Ach, tak ozięble.

ANIELA

1085

I jakże inaczej?

GUSTAW

z zapałem

Gniewaj się na mnie, ach, gniewaj się raczej.

ANIELA

Gniewać? I za co?

GUSTAW

zrywa się i mówi do siebie

To nie do zniesienia,

chodzi, potem staje przed nią

1090

Czy to tak bawi, czy to tak przyjemnie,

Że cierpię tyle?

ANIELA

Oho! już cierpienia!

GUSTAW

Alboż nie wierzysz miłości ku tobie?

ANIELA

Nie wierzę.

GUSTAW

siada
1095

Żądaj dowodów ode mnie;

Powiedz, co czynić? W jakim bądź sposobie —

Wszystko wypełnię.

ANIELA

Nie mówić mi o tem.

GUSTAW

chce się zerwać, ale się wstrzymuje i przytłumionym ogniem dalej mówi

Tak?

ANIELA

1100

Tak.

GUSTAW

Mam milczeć?

ANIELA

Proszę.

GUSTAW

Długo?

ANIELA

Zawsze.

GUSTAW

zrywając się, ironicznie
1105

Nie, nie mogą być rozkazy łaskawsze,

I przyjemniejszym udzielone zwrotem.

chodząc

Kochać i milczeć — przednio! wyśmienicie!

Milczeć i kochać! — I tak całe życie!

1110

po krótkiem milczeniu, stając przed nią

Skądże wstręt taki? skąd wstrętu przyczyna?

Może go zmniejszę, jeśli moja wina,

Ale ją wyjaw, niechże ją wiem[30] przecie.

ANIELA

Ja wstrętu nie mam do nikogo w świecie.

GUSTAW

1115

Trudna jest miłość zaraz w pierwszej dobie,

Ale nienawiść niepodobna prawie;

Ja dziś jej celem smutną próbę robię

I nowy przykład oczom twoim stawię.

ANIELA

Puśćmy w niepamięć ten przedmiot niemiły.

GUSTAW

1120

Łatwo ci kazać, mnie spełnić nad siły.

ze wzrastającym zapałem

Słuchaj Anielo, słuchaj tego głosu,

Co ufnie zwierza całą przyszłość losu:

Aniela wstaje.

1125

Z otwartą duszą, jak przed bóstwem stoję,

W twem ręku szczęście i nieszczęście moje;

Wznieś je na szali, ale wznoś pomału…

zatrzymując odchodzącą

Słuchaj, nie żądam mych uczuć podziału,

1130

Prośba nie zjedna, co jest serca darem,

Lecz nie gardź moim, mnie chlubnym zamiarem,

A wszelkich starań, wszelkich sił dołożę,

Których być zdolną szczera miłość może,

Abym to zyskał, czego dziś nie mogę;

1135

Lecz wskaż, Anielo, wskaż zbawienną drogę!..

zatrzymując ją

Jak to? Bez słowa odchodzisz ode mnie?

zatrzymując i z zapałem

Tej więc, do której zawsze nadaremnie

1140

Każdy w nieszczęściu słuszne prawo rości,

klękając

Patrz, u nóg twoich błagam twej… litości!

Aniela odchodzi w prawe drzwi w głębi, Gustaw zostaje w tem położeniu, obrócony ku parterowi kiwa głową, jakby mówił: „proszę ja kogo!” — wstaje za pierwszem słowem Klary.

SCENA VI

Gustaw, Klara z lewych drzwi.

KLARA

A to co znaczy? Czy dziękczynne modły?

Czy też pokuta za śmiałe nadzieje?

GUSTAW

1145

Bystre domysły tym razem zawiodły:

Sprzykrzyło mi się ciągle chodzić, siedzieć,

I kląkłem.

KLARA

Nie, nie, ja wiem, co się dzieje

I będę mogła dokładnie powiedzieć.

1150

Melancholicznych wejrzeń nie widziano.

Sentymentalnych westchnień nie zważano,

SamobójstwoSłów nie słuchano — cóż więc pozostało? —

Do nóg — miłość lub śmierć! — Lecz wypadało

Mieć w ręku szpadę, sztylet, nóż stołowy,

1155

Albo nareszcie mordercze nożyczki!

śmieje się

I cóż? stoimy — bez czucia, bez mowy?

Jak to, i wszystko od pierwszej potyczki?

Ach, to zwycięstwo tak łatwe prawdziwie,

1160

Że się nie cieszę, lecz łatwości dziwię.

GUSTAW

Kołczan już próżny, zatem żart na stronę,

Ach! panno Klaro, widzisz mnie w rozpaczy!

KLARA

O, znajdę jeszcze pocisk na obronę.

Ale bez żartu, cóż ta zmiana znaczy?

1165

Jestże to może snu rannego skutek,

Albo dowcipu nagłe przesilenie?

GUSTAW

Nadto głęboki czuję w sercu smutek,

Nadto bezstronnie moje błędy cenię,

Abym mógł zwracać dowcipne pociski.

1170

Cel moich życzeń, któregom był bliski,

Teraz, niestety, prawie z oczu tracę,

A najboleśniej to rozdrażnia duszę,

Że własną winę własnem szczęściem płacę,

I że zbyt słusznie, jeszcze przyznać muszę.

1175

Zatem czy zganisz lekkomyślność moją,

Z którąm nadziei zaufał bez miary;

Czy nazwiesz głupstwem, co przez płochość broję.

Czy brak grzeczności uznasz godnym kary,

Jak chcesz mnie skarcisz, w jakim bądź sposobie,

1180

Zawsze mniej powiesz, niźli ja sam sobie!

KLARA

z udaną pokorą

Wyższości mężczyzn nad zdanie kobiety

Nadto przed chwilą doznałam, niestety!

Bym teraz śmiała sprzeczać się zuchwale.

Zwłaszcza gdzie skromnie na rozsądku szalę

1185

Męska wspaniałość własne błędy składa,

Tam mnie powtarzać lub milczeć wypada.

Lecz szczera skrucha i te chlubne żale

Z jakiejże wielkiej pochodzą przewiny?

GUSTAW

Ach, panno Klaro, poznałem Anielę.

KLARA

1190

Dotąd rozpaczy nie widzę przyczyny.

GUSTAW

Poznawszy, widzę, jak błądziłem wiele.

KLARA

domyślając się

Aha! pan Gustaw zapewne ją kocha?

GUSTAW

Ubóstwia, powiedz, a powiesz za mało.

KLARA

z zastanowieniem

Hm! nie jestże to skłonność płocha?

GUSTAW

1195

Miłość najczystsza, jaką niebo dało!

KLARA

Ależ ta miłość, będzież ona stała?

GUSTAW

Z życiem trwać będzie, z życiem tylko zgaśnie.

KLARA

I pewnie wierzyć Anielka nie chciała?

GUSTAW

PodstępNie chce i słuchać — stąd to rozpacz właśnie.

KLARA

po krótkiem milczeniu
1200

To źle — ale mnie słuchałaby może?

GUSTAW

Co miłość nie śmie, to przyjaźń określi.

KLARA

Gdy jej poprawę i ten żal przełożę…

GUSTAW

Ach, panno Klaro, zgadłaś moje myśli.

KLARA

Powiem jej, jakim pan Gustaw był wprzódy.

GUSTAW

1205

Mocnych farb użyj, nie szczędź mi nagany.

KLARA

Że był wesoły, jak to zwykle młody…

GUSTAW

sens kończąc

Trzpiot, lekkomyślny, płochy, roztrzepany…

KLARA

sens kończąc i jeszcze prędzej

Próżny, zły, dumny, zakochany w sobie…

GUSTAW

reflektuje

To trochę nadto — to będzie za wiele.

KLARA

mimo siebie w coraz większy zapał wpadając
1210

Że wiejskie dziecię widział w jej osobie…

GUSTAW

jak wprzódy

To trochę dużo…

KLARA

Że mniemał w swej dumie,

Iż grzeczność na wsi godna pośmiewiska…

GUSTAW

To bardzo dużo….

KLARA

1215

Że brak na rozumie…

GUSTAW

Hola! to nadto; obraz zakazany!

KLARA

z zapału nagle w łagodność przechodząc z uśmiechem

Mocnych farb biorę, nie szczędzę nagany. —

Ale jej powiem zaraz z drugiej strony:

Że się poprawił, kto się uznał w błędzie,

1220

Że miłość szczera, którą uniesiony,

Im wolniej wzrosła, tem wytrwalszą będzie;

Że jeśli jeszcze nie jest jej wzajemną,

Winna przynajmniej wynagradzać wiarą.

GUSTAW

Ach, tak, tak wszystko, moja panno Klaro!

1225

Czytasz w mem sercu, myślisz razem ze mną.

KLARA

parskając śmiechem

Ha, ha, ha! dłużej wytrzymać nie mogę!

Ha, ha, ha! moja panno Klaro! Moja!

Ha, ha, ha! przednio! Znalazłam więc drogę,

Oręż wypada, pęka twarda zbroja. —

1230

serio

I czegoż męska przebiegłość zastrasza?

Niech straszy raczej własna słabość nasza,

Bo, kto nie zechce, ten tylko nie przyzna,

stosując do Gustawa

1235

Że do zwalczenia nietrudny mężczyzna.

Ufaj mu szczerze, a w postaci męża

Ujrzysz zwinnego, zjadliwego węża.

Uprzyj się woli, chciej mieć własne zdanie —

Lwem rozdrażnionym, tygrysem się stanie.

1240

Ale znaleź[31] wtór do jego piosneczki,

Jak zwyciężona wychodź z każdej sprzeczki;

W jego rozumu kręć się zawsze kole,

A na jedwabiu wywiedziesz go w pole —

Jeśli się mylę, to próbka dzisiejsza

1245

Mego mniemania zupełnie nie zmniejsza.

Co wyraziwszy szeroko i długo,

z niskim ukłonem

Mam honor zostać uniżoną sługą!

Odchodzi we drzwi prawe boczne.

SCENA VII

Gustaw sam.
Od czasu, jak Klara się roześmiała, stał jak wryty, teraz po krótkiem milczeniu:

Hm, hm, hm! czy tak, tak? — Że kocham szczerze,

1250

Idę otwarcie, otwartości wierzę,

Takżem spadł nisko? — Hola, jaszczureczko!

Ostry rozumek, ostre twe słóweczko,

Ale mnie w parę z Albinem nie poda.

Uczysz mnie zwodzić? Chcesz wybiegów? — zgoda.

1255

Chodzi zamyślony; po krótkiem milczeniu:

Aniela dobra, ale uprzedzona —

Co ufność nie chce, niech dobroć dokona.

Romans ułożę — jej zrobię zwierzenie —

Na czas kochankę w przyjaciółkę zmienię,

1260

Zyszczę[32] jej litość i wezmę obrony.

po krótkiem milczeniu

Łączy dwa serca sekret podzielony, —

Tak wzbudzę czucie miłości obrazem,

Zwrócę ku sobie i ustalę razem. —

Chodzi w głębokiem zamyśleniu — scena niema, w której widać, że roztrząsa plan jakiś — siada, zrywa się, chodzi, staje, — nareszcie stojąc czas jakiś w miejscu zamyślony, z nadzwyczajną szybkością daje bieg jakby dotąd zatrzymanym słowom, ledwie ujrzał Albina — który, zdziwiony, czas jakiś zostaje we drzwiach, dopiero później zbliża się powoli.

SCENA VIII

Gustaw, Albin.

GUSTAW

1265

Otóż to, to jest przyczyna,

To powód wszystkiego złego!

Chodzi, łazi cień Albina,

Płacze diabli wiedzą czego!

Pięćdziesiąt lat jęczy, szlocha.

1270

Teraz każda myśleć będzie,

Że to tak się miłość przędzie,

Niby wiekiem życie człeka,

Aby wzdychać mógł pół wieka!

Już łzy lejąc w dzień i w nocy,

1275

Sam się zmienisz we fontannę,

A tymczasem bez pomocy

Ja mam znosić twoją pannę?

Nie kochaj ją tak poddanie,

A wzajemną ci się stanie;

1280

Nie daj władać, rządzić sobą,

A rząd tobie sama przyzna;

Nie nudź płaczem i żałobą,

A zwyciężysz jak mężczyzna.

Inaczej myślą wariaci. —

1285

Bądź zdrów!

odchodząc, ciszej

Niech cię wszyscy kaci…

wracając

Gdzie poszła?

ALBIN

1290

Ach, kto?

GUSTAW

wzruszając ramionami

Tego nawet nie wie!

Odchodzi za Anielą.

ALBIN

sam

I jemu teraz szkodzę — w srogim gniewie,

Gdzież mam wylać łzy moje, gdzie podziać westchnienie?

Pałam lat dwa, lat dziesięć — jeszcze się nie zmienię.

1295

Niechaj, tylko na chwilę, na cząsteczkę chwili,

Klara patrząc się na mnie, choć trochę zakwili.

SCENA IX

Albin, Klara.

ALBIN

Nigdyż, Klaro, nie przyjdzie chwila wypłakana,

Kiedy balsam otrzyma sroga serca rana?

KLARA

Otrzymać może, ale nie ode mnie.

ALBIN

1300

Ja kocham.

KLARA

Ja wiem.

ALBIN

Zaczekam.

KLARA

Daremnie.

ALBIN

Błagam.

KLARA

1305

Dość tego.

ALBIN

Okrutna!

KLARA

Być może.

ALBIN

Obym mógł przestać kochać!

KLARA

Kłębek upada; Albin goni i podnosi.

OpiekaDaj to Boże,

1310

Żeby raz jeden wypadł kłębek z dłoni,

A waćpan za nim byłeś w pogoni;

Żeby raz chustka padła ze stolika,

A waćpan za nią nie leżał na ziemi;

Żebym raz chciała nożyczek, nożyka,

1315

Waćpan nie szukał, nie latał za niemi;

Żebym raz mogła jeden kichnąć skrycie,

Nie słysząc wróżby na stoletnie[33] życie!

Nie, to prawdziwie już nie do zniesienia!

ALBIN

Jeśli pragnę uprzedzać wszystkie twe życzenia,

1320

Jeślibym całe życie chciał poświęcić tobie,

Przypisz to mej miłości i swojej osobie.

Ale żem nie mógł zmiękczyć serce nazbyt harde,

Powiedz, Klaro, czym przeto zasłużył na wzgardę?

KLARA

Nie, na wzgardę nie, ja tego nie mówię.

ALBIN

1325

Ach, jeżeli nie wzgarda, jakże się to zowie?

KLARA

Przykre mi często są jego cierpienia.

Że szczere, wierzę, lecz to nic nie zmienia.

Na głos mężczyzny Klara ucha nié ma,

Nienawiść wszystkim przyrzekła, dotrzyma.

ALBIN

1330

Ach, a w tej nienawiści moja część niemała.

KLARA

Nie największa.

ALBIN

Ach, Klaro, gdybyś pojąć chciała,

Co się na twe wejrzenie w mojej duszy dzieje,

Pewnie byś serca mego ziściła nadzieje.

KLARA

1335

Pewnie bym nie ziściła.

ALBIN

Nigdy?

KLARA

Dość już, proszę.

ALBIN

Okrutna! Tem słowem śmierć…

KLARA

śmiejąc się

Ach, śmierć, śmierć przynoszę!

ALBIN

1340

Wkrótce tej nowej chluby świat ci pozazdrości.

KLARA

Żaden mężczyzna dotąd nie umarł z miłości.

ALBIN

Bo żaden nie mógł, ale niejeden chciał szczerze.

KLARA

Chęć więc za skutek trzeba wziąć w tej mierze.

Obchodząc zatem śmierć pana Albina,

1345

Moja żałoba od dziś się zaczyna.

ALBIN

Ach, dobrześ, widzę, radził, szczęśliwy Gustawie!

KLARA

ironicznie

Cóż radca stanu poradził łaskawie?

ALBIN

Albin powoli, Klara mówi prędko.

Nie kochaj, rzekł, tak czule, a będziesz kochany.

KLARA

Nie kochaj! Proszę, już mu na zawadzie,

1350

Że ktoś jest wierny i w tem szczęście kładzie;

Już go to korci, już by chciał odmiany.

ALBIN

Dwa lata wzdychasz, płaczesz, a sam nie wiesz czego.

KLARA

A sam, sam nie wiesz!… słyszał kto co podobnego?

ALBIN

Każda już zechce zadać tak długą pokutę. —

KLARA

1355

A on chce dobę, godzinę, minutę?

ALBIN

Nie daj jej sobą rządzić…

KLARA

Nie daj rządzić! brawo!

Nie daj! no proszę, to mi piękne prawo!

ALBIN

A ty nią rządzić będziesz…

KLARA

1360

Co, co? Będziesz rządzić?

A zaraz rządzić, zaraz rządzić chcecie;

Jakże tu ma być porządek na świecie?

Jak? — Kiedy jeden stu nauczy błądzić,

A pierwsze słowo: «Nie daj sobą rządzić»!

ALBIN

1365

Jednak słuchać go nie chcę — co każesz, to zrobię.

KLARA

do siebie

To radca! To profesor!

ALBIN

zbliżając się czule

Cóż zrobić?

KLARA

Pójść sobie.

Albin ukłoniwszy się, wzdycha ciężko i odchodzi.

KLARA

sama

Gadaj — gada, milcz — milczy, idź — idzie, stój — stoi;

1370

A niechże się sprzeciwi, niech się Boga boi!

Bo ta uległość mimo woli, zdania,

I nienawidzić, i kochać go wzbrania.

AKT III

SCENA I

Aniela, Gustaw.

GUSTAW

wchodząc za Anielą ze drzwi prawych

Anielo! jedno, już ostatnie słowo.

ANIELA

Ach, tym ostatnim dzisiaj końca nie ma.

1375

Lecz, by ich nadal nie wszczynać na nowo,

Chcę raz ostatni teraz wyznać szczerze:

Że kiedykolwiek, i każdy w tej mierze,

Taką odpowiedź niemylnie otrzyma,

Jaką pan Gustaw dziś ode mnie bierze.

1380

Przedsięwzięciu więc, nie swojej osobie

Przypisać całą nieprzyjemność proszę.

Lecz gdy działając w otwartym sposobie,

Niejaką może osłodę przynoszę,

Chcę się spodziewać, że moje wyznanie

1385

Ściśle tajemnem dla wszystkich zostanie,

Ponieważ czynię wbrew rozkazu matki,

Która rozumie, że choć znaczne siatki,

Jednak usidlić kiedyś z czasem mogą.

Słowem, mój zamiar zakazała głosić,

1390

Muszę cierpliwie oświadczenie znosić,

Muszę wprzód poznać, nim odprawię kogo.

GUSTAW

Równie więc prostą i ja pójdę drogą!

I ja pomimo Radosta rozkazu,

Serce ci moje odsłonię do razu:

1395

Kocham…

ANIELA

Ach, jużem tylekroć słyszała!…

GUSTAW

Ależ mi pozwól: — nie ciebie, Anielo.

po krótkiem milczeniu

Gdy nas chęci przeciwne nie dzielą,

1400

W tobie nadzieja teraz moja cała.

Dziwisz się? — wierzę — lecz tak jest w istocie.

Stryj, który ojca zastąpił sierocie,

Który mym losem od kolebki prawie

Ciągle się dotąd zajmował łaskawie,

1405

Żądał na koniec nagrody ode mnie,

Lecz jakiej, przebóg! — Prośby, łzy, błagania,

Co tylko serce do litości skłania,

Wszystkiegom użył, wszystko nadaremnie;

I w końcu przyrzec stryjowi musiałem,

1410

Wszelkiem staraniem zyskać rękę twoję.

Lecz kiedy dzisiaj z upornym zapałem

Miłość głosiły drżące usta moje,

Ach, mamże wyznać, czy ciebie nie wzruszy,

Bałem się skrycie i truchlałem w duszy.

ANIELA

1415

Jak to? Ze strachu?

GUSTAW

Ach, tak jest, niestety!

I wdzięki twoje i twoje zalety,

Których ukrywam krocie w każdej dobie,

Których nie widzieć wolno tylko tobie,

1420

Co jak powabem, tak szczęściem być mogą,

Mnie, mnie jednego napełniały trwogą.

Zyskać twój uśmiech, przyjazne wejrzenie,

Obudzić w sercu najpierwsze westchnienie,

Nie chlubą, szczęściem — niebem nazwać muszę,

1425

Jednak trwożyło nie moją już duszę.

ANIELA

Miłość to zatem ku innej osobie?

GUSTAW

A cóżby mogło bronić przeciw tobie?

Kochałem wtedy, kiedym ciebie poznał!

Stąd to dwuznaczne me postępowanie

1430

Podpadło waszej tajemnej naganie.

Czułem jej słuszność i boleśniem doznał,

Że choć bez winy, jestem jednak winny!

Lecz sama powiedz, byłże środek inny?

ANIELA

Ja tylko śmiało to powiedzieć mogę,

1435

Że w tym zamęcie jedną widzę drogę:

Wyznać stryjowi…

GUSTAW

Ach, ileż to razy

Do nóg rzucony i ze łzami w oku,

Wszystko wyznając, błagałem wyroku!

ANIELA

1440

Cóż mówi na to?

GUSTAW

Powtarza rozkazy:

Ty masz, niestety, zostać moją żoną.

Którą mniej zamiar, więcej wstręt oddala,

A zaś kochankę sercem poślubioną

1445

Nawet przed sobą wspomnieć nie dozwala.

ANIELA

Dlaczego?

GUSTAW

Długiej trzeba by rozprawy,

Lecz krotko mówiąc, dla odwiecznej sprawy

I pojedynku co ze sobą mieli

1450

Mój stryj i ojciec Anieli.

ANIELA

Anieli?

GUSTAW

Imię stosowne jedno macie obie,

Którego odgłos bijąc w serce moje,

Budzi swym wdziękiem lube niepokoje.

1455

Stąd jakiś pociąg zaraz w pierwszej dobie,

Jakby ku siostrze, uczułem ku tobie.

ANIELA

Dziwnie!

GUSTAW

SamobójstwoO, gdyby ja tylko kochałem[34],

A męki moim tylko były działem!

1460

Ale czuć zawsze, że każde szarpnięcie

Echem bolesnem powtarza się skrycie

W drugiej istocie, droższej nam nad życie,

To wszelkich cierpień przechodzi pojęcie!

To przeciw sobie zwraca własną rękę,

1465

By zgasić czucie i wzajemną mękę!

ANIELA

przestraszona prawie aż do płaczu

Panie Gustawie!… co to jest… o Boże!

Zabić się, zabić!… to bardzo nieładnie,

To grzech, wielki grzech; kto w niego popadnie,

Na tamtym świecie wiecznie cierpieć może.

GUSTAW

szybka rozmowa
1470

Ratuj mnie.

ANIELA

z pośpiechem

Będę, będę, lecz czy mogę?

GUSTAW

Możesz.

ANIELA

jak wyżej

O śmierci nie będę słyszała?

GUSTAW

Nie.

ANIELA

1475

Ja się jeszcze dotąd trzęsę cała.

GUSTAW

Chcesz więc?

ANIELA

Ale jak?

GUSTAW

Ja ci wskażę drogę:

Wstaw się do matki…

ANIELA

1480

Dobrze, ja się wstawię.

GUSTAW

Niech mi przebaczy.

ANIELA

O, przebaczy pewnie.

GUSTAW

Proś!

ANIELA

Będę prosić, błagać, płakać rzewnie,

1485

Aż mi przyrzeknie pomagać w tej sprawie.

Lecz nie rozpaczaj, mój panie Gustawie.

GUSTAW

W twojem więc ręku szczęście, życie moje.

ANIELA

W mojem? — Dla Boga!

GUSTAW

Matka uproszona…

ANIELA

1490

Ach będzie, będzie, tego się nie boję.

Lecz koniec końców, cóż potrafi ona?

GUSTAW

Stryja przebłaga.

ANIELA

radośnie

Prawda! Wyśmienicie!

Biegnę bez zwłoki, tu idzie o życie.

GUSTAW

1495

Przebóg! Nie teraz — miałaby przyczynę

Oskarżać stryja o zbyt wielką winę,

Że twą spokojność, nawet przyszłość całą,

Chcąc mnie powierzyć, narażał zbyt śmiało.

To by ich przyjaźń niemylnie zerwało,

1500

A ja nieszczęsny, cel gniewu stron obu,

Cóż bym mógł zrobić, jak wstąpić do grobu!

ANIELA

Ach, cóż więc czynić?

GUSTAW

Chcesz mi pomóc?

ANIELA

Chętnie.

GUSTAW

1505

Zostańmy zatem tak jak do tej chwili:

Ja niby zawsze zakochany w tobie,

Ty na tę miłość patrząc obojętnie!

A później, gdy nas już będą naglili,

Głośne, wyraźne oświadczenie zrobię.

1510

Ty mi odmówisz w podobnym sposobie;

Tym zwrotem twoją matkę to nie zdziwi,

A mój stryjaszek choć się nieco skrzywi,

Brak posłuszeństwa zarzucać nie będzie.

Wtedy dopiero wzywam twej obrony,

1515

Przebłagasz matkę, oświecisz w tym względzie.

ANIELA

Rozumiem, dobrze.

GUSTAW

całuje w rękę

Więc bez nienawiści?

ANIELA

Będę się cieszyć, jak się nasz plan ziści.

GUSTAW

Pamiętaj zawsze, postępując śmiele,

1520

Ile ci ufam, jak zwierzyłem wiele;

Jeśli opuścisz w tej smutnej potrzebie,

Ja w świecie nie mam nikogo prócz ciebie.

W tobie jedyna opieka, obrona.

Bez ciebie szczęścia nadzieja stracona.

1525

O, niech z twej ręki Anielę otrzymam,

A dosyć czucia, dosyć życia nié mam,

Bym mógł odwdzięczyć dobro mi nadane,

Com go niegodny, lecz godnym się stanę.

Całuje ją w rękę z uczuciem — przy ostatnim wierszu wszedłszy Radost, niewidziany, daje brawo, klaszcząc w ręce.

SCENA II

Aniela, Gustaw, Radost.

ANIELA

Słyszał.

GUSTAW

1530

Co? Słyszał?

RADOST

Brawo, dzieci, brawo!

GUSTAW

rzucając się na kolana przed Radostem

Przebacz mi, stryju!

RADOST

cofając się zadziwiony

A! A to co znaczy?

GUSTAW

posuwając się za nim, cicho

Kiedyś już słyszał, łajże mnie, a żwawo.

RADOST

1535

Guciu!

GUSTAW

cicho

Gniewaj się.

głośno

Lituj się rozpaczy!

w tył się skłaniając, jakby odtrącony

1540

Niech mnie twa ręka srodze nie odpycha!

cicho

A gniewajże się, stryjaszku, do licha!

RADOST

Słuchaj no, trzpiocie.

GUSTAW

cicho

Lepiej, to za mało.

RADOST

1545

Czyś ty oszalał?

GUSTAW

cicho

Dobrze.

głośno

Już się stało!

RADOST

Tego już nadto!

GUSTAW

głośno
1550

Wszystko jej wyznałem,

cicho

A nuże teraz! Z największym zapałem.

RADOST

A do stu katów!

GUSTAW

cicho

To, to, to!

RADOST

1555

Drwisz sobie!

GUSTAW

głośno, tragicznie

Stryju mój, stryju! Chcesz mnie widzieć w grobie.

RADOST

rozgniewany

Dosyć tych żartów, dosyć już, mój panie;

Rób sobie, co chcesz, niech się co chce stanie,

Ja szalonemu nie chcę szukać żony.

1560

odchodząc

A to waryjat[35], wyraźnie szalony!

SCENA III

Aniela, Gustaw.

ANIELA

niespokojnie

Cóż teraz będzie?

GUSTAW

do siebie

Ścierpły mi kolana.

ANIELA

Nie dał się zmiękczyć.

GUSTAW

1565

To rzecz niesłychana.

ANIELA

Może nie słyszał.

GUSTAW

Jak to, może?

ANIELA

Może.

GUSTAW

Samaś mówiła.

ANIELA

1570

Nie, jam się pytała.

GUSTAW

Więc bez potrzeby ta utarczka cała,

I w najmniej dobrej wyprawiona porze,

Bo że nie słyszał, jestem pewny prawie,

Lecz o co idzie, łatwo teraz zgadnie.

ANIELA

1575

Wszystko zerwane niewczesnym zapałem.

GUSTAW

Tak mnie znienacka i tak podszedł zdradnie!

ANIELA

chodząc niespokojnie

Cóż ja nieszczęsna pomogę w tej sprawie!

GUSTAW

na stronie

Mojego planu powierzyć nie chciałem.

ANIELA

jak wyżej

Jakże też można w porywczym zapędzie

1580

Zniszczyć od razu, cośmy przedsięwzięli!

Biedna Aniela ileż cierpieć będzie!

GUSTAW

biorąc ją za rękę

Jakże nie kochać tej lubej Anieli?

ANIELA

Kochać ją trzeba.

GUSTAW

Poprzysięgłem sobie.

ANIELA

1585

Ach! chętnie wierzę.

GUSTAW

W tem moje życzenie.

Sama więc widzisz: w tobie, tylko w tobie

Pomoc mam jedną, a wszystkie nadzieje.

ANIELA

Cóż ja pomogę i cóż ja odmienię?

1590

Radost, tak dobry, dziś zemstą goreje.

GUSTAW

Jeśli nie słyszał, wszystko ja naprawię.

ANIELA

Nie trać więc czasu, idź, panie Gustawie.

GUSTAW

Ty zaś unikaj wszelkiej z nim rozmowy.

Ale się staraj, abyśmy po chwili,

1595

Dla dalszej jeszcze w tym względzie umowy,

Znowu sam na sam tu ze sobą byli.

biorąc za rękę

I obyś zawsze, ciągle pamiętała,

Że w twojem ręku moja przyszłość cała,

1600

A nawet więcej: i szczęście Anieli,

Z którą już w świecie nic mnie nie rozdzieli.

Całuje ją kilka razy w rękę, idzie ku drzwiom swojego pokoju, a obejrzawszy się, w inne drzwi odchodzi.

SCENA IV

Aniela sama.
Chodzi zamyślona, potem siada, opierając głowę na ręku.

MiłośćDziwnie — i dziwnie! Brzmią mi jeszcze uszy

Słowami, dotąd nieznanemi duszy.

Jak on ją kocha! I pewnie nie zwodzi:

1605

Wszystko, co powie, wzrok jasny dowodzi.

On z nią szczęśliwy, ona z nim szczęśliwa,

I na czemże im, na czem jeszcze zbywa?

Jednego słowa do szczęścia im trzeba,

A do jakiego, do jakiego nieba!

1610

Ufają sobie, kochają się szczerze;

Jestżem szczęśliwa, że w miłość nie wierzę?

Jednak ta miłość jest, trwa dowiedziona…

O Boże, serca nie czuję śród łona.

SCENA V

Aniela, Klara.

KLARA

Czegóż tak dumasz? Piszesz dzieło może?

ANIELA

1615

Ach, Klaro, Klaro, żebyś ty wiedziała!…

Lecz twoja przyjaźń zdradzić nas nie może,

Wszystko ci powiem — krótko więc — rzecz cała:

Gustaw już nie mnie, lecz kocha Anielę.

KLARA

Kogo?

ANIELA

1620

Anielę; ale Radost broni;

To wielki sekret, nie wydaj, dla Boga.

KLARA

Ależ nic nie wiem.

ANIELA

Bo to już za wiele.

KLARA

Co?

ANIELA

1625

Ta zawziętość, nienawiść zbyt sroga.

KLARA

ze wzrastającą niecierpliwością

Czyja?

ANIELA

Radosta.

KLARA

I do kogo?

ANIELA

Do niej.

KLARA

1630

Ależ…

ANIELA

Nie dręcz się obawą daremną;

Gustaw się wcale nie chce żenić ze mną.

KLARA

To źle, mężczyzna powinien chcieć zawsze,

Ażeby poznał, jak kobiety gardzą,

1635

Zwłaszcza ten Gustaw, co to uczy rządzić.

ANIELA

On i tak biedny!

KLARA

ironicznie

Biedny?

ANIELA

Musiał błądzić.

KLARA

Wzbudził więc, widzę, uczucia łaskawsze.

ANIELA

1640

Ja wszystkich mężczyzn nienawidzę bardzo,

Ależ on swój los w moje ręce składa:

Bronić go muszę.

KLARA

Tak? I bronić rada.

ANIELA

Rada nie rada, zdradzić go nie mogę.

KLARA

1645

Zdradź go, zdradź, moja duszko! Zdradź sułtana.

ANIELA

Nigdy, przenigdy!

KLARA

Ja tobie pomogę.

ANIELA

A taż Aniela tak szczerze kochana?

KLARA

Znowu nic nie wiem.

ANIELA

1650

Wszystko ci wyjaśnię.

KLARA

ciekawie

Mówże.

ANIELA

Gdzie mama?

KLARA

Wołała cię właśnie.

ANIELA

Ona tak dobra, i jej wszystko zwierzę.

1655

Jej tylko jeszcze, a więcej nikomu.

KLARA

Moja Anielko, niech cię Pan Bóg strzeże,

Byś z męskich sideł nie poniosła sromu;

Ja twą nienawiść już słabnącą widzę.

ANIELA

O, jak cię kocham, ja ich nienawidzę.

RADOST

wchodząc, do odchodzących
1660

Panno Anielo!

Aniela chwyta za rękę Klarę i pociągając z sobą, prędko wybiega we drzwi prawe boczne.

Ależ… panno… proszę…

wracając

Hm, hm! spłoszone — coś tu znać Gustawa

1665

Gotówbym przysiąc, że to jego sprawa.

Oj Guciu, Guciu! Kiedyś ja przepłoszę!

Gustaw wchodzi jednemi w głębi będącemi drzwiami, a zobaczywszy Radosta, nucąc w drugie odchodzi.

RADOST

goniąc za nim

Czekaj no, czekaj!

Wybiega za drzwi.

SCENA VI

Radost, Gustaw.

RADOST

prowadząc Gustawa

Chodź, chodź, mam cię ptaszku.

patrząc mu w oczy, po krótkiem milczeniu

1670

Co to znaczyło to: przebacz, stryjaszku?

GUSTAW

To tak.

RADOST

Jak to, tak?

GUSTAW

Ot tak!

RADOST

Co to znaczy:

1675

Ot tak?

GUSTAW

Niby — nic.

RADOST

Nic?

GUSTAW

Nic.

RADOST

To nic nie było:

1680

Przebacz, stryjaszku, zlituj się rozpaczy.

GUSTAW

szybko

Ach, to rzecz jasna: w miłości niemiło,

Kiedy się czasem (bo któż to zaprzeczy?)

Kłótnia lub sprzeczka, albo z innej rzeczy,

W potęgę czucia moc niby mająca,

1685

Sama od siebie walczy lub portąca,

Stąd koniec końców, kres wszystkich igraszek —

No, to rzecz jasna — rozumie stryjaszek?

Chce odejść.

RADOST

zatrzymując go

Ale czekaj no — ja nic nie rozumiem.

GUSTAW

A ja wyraźniej powiedzieć nie umiem.

RADOST

1690

Czegożeś klęczał jakby do pacierzy?

GUSTAW

z udanym zapałem chodząc

To mi stryjaszek nie wierzy? Nie wierzy?

Kiedy tak — dobrze — dobrze — wiem co zrobię —

Każę zajechać i pojadę sobie.

Janie! hej!

RADOST

chodząc za nim i głaszcząc po ramieniu
1695

No, no, Guciu, Guciuniu mój!

GUSTAW

zawsze chodząc w udanym gniewie

Kiedy ja mówię!…

RADOST

jak wyżej

Już, już, już stój no, stój.

GUSTAW

Ja się tłumaczę dobrze, jasno, szczerze.

RADOST

Już, już rozumiem, już wszystkiemu wierzę,

1700

do siebie

A to saletra! Skra, ogień, płomienie!

GUSTAW

rzucając mu się na szyję

Luby stryjaszku!

RADOST

ściskając go

Ach, Guciu mój luby,

płaczliwie

1705

Nie słuchasz rady.

GUSTAW

I słucham, i cenię

A co wykonam, godne będzie chluby.

RADOST

Lecz czemu Klara…

GUSTAW

Ach, Klara, ta Klara,

1710

To jest prawdziwie boska na mnie kara.

Wszędzie jej pełno, we wszystkiem zawadzi:

Przy tem zawzięte, jak kogucik młody,

Kikiki zawsze,

pokazując

1715

a tak w górę sadzi!

I wiesz, stryjaszku, dla powszechnej zgody,

Wiesz co?

RADOST

Na przyklad?

GUSTAW

Żeń się z nią.

RADOST

1720

Szalony!

GUSTAW

Zrób mi tę grzeczność.

RADOST

Pomysł godny głowy.

GUSTAW

Bardzo mi bruździ.

RADOST

wzruszając ramionami

Dlatego ja stary?…

1725

Bruździć nie będzie, nie bruźdź ty z twej strony.

Na cóż Albina przez jakieś namowy

Chcesz jej zbuntować?

GUSTAW

On już zbuntowany.

RADOST

Jak to?

GUSTAW

1730

W Anieli jak kot zakochany.

RADOST

Kto? Albin?

GUSTAW

Albin.

RADOST

A to nie do wiary.

GUSTAW

Tak, tak ją kocha, ledwie że nie skona;

1735

Nie ma gadania, to rzecz dowiedziona.

RADOST

Albin, ten Albin!

GUSTAW

O, nie wszystko złoto,

Co się nam świeci — o, to sztuczka płocha:

Jednej przysięga, a w drugiej się kocha.

RADOST

1740

Ale z Anielą jakże idzie tobie?

GUSTAW

po długiem milczeniu — zakładając ręce

Co to magnetyzm?

RADOST

zdziwiony

Ma… magnetyzm?

GUSTAW

Co to?

Co? Powiedz!

RADOST

1745

Ale skąd o tem w tej dobie?

GUSTAW

po krótkiem milczeniu

Magnetyzm, mówią, jest to wolna władza,

Co z ciała w ciało zdrój życia wprowadza.

Jeżeli zatem mam zarodne siły,

Ogień swój własny w obce przelać żyły,

1750

Dlaczegóż miałbym w pięknej, młodej duszy,

Czystej jak śnieżek, co świeżo przyprószy,

Przez silną wolę, pałające tętna,

Własnego czucia nie wycisnąć piętna?

RADOST

Jeśli rozumiem, niech mnie piorun trzaśnie!

GUSTAW

1755

Kocham i będę kochany; to jaśnie?

RADOST

Jaśnie, wyraźnie, lecz trochę za śmiało.

GUSTAW

Śmiałość przed szczęściem, jak szczęście przed chwałą!

RADOST

Będziesz kochany, ale nie bądź trzpiotem.

GUSTAW

O, mój stryjaszku! Tobie myśleć o tem.

RADOST

1760

Ach, czyż nie myślę i nie smażę głowy?

GUSTAW

Ja też ci zawsze dziękować gotowy.

RADOST

Dziękuj, kiedy chcesz, lecz się popraw razem.

GUSTAW

Co się już stało za twoim rozkazem.

I dobrze skończyć mam wszelką nadzieję,

1765

Byleś nie zważał, co się z nami dzieje;

W zgodzie czy kłótni, we wrzawie czy ciszy,

Niech oko drzemie, a ucho nie słyszy.

RADOST

Cóż z tego będzie?

GUSTAW

Co będzie?

1770

ściskając go

Wesele.

Wybiega.

RADOST

idąc za nim

Rozsądku mało, pewności za wiele.

AKT IV

SCENA I

Gustaw, Jan.
Gustaw chodzi zamyślony, Jan krok w krok za nim z czarną chustką w ręku.

GUSTAW

podając lewą ręką, nie stając

Zawiąż!

1775

do siebie

Stało się — kocham ją szalenie —

Lecz ona? —

JAN

chodząc za nim i opatrując rękę

Wcale nic…

GUSTAW

stając

Jak to nic?

JAN

jak wprzódy
1780

Nie ma

Tu nic.

GUSTAW

Na ręku! — Wiąż tylko —

Chodzi; do siebie:

Hm, sprzyja,

1785

Ale jak będzie, gdy rolę odmienię? —

Jak? Kiedy zacząć?

JAN

nie mogąc w chodzie zawiązać ręki dla[36] różnych gestów Gustawa

Niech się pan zatrzyma.

Gustaw wyrywa rękę, którą Jan chwyta i dalej, chodząc, wiąże.

GUSTAW

do siebie

Zatrzymać — pewnie — węzeł jest —

JAN

puszczając

Jest, panie.

GUSTAW

do siebie
1790

Lecz jak rozwiązać?

JAN

Za koniuszek.

GUSTAW

stając w gniewie

Janie!

JAN

Słucham.

GUSTAW

Głupiś.

JAN

1795

Tak?

GUSTAW

zrzucając chustkę

I nie tę zawija!

Lewą nie piszę.

JAN

Któraż ręka boli?

GUSTAW

Co ci do tego — na, masz: zawiąż prawą.

1800

Podaje lewą rękę i zaczyna chodzić. — Do siebie:

Pierwszy raz kocham.

JAN

Ależ panie…

GUSTAW

wciąż chodząc

No, a żwawo!

do siebie

1805

Inna to miłość.

JAN

To ta sama.

GUSTAW

Kłamiesz.

JAN

Lewa.

GUSTAW

podając prawą rękę

A, ręka — no — jakże powoli.

1810

Zaczyna chodzić i ciągnie za sobą opierającego się gwałtem Jana. — Do siebie:

Będę kochany… Aj, rękę mi złamiesz!

JAN

A którą, panie?

GUSTAW

Puść już, do kaduka!

JAN

Wiązać nie sztuka.

GUSTAW

1815

Ale milczeć sztuka.

SCENA II

Gustaw, Albin.
Jan na znak Gustawa odchodzi.

GUSTAW

na stronie

Już czuję wilgoć, zbliża się fontanna;

do Albina:

Albinie smętny! jak rosa poranna,

Tak mgła z łez twoich napełnia dom cały.

ALBIN

1820

A jednak mojej nie zmiękczyły skały!

GUSTAW

Nim się więc staną saletrzanym kwasem,

Inny ci sposób poradzę tymczasem.

ALBIN

Poradź mi, poradź, a lepiej niż rano.

GUSTAW

Źle żem poradził?

ALBIN

1825

Bóg to będzie sądzić.

GUSTAW

Cóż ci się stało?

ALBIN

Drzwi mi pokazano.

Radź mi więc, radź, tylko mi nie kaź rządzić.

GUSTAW

Pierwej pocieszę.

ALBIN

1830

Mnie? Pocieszyć?! Nieba!

GUSTAW

Klara cię kocha.

ALBIN

Zbyt bolesne żarty.

GUSTAW

Ręczę.

ALBIN

Nie wierzę.

GUSTAW

1835

Przysięgać ci trzeba.

ALBIN

Jak wiesz?

GUSTAW

udając urażonego

Cóż to jest? Chcesz, nie wierz, uparty,

Ale nie żądaj, bym zdradził zwierzenie.

ALBIN

rzucając mu się na szyję

Ach, ach! Gustawie! słów nie mam… łzy moje…

GUSTAW

głaszcząc
1840

Cyt, cyt, Albinie.

ALBIN

Kocha mnie.

GUSTAW

Szalenie!

ALBIN

Cóż teraz będzie?

GUSTAW

Albina ożenię.

ALBIN

1845

Mnie? Mnie? Z nią? — z Klarą?

GUSTAW

Ale jak nastroję,

Tak ty grać będziesz — przyrzekasz mi święcie?

ALBIN

Dobrze, cóż zrobić?

GUSTAW

Zwalić przedsięwzięcie,

1850

Które twych nieszczęść przyczyną się stało,

A potem zmusić, by prawdę wyrzekła.

ALBIN

Szczęście, PrzekleństwoSzczęścia za wiele!

GUSTAW

Trzebaż ci tak mało?

ALBIN

Z nią?! Wielkie nieba!

GUSTAW

1855

Nudnyś, wielkie piekła!

ALBIN

Cóż chcesz?

GUSTAW

Słuchaj mnie.

ALBIN

Słucham…

GUSTAW

Daj jej uczuć,

1860

Że inną kochasz.

ALBIN

Przebóg! Nie kończ, ginę.

GUSTAW

namawiając

Czas jakiś!

ALBIN

Nigdy!

GUSTAW

Dzień.

ALBIN

1865

Nie chcę.

GUSTAW

Godzinę.

ALBIN

Wprzód umrę.

GUSTAW

zniecierpliwiony

Mrzyj więc.

ALBIN

Nie zmienię mych uczuć.

GUSTAW

1870

No, to udawaj, żeś je zgasił w sobie.

ALBIN

Nie mogę.

GUSTAW

Nareszcie, że kochasz nie tyle.

ALBIN

Udawać?

GUSTAW

prosząc

Trochę.

ALBIN

po krótkiem milczeniu
1875

Nie ufam mej sile.

GUSTAW

na stronie

A bogdajżeś pękł!

do Albina:

No, to milcz.

ALBIN

Jak długo?

GUSTAW

1880

Dzień jeden.

ALBIN

Milczeć?

GUSTAW

Nie mdleć.

ALBIN

Dzień?

GUSTAW

Nie wzdychać.

ALBIN

1885

Nie wzdychać?

po krótkiem milczeniu

Ciężko na mnie.

GUSTAW

z zapałem

Razą[37] drugą

Wszystko odzyskasz; i po całej dobie

1890

Będziesz mógł jęczeć, płakać, wzdychać, kichać.

Tylko nie teraz, nie teraz, u licha!

ALBIN

A gdy nareszcie, jak ty każesz, zrobię,

Gdy pozna Klara, że Albin nie wzdycha?

GUSTAW

zniecierpliwiony

Wtedy Albina ożenię, ożenię —

ALBIN

po krótkiem milczeniu
1895

Do jutra?

GUSTAW

Daj słowo.

ALBIN

Ale…

GUSTAW

Dajesz?

ALBIN

Daję.

GUSTAW

1900

A teraz bądź zdrów,

ściskając go

kochaj mnie…

obracając się ku drzwiom

Idź sobie.

1905

Albin odchodzi.

Sam.

Tak zatrudnienie dla Klary sposobię,

Kocha go, czy nie — pewnie jest ciekawa:

Zajmie ją zatem ta odmienna sprawa,

1910

A nim jej dojdzie po zakrętach wielu,

Ja krok po kroku zbliżę się do celu.

Scena III

Gustaw, Aniela.

ANIELA

wchodząc ostrożnie

Słyszał Radost?

GUSTAW

Nie słyszał.

ANIELA

Ach, oddycham przecie!

GUSTAW

1915

Wszystkom naprawił.

ANIELA

Ginęłam z bojaźni.

GUSTAW

biorąc za rękę

Tyle dobroci tak rzadkiej w tym świecie.

Tyle dowodów troskliwej przyjaźni,

Ileż wdzięczności nie obudzą we mnie?

ANIELA

1920

Cóż uczyniłam wdzięczości godnego?

GUSTAW

Chcesz dobrze czynić.

ANIELA

Wszak to tak przyjemnie.

GUSTAW

Masz dziś sposobność.

ANIELA

Proszę wskazać drogę.

GUSTAW

1925

Rękęm skaleczył.

ANIELA

I bardzo?

GUSTAW

Nic złego.

Lecz pióra całkiem utrzymać nie mogę.

nieśmiało

1930

Gdybyś w tym razie zastąpić mnie chciała.

ANIELA

Pisać? I co?

GUSTAW

List.

ANIELA

List! Ach nie!

GUSTAW

Dwa słowa.

ANIELA

1935

Dwa — a kogo?

GUSTAW

Do mojej Anieli.

ANIELA

Co? Takie listy ja bym pisać miała?

GUSTAW

I cóż w tem złego?

ANIELA

Daremna namowa.

GUSTAW

żałośnie
1940

Rękęm skaleczył.

ANIELA

To może kto drugi…

GUSTAW

Ach, któż na świecie moje troski dzieli?

Komu się zwierzyć, gdzie błagać usługi,

Kiedy przed tobą daremnie się żalę?

ANIELA

chodząc i pół z płaczem
1945

Cóż ja mam robić?

po krótkiem milczeniu

To nie pisać wcale.

GUSTAW

Jeszcze, Anielo, w kwiat życia bogata,

Znasz tylko rozkosz, a nie znasz cierpienia;

1950

Jeszcze, szczęśliwa, nie znasz oddalenia!

Nie wiesz, że wtedy cały ogrom świata

Jeden punkt tylko dla nas w sobie mieści,

A tym jest chwila spodziewanej wieści.

MiłośćNie wiesz, jak wtedy śledcze oko płonie,

1955

Jak każdy szelest dech zapiera w łonie,

I jaka boleść, gdy mija godzina —

Z nią wprzód spłacona pociecha jedyna.

ANIELA

Otóż to miłość! — kochajże tu, proszę!

GUSTAW

Ach, kochaj, kochaj! Boskie to rozkosze!

ANIELA

1960

Ach nie!

GUSTAW

Dlaczego?

ANIELA

Nie wiem, lecz się trwożę.

GUSTAW

Trwożysz?

ANIELA

Lękam się…

GUSTAW

1965

Jak dziecię lekarza,

Który mu jednak życie zwrócić może. —

Ach, obojętność naturę znieważa:

Dusza niezdolna wybrać, kochać inną,

Zimną rachubą każde czucie zaćmi;

1970

Dla niej jest niczem dla drugich być czynną,

Dla niej łza niemą — ludzie nie są braćmi. —

Lecz gdy miłością serce moje bije,

Gdy powiem: kocham — wtenczas tylko żyję,

Żyję szczęśliwy i w lubym zamęcie

1975

Świat do podziału pociągam w objęcie.

ANIELA

Tak, gdyby miłość mogła być prawdziwa…

GUSTAW

Miłość jest jedna…

ANIELA

Udawań tysiące.

GUSTAW

Wyrzec się światła, bo i ciemność bywa?

ANIELA

1980

Wyrzec się każą pozory mylące.

GUSTAW

z uczuciem, biorąc ją za ręką

Ach, nie wierz zresztą tej pieszczocie wzroku,

Gdy z wolna sunąc, spocznie w twojem oku.

Tej drżącej dłoni, kiedy ciebie bliska;

Nie wierz głosowi, co się w serce wciska.

1985

Lecz własne czucie niech się wiarą stanie:

Ta czułość tęskna, to błędne żądanie,

A zwłaszcza pociąg nieodmienny losem

Równego czucia jest tylko odgłosem. —

na znak niedowierzający Anieli

1990

Wierz mi, są dusze dla siebie stworzone:

Niech je w przeciwną los potrąci stronę,

One wbrew losom, w tym lub w tamtym świecie,

Znajdą, przyciągną i złączą się przecie.

Tak jak dwóch kwiatów obce sobie wonie

1995

Łączą się w górze, jedna w drugiej tonie.

Aniela zamyślona; Gustaw po krótkiem milczeniu mówi dalej:

I cóż to, powiedz, zaraz w pierwszej chwili

Wzbudziło we mnie tę ufność ku tobie?

Co ośmieliło, że zwierzenie robię,

2000

Jeśli nie serce, co nigdy nie myli?

ANIELA

Ach, czyliż zdradzić jest kiedy kto w stanie?

GUSTAW

Klara najpierwsza.

ANIELA

Zbyt błędne mniemanie.

GUSTAW

Ile mnie złego, tyle jej korzyści.

ANIELA

2005

Komu? Co? Klarze?

GUSTAW

Radost ją zaślubi.

ANIELA

Radost? —

GUSTAW

Jak tylko zamiaru nie ziści,

Przez zemstę ku mnie z Klarą się ożeni,

2010

Mnie wydziedziczy i na zawsze zgubi.

ANIELA

To być nie może.

GUSTAW

To się nie odmieni.

ANIELA

Ona nie zechce.

GUSTAW

To już ułożono.

ANIELA

2015

I wstręt jej szczery…

GUSTAW

Szczery czy nieszczery,

Radost majętny, ojciec Klary chciwy,

Nie ma co gadać — jak dwa a dwa cztery —

Nie dziś, to jutro będzie jego żoną.

ANIELA

2020

Ale jej śluby?

GUSTAW

Śluby? — sen prawdziwy!

I ty, Anielo, rzuć tę ciemną drogę,

Póki czas tobie, a ja przestrzec mogę.

Szczęście, Miłość, RodzinaLecz powiedz szczerze: kiedy polot myśli

2025

Obraz nam szczęścia czasami zakréśli

I zdobi błahe, lecz lube utwory

W kwiatów marzenia najczystsze kolory;

Cóż ściąga światło, w całym blasku stawa,

Jeśli nie miłość i stała, i prawa:

2030

Miłość szlachetnej przewodząca parze

Z łona rodziców przed ślubów ołtarze! —

Ach, być kochanym wszyscy szczęściem głoszą,

Mem zdaniem kochać jest większą rozkoszą.

Los kilku istot zrobić swoim losem,

2035

Czuć i żyć tylko drogich dusz odgłosem,

Dla dobra innych cenić własne życie,

Dla nich poświęcić każde serca bicie,

Światem uczynić najmniejszą zagrodę,

Tam mieć cel życia i życia nagrodę,

2040

I kończąc cicho wytknięte koleje,

Za grób swój jeszcze przeciągnąć nadzieje:

Otóż to szczęścia rzetelne zalety.

I ty, ty wyrzec chcesz się ich, niestety!?

ANIELA

z uniesieniem

Nigdy, przenigdy…

2045

miarkując się — z czułością

Ach, ja nie wiem jeszcze…

znowu z zapałem

Ale chcę pisać, niech się moje zdanie

Jednej łzy w świecie przyczyną nie stanie;

2050

ocierając łzę

Niech w szczęściu drugich własne dziś umieszczę.

GUSTAW

Chcesz pisać? Będziesz? O, drogi aniele!

Jak wiele czynisz, jakżem wdzięczen wiele!

Całuje ją w rękę.

2055

O, gdybyś mogła w mojem sercu czytać!

ANIELA

Ależ Gustawie!

GUSTAW

Lecz nie chciej się pytać:

Więcej bym wyrzekł, niż wyrzec potrzeba…

Pióro i papier…

2060

z zachwyceniem patrząc na nią — i trzymając rękę

Dlaczegoż, o nieba!

Takim sposobem?… Lecz ty mnie zrozumiesz:

Umiałaś pojąć i przebaczyć umiesz.

Całuje w rękę i nagle odchodzi.

ANIELA

sama, po krótkiem milczeniu
2065

Nienawidzieć! Tak! — każda plecie, baje, —

Ale nie tak to łatwo, jak się zdaje. —

Z gniewu w nienawiść droga bardzo bliska,

Kiedy dotknęła jaka czynność zdradna,

Lecz kiedy czule kto nam rękę ściska,

2070

Jak mamę kocham, nie potrafi żadna.

SCENA IV

Aniela, Klara.

KLARA

Kto tu był?

ANIELA

unikając odpowiedzi

Jak to — kto?

KLARA

Kto tu był z tobą?

ANIELA

Gustaw przechodził.

KLARA

2075

Rozwodził swe żale?

ANIELA

Trochę.

KLARA

Tak długo mówiliście z sobą.

ANIELA

O, jak cię kocham, tak nie długo wcale.

KLARA

I cóż nowego?

ANIELA

2080

Nie dasz temu wiary:

Wszak, jednem słowem, chce się żenić z tobą.

KLARA

Ze mną?

skacząc i klaszcząc w ręce

Oto to, oto to mi radość!

2085

Toż będę dręczyć i męczyć bez miary.

O, panie Guciu, będziesz ty miał zadość!

ANIELA

urażona

Ale nie Gustaw — Radost.

KLARA

Radost stary?

ANIELA

jak wyżej

Radost — Hm! Gustaw!

KLARA

2090

Ja nie chcę.

ANIELA

Ja wierzę.

KLARA

Ja nienawidzę.

ANIELA

Wbrew twej nienawiści,

Jak Gustaw jego zamiarów nie ziści,

2095

Przez zemstę tylko z tobą się ożeni.

KLARA

I któż mnie może przymusić w tej mierze?

ANIELA

Ojciec twój, ojciec, co tak złoto ceni;

A Radost bogacz — rzeczą dowiedzioną:

Nie ma co mówić — będziesz jego żoną.

KLARA

ukrywając pomieszanie coraz wzrastające
2100

Otóż nie będę! — Otóż się nie boję —

Ma ojciec wolę, ja mam także moję —

Nie boję się… nie…

w płacz

Cóż ja teraz zrobię!

2105

Jak raz mój ojciec co ułoży sobie,

To wszystko za nic, — to ratunku nie ma.

ANIELA

Jakoś to będzie.

KLARA

po długiem milczeniu

Idź ty za Gustawa.

ANIELA

A nasze śluby?

KLARA

2110

Niechże je dotrzyma

Jedna przynajmniej, gdy nie możem obie.

ANIELA

Lecz Gustaw kocha.

KLARA

O, nieszczęsna sprawa!

Pójdę do cioci.

ANIELA

oglądając się niespokojnie
2115

Powiedz, a w sekrecie;

Idź, nie trać czasu.

KLARA

Poradzi mi przecie;

Nie da mi umrzeć przy tym starym gracie.

ANIELA

oglądając się

Idź, idź, zbyt droga każda nam godzina.

KLARA

2120

Wolę już klasztor, albo i Albina.

Odchodzi.

ANIELA

wołając cicho

Słuchaj no, Klaro! — otóż macie!

Odeszła. — Chciałam zasięgnąć jej zdania

Względem owego dziwnego pisania;

Krzyczałam, — ale kiedy nie słyszała,

2125

To cóż mam robić; — już będę pisała.

SCENA V

Aniela, Gustaw

GUSTAW

kałamarz, pióro, papier itd. w ręku

Otóż jest wszystko, bierzmy się do dzieła.

ANIELA

Przestrzegłam Klarę.

GUSTAW

na stronie

Przednio!

głośno

2130

A jak powie?

ANIELA

Komu, i na co?

GUSTAW

Mojemu stryjowi.

ANIELA

Ja ręczę za nią.

GUSTAW

Jakże to przyjęła?

ANIELA

2135

Rzewnie płakała.

GUSTAW

Ja tym łzom nie wierzę.

I któż jej winien? Albin kochał szczerze.

ANIELA

I dotąd kocha.

GUSTAW

O, nie kocha wcale.

ANIELA

2140

Ja to wiem lepiej.

GUSTAW

Kocha, lecz nie Klarę.

ANIELA

Kogo?

GUSTAW

Hm! kogo?

po krótkiem milczeniu

2145

Zamilczę w tej mierze.

ANIELA

Bajkę ktoś zrobił, proszę mi dać wiarę.

Albin nasz sąsiad, bawi tutaj stale,

Wiemy gdzie bywa, jego związki znamy.

GUSTAW

zmuszony

Kiedy więc szczerze z sobą mówić mamy:

2150

Albin się kocha — lecz się kocha w tobie.

ANIELA

We mnie?

GUSTAW

Tak, w tobie; — ledwie że nie skona,

Nie ma co gadać, — to rzecz dowiedziona.

ANIELA

Ależ dla Boga, tak nagle w tej dobie…

GUSTAW

2155

Zmienił się z wolna, bo możnaż lat tyle

Wzgardę odbierać w tak przykrym sposobie,

A miłość w jednej zachowywać sile?

Możnaż przy tobie lube spędzać chwile,

Twą dobroć, wdzięki… a jednym wyrazem,

2160

Możnaż cię poznać i nie kochać razem?

Powiedzże sama.

ANIELA

Zabawne pytanie!

po krótkiem milczeniu

Mnie zatem kocha?

GUSTAW

z pośpiechem
2165

Ale ja ci radzę,

Nie wierz mu wcale — zmienne to kochanie,

Które w odporze czerpa[38] swoją władzę.

ANIELA

Klarze przysięga.

GUSTAW

Ze snu jeszcze drzemie.

ANIELA

2170

Wzdycha.

GUSTAW

Przez grzeczność.

ANIELA

Płacze.

GUSTAW

Nałóg.

ANIELA

Ale…

GUSTAW

2175

Pewnie.

ANIELA

biorąc pióro

Piszmy więc.

GUSTAW

z uczuciem

Anielo kochana!

po krótkiem milczeniu, gdy Aniela okazuje zdziwienie

Pisz z łaski swojej.

ANIELA

2180

Myli mnie to imię.

napisawszy, do siebie

Mnie? kocha?

GUSTAW

z zazdrością

Czyliż Albinowskie żale,

Dary wzgardzone, niegodna odmiana,

2185

Zająć potrafią, pochlebiać ci mogą?

ANIELA

Czym zasłużyła na takie pytanie?

GUSTAW

Przebacz, zbłądziłem uniesiony trwogą,

Bo ja wiem, jakiej duszy twojej trzeba;

Ukocha więcej, niż wyrazić zdoła,

2190

Choć każdy wyraz miłością się stanie.

ANIELA

Piszmy więc.

GUSTAW

Piszmy — „Dobroci anioła

W naszem nieszczęściu zsyłają nam nieba:

Wziął pióro w rękę nieść ulgę tęsknocie…”

ANIELA

2195

Ależ mnie tego pisać nie wypada.

GUSTAW

Wszak to ja piszę — a potem, w istocie,

Jakież ci imię moje serce nada,

Za twoją dobroć, za dobrodziejstw krocie?

ANIELA

Piszmy więc.

GUSTAW

2200

Piszmy — „Nie bądź już w obawie;

Osoba, z którą stryj chciał mnie ożenić,

Nienawidzi mnie…”

ANIELA

Nie, panie Gustawie.

GUSTAW

Jakże napisać?

ANIELA

2205

Potrzeba odmienić.

GUSTAW

Popraw, jeśli chcesz.

ANIELA

O, chętnie poprawię.

GUSTAW

czyta przez ramię

„Sprzyja”.

biorąc za rękę

2210

Czy pewnie?

ANIELA

wyciągając rękę z wolna

Trzebaż słów koniecznie?

GUSTAW

Znasz mnie więc teraz.

ANIELA

I jak!

GUSTAW

To poznanie

2215

Czy kiedyś, z czasem, przyjaźnią zostanie?

ANIELA

Jest i zostanie.

GUSTAW

ze wzrastającym zapałem

Zawsze? Wiecznie?

ANIELA

Wiecznie.

GUSTAW

Dosyć już tego, precz wszelkie ukrycie!

2220

Kocham, Anielo, kocham cię nad życie.

ANIELA

odsuwając się zdziwiona

Jak to?

GUSTAW

pomiarkowawszy się, spokojnie

Pisz z łaski swojej.

ANIELA

nachylona nad papier — po krótkiem milczeniu przypominając sobie

Jak tam było?

Kocham…

GUSTAW

2225

Ach, powtórz!

ANIELA

Kocham cię nad życie;

Wszak tak? A dalej?

GUSTAW

Dalej? — Wierzyć miło.

ANIELA

Piszmy więc.

GUSTAW

2230

Piszmy — lecz błądzisz w wymowie.

Niech głos czuć daje myśl zamkniętą w słowie,

A wyraz: kocham — obowiązki człeka

Ku sobie, ludziom i Stwórcy wyrzeka:

Możnaż ozięble wymówić go kiedy?

2235

Ty kochasz matkę, brata, przyjaciela.

Ja ciebie, ty mnie; dla próby więc tedy

Całą mu wartość niech twój głos udziela

I ku mnie zwróci.

ANIELA

patrząc na niego

Kocham.

GUSTAW

2240

Czucia mało;

ucząc ją, z uczuciem

Ja ciebie kocham.

ANIELA

czulej

Kocham.

GUSTAW

Zbyt nieśmiało.

ANIELA

2245

Ach kocham, kocham.

GUSTAW

Coraz lepiej, brawo!

Powtarzaj często, douczysz się wprawą.

ANIELA

Piszmy więc.

GUSTAW

Piszmy.

ANIELA

2250

Ktoś idzie.

GUSTAW

Nie.

ANIELA

wstając

Słyszę.

GUSTAW

całując w rękę

Na potem.

Odbiega.

ANIELA

za nim

List! list!

2255

wracając

Jak on dobrze pisze!

SCENA VI

Pani Dobrójska, Aniela.

ANIELA

kryjąc list za siebie, na stronie

Cudzy sekret rzecz święta!

PANI DOBRÓJSKA

Nie, nie, mówcie sobie

Co chcecie, moje panny, ja najlepiej zrobię,

2260

Jak się spytam Radosta; to najkrótsza droga,

I on nam wszystko wyjaśni.

ANIELA

A Gustaw? Dla Boga!

PANI DOBRÓJSKA

Gustaw bajek narobił — że się kocha, wierzę,

Lecz żeby Radost miał być wiadomym w tej mierze,

2265

I wiedząc, tu wprowadzał, temu nie dam wiary.

Gustaw pewnie, jak każdy, ma swoje przywary,

Ale młody, przystojny!

ANIELA

naiwnie

Myślałam toż samo.

PANI DOBRÓJSKA

I podobać się może.

ANIELA

2270

Może, moja mamo.

PANI DOBRÓJSKA

I wiem, że jego serce lepsze niźli głowa.

ANIELA

Ach, lepsze, moja mamo.

PANI DOBRÓJSKA

I przykrość gotowa.

Gdyby ci się był Gustaw podobał choć trochę?

2275

Aniela wzdycha.

Nie i nie; na Radosta sprawki to za płoche.

ANIELA

Ale ja u nóg jego widziałam Gustawa.

PANI DOBRÓJSKA

I to prawda.

ANIELA

Ich słowa.

PANI DOBRÓJSKA

2280

Ich sprzeczka…

ANIELA

Dość żwawa.

PANI DOBRÓJSKA

Kto by się był spodziewał po takim człowieku!

No proszę! — mścić się jemu! — żenić się w tym wieku!

ANIELA

Moja mamo kochana! Nie dawaj mu Klary.

PANI DOBRÓJSKA

2285

Wprzód widzieć muszę, jakie są ojca zamiary,

I ojcu, a nie córce radzić mi wypada.

ANIELA

Niech ją teraz przynajmniej wesprze twoja rada.

Podczas pierwszych słów Klary z panią Dobrójską, Aniela zbiera skrycie kałamarz i pióro i cicho wychodzi.

SCENA VII

Pani Dobrójska, Klara.

KLARA

Ach, cóż ja teraz pocznę w tej ciężkiej niedoli?

PANI DOBRÓJSKA

Może ojciec nie zechce iść wbrew twojej woli.

KLARA

2290

A jak zechce, jak zechce?

PANI DOBRÓJSKA

Słuchać trzeba będzie.

KLARA

To pociecha! To ojciec!

PANI DOBRÓJSKA

Nie gań go w tym względzie;

Chce twego szczęścia.

KLARA

2295

Piękne szczęście, proszę cioci,

Stary mąż.

PANI DOBRÓJSKA

Ale dobry.

KLARA

Co mi z tej dobroci!

PANI DOBRÓJSKA

Zapomniałaś, żeś jeszcze pod ojcowską władzą,

2300

Że nie wszyscy jak Albin uwodzić się dadzą:

A znając twego ojca, łatwo zgadnąć było,

Że ta wzgarda Albina nie będzie mu miłą!

I chociaż od zamężcia uwolni tym razem,

Wkrótce może przykrzejszym zmusi cię rozkazem.

KLARA

2305

Ten Radost tak się zdawał niepragnący żony!

Młody Albin przynajmniej miłością wiedziony;

I mam iść za mąż gwałtem, to wolę Albina.

Radosta słychać chrząkanie za drzwiami.

PANI DOBRÓJSKA

Otóż i Radost właśnie.

KLARA

Już wzdychać zaczyna.

PANI DOBRÓJSKA

na stronie
2310

Nie mogę z nim rozmawiać po takiej usłudze.

do Radosta:

Zaraz mu służyć będę[39].

Odchodzi.

RADOST

do Klary się zbliżając

Ja się tu nie znudzę.

SCENA VIII

Klara, Radost.

RADOST

po krótkiem milczeniu

Kłótnia, MałżeństwoCóż tam tak myślisz? O mężczyzn zagubie?

KLARA

2315

Myślałam właśnie, co wyjawić lubię:

Że, gdybym kiedy była przymuszoną,

Mimo mej woli zostać czyją żoną,

Świat biedniejszego nie miałby człowieka!

RADOST

Ej, do kaduka! I cóż to go czeka?

KLARA

2320

Same zabawy, gry, uczty i bale.

RADOST

No, to nic złego, będziesz się bawiła;

Owszem, wesołość ja sam zawsze chwalę.

KLARA

To nie chcę zabaw.

RADOST

I spokojność miła.

KLARA

2325

Strwonię majątek.

RADOST

Jak mąż nim obdarzy.

KLARA

Wydrę, a stracę.

RADOST

Zwycięży mocniejszy.

KLARA

Stroić się będę.

RADOST

2330

Strój zawsze do twarzy.

KLARA

To nie chcę strojów.

RADOST

To wydatek mniejszy.

KLARA

z zapałem szybko

Ależ ja zawsze na przekór mu zrobię;

On tak, a ja tak — on sobie, ja sobie —

2335

Mąż śpi, ja gadam — mąż gada, ja ziewam —

Wzdycham, gdy wesół, kiedy smutny, śpiewam,

Trącam, gdy piszę, a krzyczę, gdy czyta;

Mąż tak, a ja siak — ząb za ząb — i kwita!

przypominając sobie

2340

A ma podagrę, depcę mu po nodze.

RADOST

usuwając nogę

Ej, do kaduka! Nie stanę na drodze.

Lecz taką rzeczą grzesznik to nie lada,

Co dla pokuty zechce cię za żonę.

Chyba by znowu, jak tamten powiada,

2345

To szczęście dla mnie było przeznaczone.

Śmieje się.

KLARA

Otóż go macie.

RADOST

Gdyż ja się nie boję;

Słowom nie wierzę, a znam serce twoje.

Chce wziąć ją za rękę, którą Klara wyrywa.

KLARA

Ja nie chcę, nie chcę.

2350

w płacz

Cóż będę robiła!

RADOST

Nie bądźże dzieckiem.

KLARA

Obym jeszcze była!

RADOST

Patrz na mnie…

KLARA

odwracając się
2355

Znam, znam…

RADOST

obracając się wkoło

Na pana młodego

Czy się przydaję? Co?

podskakując

hulać po ślubie!

2360

Śmieje się. — Serio:

Wszak ci to żarty.

KLARA

Ja żartów nie lubię.

RADOST

No, nie płacz, nie płacz, nic nie będzie z tego,

Nic, a na dowód przyślę ci Albina.

2365

odchodząc, ze śmiechem

To śmieszna sprawa i dziwna dziewczyna!

KLARA

sama

Tak, żarty, żarty, nie ma ich w tym względzie;

Jak się ożeni, to żartów nie będzie.

SCENA IX

Klara, Aniela.

ANIELA

zamyślona

Klaro!

KLARA

po krótkiem milczeniu
2370

Anielo!

ANIELA

Wiesz ty?

KLARA

Co?

ANIELA

Ja mniemam,

Że ta Aniela jest bardzo szczęśliwa.

KLARA

2375

Daj mi tam pokój! Teraz czasu nie mam.

Niech sobie szczęścia ile chce, używa.

ANIELA

Tak być kochaną!

KLARA

ironicznie

Jak Gustaw powiada.

ANIELA

Cóż by mu z kłamstwa?

KLARA

2380

Co? Pochlebia dumie.

ANIELA

Ach, kto być wdzięcznym, ten i kochać umie!

KLARA

FlirtTy go nie słuchaj, taka moja rada.

ANIELA

Nie wiesz, jak miło, gdy czucia pieszczące

Z godnym zapałem męska pierś wygłosi:

2385

To w uszach łechce, to coś w oczach parzy,

To biegnie, biegnie, jakby dreszcz po twarzy,

To z twarzy w serce, to jak krople wrzące,

Z serca się w górę, w górę, w górę wznosi,

pokazując na piersi

2390

I tak tu ściśnie, tak w gardle zadusi,

Że koniec końców westchnąć cię przymusi.

KLARA

Jakie ty dziecko! Tobie to nowina,

Lecz nie mnie, duszko — wszakci mam Albina.

ANIELA

Oho! już po nim.

KLARA

2395

Co?

ANIELA

Ciesz się.

KLARA

Czem?

ANIELA

Zmianą.

KLARA

Jego?

ANIELA

2400

Nie kocha.

KLARA

Mnie?

ANIELA

Ciebie.

KLARA

Skąd to wiesz?

ANIELA

Wiem od Gustawa.

KLARA

2405

Wszak jeszcze dziś rano

Wzdychał.

ANIELA

Przez grzeczność.

KLARA

Błagał.

ANIELA

Nałóg.

KLARA

2410

Pewnie?

ANIELA

Nawet ci powiem….

KLARA

zniecierpliwiona

Cóż mi jeszcze powiesz?

ANIELA

Że mnie nieszczęsnej ten ciężar przypada.

KLARA

Tobie?

ANIELA

2415

Mnie.

KLARA

Ciebie kocha?

ANIELA

Tak powiada.

KLARA

Wierz tu mężczyźnie! — Jak bóbr płakał rzewnie,

Błagał, przysięgał, od miłości ginął,

2420

A koniec końców, chorągiewkę zwinął.

Widzisz, jak dobrze, że my nie kochamy —

Prawda, Anielo?

ANIELA

Chodźmy już do mamy.

KLARA

Prawda, Anielo?

ANIELA

odchodząc
2425

Dali do obiadu.

KLARA

sama

Nie kocha.

Śmieje się z przymusu, potem w gniewie:

To wąż, i wąż pełen jadu.

AKT V

SCENA I

Radost, Gustaw.

RADOST

Guciu! na miłość Boga! jedynego Boga!

2430

Przyznaj się, tyś coś zbroił?

GUSTAW

Skądże ta trwoga?

Ja się teraz już kocham, szaleństwa nie zrobię,

Ja, widząc mój rozsądek, dziwię się sam sobie.

RADOST

Obym ja się mógł dziwić choć na pół godziny!

2435

Cóż więc znaczą te wszystkich powarzone miny,

Zacząwszy od Dobrójskiej? — na ciebie ladaco,

Że się krzywi, to dobrze; ale na mnie za co?

Omen, Tajemnica, UcztaSiedzieliśmy u stołu jakby w trzynaścioro,

I wszystkim czas dość krótki szedł diable[40] niesporo.

2440

Aniela jakaś drżąca, to blednie, to płonie;

Matka oka nie spuszcza, wzrok jej w córce tonie;

Klara śmieje się, trzepie, lecz w ciągłym przymusie;

Albin wszystkie już kwiatki przeliczył w obrusie;

Ty także nieswój, piłeś tylko po swojemu;

2445

Ja zaś nic nie pojmując, dziwiąc się wszystkiemu,

Jeden ponoś rozsądny przy całym obiedzie,

Siedziałem między wami jakby Piłat w kredzie[41].

GUSTAW

ciszej

MiłośćMiłość, stryjaszku, miłość, to cała zagadka.

RADOST

Aniela, Klara, dobrze; ale matka, matka!

GUSTAW

2450

Matka kochać nie może?

RADOST

kiwając ręką

Szalał i szaleje!

GUSTAW

odprowadzając na stronę

Jak to mówią, stryjaszku? Coś to nie rdzewieje…

RADOST

Ej, Guciu, tyś coś zbroił — ja czuję przez skórę.

GUSTAW

Ja bym zbroił!

RADOST

2455

Najłacniej rozpędzę tę chmurę,

Gdy pójdę do Dobrójskiej i pogadam o tem.

GUSTAW

Ona nie wie.

RADOST

Co nie wie?

GUSTAW

Nic nie wie.

RADOST

2460

Trzpiot trzpiotem!

Proś, głaszcz, błagaj, zaklinaj; on jak wilk do lasu.

odchodząc

I co mam z nim rozmawiać! Szkoda tylko czasu.

Odchodzi w prawe drzwi boczne.

GUSTAW

sam

Dobrze stryjaszku, radość ciebie czeka,

2465

Lecz mego planu jeszcze ci nie zwierzę,

Bo kto się kocha, rozsądnego człeka

Za powiernika niech nigdy nie bierze.

Radzi się — przyzna, że najświętsza rada,

Ale tak zrobi, jak jemu wypada.

SCENA II

Gustaw, Albin.

GUSTAW

2470

Co? dobrym radca i przyjaciel szczery?

ALBIN

Dzięki Gustawie, za twoje rozkazy,

Spojrzała na mnie już dwanaście razy.

GUSTAW

A westchnęła sześć.

ALBIN

O nie, tylko cztery.

GUSTAW

2475

I to dość na tę, co nigdy nie wzdycha.

ALBIN

z westchnieniem

Prawda, nie wzdycha — ale któż bez skazy!

GUSTAW

A ty westchnąłeś?

ALBIN

Raz tylko z daleka,

I to przypadkiem, ale bardzo z cicha.

GUSTAW

2480

Jak cię przynagli, wyjdź za drzwi, u licha!

ALBIN

Co to za szczęście! za niebios opieka!

Tak rozsądnego że mam przyjaciela,

Że mi tak dobrych, świętych rad udziela.

Ściska go.

GUSTAW

Tylko ich słuchaj.

ALBIN

2485

Co każesz, to zrobię.

GUSTAW

I słowa do niej — to pamiętaj sobie,

Choćby płakała…

ALBIN

boleśnie

Ach! choćby płakała!

GUSTAW

Ach? — no, kiedy ach! za nic czynność cała.

ALBIN

heroicznie
2490

Choć wielem cierpiał, choć z potem na czole,

Wszakże widziałeś, jakim był przy stole:

Spojrzała na mnie? — mój wzrok na suficie;

Zwróciła oko? — ja zerk na nią skrycie.

GUSTAW

W tem cała sztuka.

ALBIN

2495

Prosiła mnie wody —

Ja nic. Prosiła soli — ja nic. — Chleba —

Ja nic. —

GUSTAW

W tem sztuka. — Nalała ci wina —

ALBIN

z pośpiechem

A ja…

2500

ciszej

wypiłem.

GUSTAW

Bo pić zawsze trzeba.

Lecz ja ci ręczę, zmiękczać się zaczyna.

Wszakże tysiączne daje ci dowody:

2505

Patrzy za tobą, sama ciebie szuka.

Tylko wytrzymaj — na tem cała sztuka.

Choćby tu przyszła, chciała szczerej zgody,

Choćby najczulsza była jej rozmowa,

Ty: tak, albo: nie, — więcej ani słowa.

ALBIN

2510

Choćbym miał zginąć, wszystko jak chcesz zrobię,

Boś już przekonał o dobrym sposobie.

Ach, twoje rady szczerem dla mnie złotem.

Ściska go.

GUSTAW

udając płaczliwy ton stryja

Tylko zmiłuj się, przestań być trzpiotem,

Bądź raz rozsądny — patrz, bierz przykład ze mnie.

ALBIN

2515

Ach, tobie zrównać chciałbym nadaremnie!

Klara wbiega, a zobaczywszy Gustawa nagle się wstrzymuje.

SCENA III

Klara, Gustaw, Albin.

KLARA

Nie ma Anieli?

GUSTAW

oglądając się

W samej rzeczy, nie ma.

do Albina na stronie:

A co — jest; myślisz, że Anieli szuka?

2520

Ale się trzymaj.

ALBIN

na stronie do Gustawa

Ba! w tem cała sztuka.

GUSTAW

na stronie do Albina, rozkazując

Siądź sobie w kącie, nie strzelaj oczyma;

Ja wprzód nastroję, rzecz całą ułożę.

Albin siada w głębi, tak że nie słyszy dalszej rozmowy. Do Klary:

2525

Czy mam winszować?

KLARA

ironicznie

Właśnie w dobrej porze;

I czego? — proszę.

GUSTAW

Nowego kochanka.

KLARA

Nie wiem o żadnym.

GUSTAW

2530

Żartuje stryjanka[42].

KLARA

Panie Gustawie!

GUSTAW

Cóż to gniewać może?

KLARA

Żart zbyt bolesny.

Zaczyna płakać.

GUSTAW

Jak to? Łzy? A zatem

2535

Moją stryjanką szczerze nie chcesz zostać?

KLARA

Wolę sto razy rozstać się z tym światem.

GUSTAW

Hm! hm! kiedy tak, inna rzeczy postać.

KLARA

Inna?

GUSTAW

Los w jednym grozi nam sposobie;

2540

Trzeba więc stłumić wszelkie dawne waśnie,

Radzić wzajemnie i pomagać sobie.

KLARA

Lecz jak?

GUSTAW

Jak?

po długim namyśle

2545

Otóż tego nie wiem właśnie.

KLARA

Gdyby pan Gustaw chciał słuchać mej rady

I niby stryja chciał ziścić układy;

Zwłoki nam trzeba.

GUSTAW

Ach, wszakże tak chciałem,

2550

Ale Aniela z niewczesnym zapałem,

Widzę przed matką była u spowiedzi;

Matka się krzywi; stryj się dziwi, śledzi,

Dochodzi, pyta, i oto w tej chwili

Może już sobie wszystko wyjawili.

KLARA

2555

Toż teraz będzie! Ach, panie Gustawie,

Czyby to jakoś nie można odmienić?

Nie bierz mi za złe natrętność w tej sprawie,

Ale czas nagli — Radost chce się żenić;

Powiedz mi: — tamtę[43] czy kochasz tak bardzo?

GUSTAW

2560

Kocham, nie kocham, ale tu mną gardzą.

KLARA

Ach, nie wierz temu.

GUSTAW

Choćbym słuchał stryja,

Aniela nie chce.

KLARA

Aniela ci sprzyja.

GUSTAW

2565

Sprzyja! — i komuż nie sprzyja jej dusza?

Ależ to tylko do wdzięczności zmusza.

KLARA

zniecierpliwiona

Domyśl się reszty.

GUSTAW

Chyba się domyślę;

Bo nadto świeżo mam jeszcze w pamięci,

2570

Jak panna Klara wypleniała ściśle

Te, które teraz chce obudzić chęci.

KLARA

Okoliczności niechaj mnie tłumaczą.

GUSTAW

Okoliczności naglą pannę Klarę,

Lecz dla Anieli czyż to samo znaczą?

2575

Z jakichże względów mam dać teraz wiarę

Temu, co może pociąga mnie skrycie?

KLARA

coraz porywczej

Zatem Aniela?…

GUSTAW

sens kończąc

Godna przywiązania.

KLARA

I chciałbyś szczerze?

GUSTAW

jak wyżej
2580

Poświęcić jej życie.

KLARA

Czegóż się wahasz, cóż ci jeszcze wzbrania?

GUSTAW

Niepewność…

KLARA

Znikła.

GUSTAW

A wzajemność…

KLARA

2585

Czeka.

GUSTAW

I to Aniela…

KLARA

kończąc sens, porywczo

Mym głosem wyrzeka!

GUSTAW

na stronie

Ha! tegom czekał — mam więc pewność przecie;

Jestem u celu, wy róbcie, co chcecie!

2590

Chce odejść i wraca.

Nie bierz mi za złe, że spytam zbyt śmiele,

Ale czas nagli, ale Radost czynny,

z przyciskiem

A jeszcze mógłby ubiec go kto inny;

2595

Powiedz mi zatem, słów nie tracąc wiele:

ciszej, pokazując przez ramię na Albina:

I w tamtę stronę lękasz się zamęścia?

Milczysz — mam zgadnąć? — życzę zatem szczęścia.

Ale Albin… — wiesz?

KLARA

z coraz większą niecierpliwością
2600

Wiem, wiem.

GUSTAW

Lecz jest droga…

KLARA

Rozumiem.

GUSTAW

Daj mu pewność…

KLARA

Ach, dla Boga.

2605

Wiem już, wiem.

GUSTAW

Odejść?

po krótkiem milczeniu

Z nim?

KLARA

wstrzymując się

Któż to powiada?

GUSTAW

2610

Więc zostać?

KLARA

Męki!

GUSTAW

A więc moja rada

Będzie przyjętą?

KLARA

Będzie, będzie.

GUSTAW

2615

Szczerze?

KLARA

Ach, szczerze, szczerze.

GUSTAW

zmieniając ton

A ja bardzo wierzę —

Brać przedsięwzięcie, co wiecznem nazwano,

A zmieniać w dobie — nienawidzieć rano,

2620

A kochać w wieczór — szkodzić niewinnemu,

A za godzinę chcieć pomagać temu;

Że to jest płochość, kto nie chce, to przyzna —

I któż jej zdolny? — pewnie nie mężczyzna. —

Co wyraziwszy szeroko i długo,

2625

Mam zaszczyt zostać uniżonym sługą.

Kłania się bardzo nisko i odchodzi do swego pokoju.

SCENA IV

Klara, Albin.

KLARA

po krótkiem milczeniu

Jak to? — co to jest? — wszystko na raz ginie!

To żarty — zemsta!

ALBIN

na stronie

Trzymaj się, Albinie!

KLARA

Jam mu wierzyła! Zdradziłam Anielę!

ALBIN

na stronie
2630

Aj, płacze.

KLARA

Winnam, winnam z każdej strony.

ALBIN

na stronie

W tem sztuka.

KLARA

Ależ… O, jak cierpię wiele!

ALBIN

na stronie

Aj, strach!

KLARA

2635

Albinie! Już jesteś zemszczony.

ALBIN

zrywa się i siada znowu — na stronie

W tem sztuka!

KLARA

Jak to! Więc prawa już nié mam

I do litości?

ALBIN

zrywając się

A, już nie wytrzymam!

2640

do Klary:

Wzywasz litości prośbą nadaremną?

KLARA

Możnaż się pytać, wiedząc, co się dzieje.

ALBIN

Cóż?

KLARA

Radost, Radost chce się żenić ze mną.

ALBIN

2645

A ty?

KLARA

Wprzód umrę.

ALBIN

I on ma nadzieję

Ciebie przymusić?

KLARA

Za ojca rozkazem.

ALBIN

2650

Co? Radost? Z tobą? Tego nie dożyje!

Idę, uwolnię i pomszczę cię razem.

Odchodzi prędko we drzwi środkowe.

KLARA

biegnąc za nim

Ach, Albinie! Stój —

we drzwiach

Stój! — on go zabije!

SCENA V

Pani Dobrójska, Radost, Aniela.
Radost prędko wchodzi, za nią P. Dobrójska, za nią Aniela.

RADOST

2655

Gdzież jest? Gdzież on jest?

PANI DOBRÓJSKA

Bez gniewu, bez złości.

ANIELA

na stronie

Trzymaj go, mamo!

RADOST

Miałbym wiedzieć o tem?

PANI DOBRÓJSKA

Ja nie wierzyłam.

RADOST

2660

Ściągać takich gości?

PANI DOBRÓJSKA

Nic się nie stało.

RADOST

Przestał już być trzpiotem,

A został kłamcą.

PANI DOBRÓJSKA

Przebacz…

RADOST

2665

O to, właśnie!

ANIELA

na stronie

Trzymaj go, mamo!

RADOST

chcąc iść ku drzwiom Gustawa

Zaraz rzecz wyjaśnię.

PANI DOBRÓJSKA

Czekaj.

RADOST

Puść pani!

ANIELA

na stronie
2670

Nie puszczaj.

RADOST

ku drzwiom

Gustawie!

wyciągając rękę — do p. Dobrójskiej

Za pozwoleniem!

Idzie do drzwi.

ANIELA

2675

Dla Boga!

RADOST

No proszę!

Jeszcze gdzieś poszedł.

Patrzy przez dziurkę.

PANI DOBRÓJSKA

Słuchaj mnie łaskawie,

Trzeba się trochę porozumieć wprzódy.

RADOST

2680

Co porozumieć? — tu jasne dowody.

PANI DOBRÓJSKA

Zbyt się unosisz.

RADOST

Ja się nie unoszę.

ANIELA

na stronie

Nie wierz mu, mamo.

PANI DOBRÓJSKA

Któż jest ta Aniela?

RADOST

2685

Ach, żadnej w świecie nie znam i nie znałem,

Oprócz tej jednej.

PANI DOBRÓJSKA

Któż ojciec Anieli?

RADOST

Mogęż ja wiedzieć, czy w życiu mem całem

Widziałem kogo, co tak córkę zowie?

PANI DOBRÓJSKA

2690

Z którym cię sprawa odwieczna rozdziela.

RADOST

Ja nie mam sprawy, z nikim mnie nie dzieli.

ANIELA

na stronie do matki

Nie chce się przyznać.

RADOST

Co to w tamtej głowie!

PANI DOBRÓJSKA

Swój pojedynek wspomnisz sobie przecie?

RADOST

2695

Mój poje…

biorąc się za głowę

Gwałtu! Co ten hultaj plecie!

PANI DOBRÓJSKA

Tylko spokojnie.

RADOST

Moja mościa pani!

2700

Z oczu widziałem, przeczułem przez skórę,

Że coś napłatał, nabroił bez miary,

żałośnie

I co najbardziej serce moje rani,

Iż nikt zapewne nie da temu wiarę,

2705

Że mu dziś burę sypałem za burę.

płaczliwie

I cóż mam robić?… ale wiem, co zrobię:

Jeszcze ostatnią chcę mu dać przestrogę.

Wychodzi prędko.

ANIELA

Ach, biegaj, mamo, trzymaj go przy sobie.

PANI DOBRÓJSKA

2710

Biegnę.

ANIELA

Ach, prędzej.

PANI DOBRÓJSKA

biegnąc

Już prędzej nie mogę.

SCENA VI

Aniela, Gustaw w głębi

ANIELA

nie widząc Gustawa

Radost porywczy, ale dobry w duszy,

Prośbami, łzami na końcu się wzruszy —

2715

Przebaczy — Gustaw odjedzie — a dalej?

Ja płakać będę, on się nie użali,

Zapomni.

GUSTAW

Nigdy.

ANIELA

Ach!

GUSTAW

2720

Nie, nie zapomnę;

Naszego związku ogniwa niezłomne.

ANIELA

Uchodź.

GUSTAW

Uchodzić?

ANIELA

Stryj grozi, złorzeczy.

GUSTAW

2725

Da się przeprosić.

ANIELA

Lecz wszystkiemu przeczy.

GUSTAW

Bo trzpiot.

ANIELA

Trzpiot?

GUSTAW

kiwając głową

Oho!

ANIELA

z westchnieniem
2730

Jam mu już wierzyła!

GUSTAW

Ze strachem pewnie.

ANIELA

naiwnie

Owszem.

GUSTAW

Pomyśl o tem,

Jakim dla ciebie byłoby kłopotem,

2735

Gdyby wróciła dawna postać rzeczy,

po krótkiem milczeniu

A z nią i miłość, tobie tak niemiła.

po krótkiem milczeniu

Matka by może także za mną była.

ANIELA

2740

Ach, tak mnie kocha!

GUSTAW

Cóż wtedy się stanie?

ANIELA

prosząc się

Cóż ja mam mówić? — na cóż to pytanie?

GUSTAW

biorąc ją za ręką

Nie wierz, Anielo, tej pieszczocie wzroku,

Gdy z wolna sunąc spocznie w twojem oku,

2745

Tej drżącej dłoni, kiedy ciebie bliska,

Nie wierz głosowi, co się w duszę wciska,

Lecz własne serce niechaj cię oświeci;

Ach, tylko miłość równą miłość nieci!

Serce — milczy?

ANIELA

spojrzawszy mu w oczy
2750

Nie.

GUSTAW

pociągając w objęcia

Anielo!

ANIELA

w jego objęciu

Gustawie!

wyrywając się z objęcia

A tamta?

GUSTAW

2755

Tyś jest, tyś nią była zawsze.

ANIELA

Jak to, Aniela?

GUSTAW

Żadnej nie znam innej.

ANIELA

Ale nie zwodzisz?

GUSTAW

O, nie bądź w obawie:

2760

Użyłem zdrady, lecz zdrady niewinnej.

Byłżebym wzniecił[44] uczucia łaskawsze,

Gdy się przybliżyć starałem daremnie,

Gdy uprzedzona stroniłaś ode mnie?

ANIELA

Więc nie kochałeś? — To nie jest odmianą?

2765

I jedna jestem….

GUSTAW

sens kończąc

Jedynie kochaną.

ANIELA

Zatem i Klarze…

GUSTAW

sens kończąc

Odpuszczona wina,

Albin ją kocha, a ona Albina.

Scena VII

Ciż sami, Radost, Pani Dobrójska
Radost spiesznie wchodzi, za nim DobrójskaRadost staje tuż przed Gustawem, zadychany równie jak Dobrójska, mówić nie może. Po krótkiej chwili milczenia, Gustaw parska śmiechem.

RADOST

obracając się do stojącej za nim Dobrójskiej
2770

Śmieje się — widzi pani?

PANI DOBRÓJSKA

ocierając czoło

Widzę.

RADOST

biorąc się pod boki, do Gustawa

Mości panie.

GUSTAW

Oho!

RADOST

zbity z mowy

Oho! — słyszy pani? — Oho, jeszcze.

2775

Powiedz, więc słuszne były moje troski wieszcze?

Nabroiłeś, naplotłeś!… Lecz zrób tu wyznanie:

W jakiej, gdzie, kiedy, w której kochasz się Anieli?

GUSTAW

biorąc za rękę Anielę

W której? — w tej.

RADOST

A!

2780

obracając się do Dobrójskiej

A!

GUSTAW

do Anieli

Wszak tak?

ANIELA

O, tak.

RADOST

Otóż macie!

2785

I któż go tu zrozumie? Wszakżeście słyszeli?

A! A ów pojedynek? Mów no, panie bracie.

GUSTAW

odprowadzając na stronę

Wszak wiesz, stryjaszku?…

RADOST

głośniej

Co? Jak?

GUSTAW

jeszcze głośniej

Na reducie.

RADOST

2790

Pst, pst!

GUSTAW

Poszło wam…

RADOST

chce mu usta zamknąć

Milczże, bałamucie…

GUSTAW

usuwając głowę

Podobno…

RADOST

jak wyżej

Cicho!

GUSTAW

jak wyżej
2795

O to…

RADOST

jak wyżej

Ale cicho!

Miejże też rozum!

SCENA VIII

Ciż sami, Albin, wbiega za nim Klara.
Albin, zachodząc z przeciwnej strony, kiedy jeszcze Radost stara się zamknąć usta Gustawowi, krzyczy mu w ucho.

ALBIN

Nim zaślubisz Klarę,

Mnie zabić musisz.

RADOST

przestraszony cofając się
2800

A to co za licho!

KLARA

odciągając

Albinie!

RADOST

przecierając ucho

Ja chcę Klarę?

PANI DOBRÓJSKA

Co się dzieje?

RADOST

Wszak tu zaraza! Ten znowu szaleje!

2805

do Albina:

Któż mówił?

ALBIN

Ty sam.

RADOST

Żartom dałeś wiarę?

KLARA

Ojca prosiłeś.

RADOST

2810

Ja? Kiedy? Kto mówi?

KLARA

Gustaw.

RADOST

Gustawie, skąd ta nowa łaska?

GUSTAW

Chciałem ją straszyć.

RADOST

A cóż u diaska!

2815

Czy ja straszydło na młode dziewczęta!

do Albina:

Ale skąd twoja zemsta tak zawzięta?

Kochasz Anielę.

ALBIN

Ja? Kto mi to powie?

RADOST

2820

Gustaw.

KLARA

Tak, Gustaw.

GUSTAW

Gustaw, Gustaw trzpiotem.

Naplótł, nabroił — ale czy szczęśliwie,

biorąc za ręką Anielę i klękając przed Dobrójską

2825

Tu się, Anielo, przekonamy o tem.

PANI DOBRÓJSKA

podnosząc ich, do Gustawa

Ja cię rozumiem.

RADOST

Ja się tylko dziwię.

PANI DOBRÓJSKA

łącząc ich

I szczęście córki powierzam ci śmiało.

GUSTAW

A teraz drugą zajmijmy się parą:

2830

rozkazując

Albinie! zbliż się.

PANI DOBRÓJSKA

Cóż ty na to, Klaro?

GUSTAW

Chce, chce, ja ręczę.

KLARA

Ale…

GUSTAW

2835

Już się stało.

KLARA

Ach, gdybym mogła, na złość bym nie chciała.

ALBIN

Ale nie możesz?

KLARA

I kochać cię muszę.

GUSTAW

Niech was ten złączy, komu za to chwała.

2840

łącząc ich, poważnie

Bądźcie szczęśliwi tak, jak się kochacie!

do Klary, ciszej:

Cóż śluby? poszły!

podobnie do Albina, na stronie:

2845

Każ się podkuć, bracie.

głośno

Wszystko więc dobrze.

RADOST

Ale, na mą duszę.

Nic nie rozumiem, — powiedz, Guciu drogi.

GUSTAW

ściskając go
2850

Dzięki, stryjaszku, za twoje przestrogi!

Przypisek autora

2851

Komedia moja „Śluby panieńskie” czyli „Magnetyzm serca” była przedstawioną w teatrze lwowskim w r. 1832, a drukiem ogłoszoną w IV tomie moich komedii w r. 1834. W kilka lat później została bardzo źle przetłumaczoną prozą na język francuski. 17 sierpnia 1840 r. przedstawiono po raz pierwszy w teatrze „du Gymnase Dramatique” w Paryżu sztukę: „Bocquet père et fils, ou le chemin le plus long, comédie vaudeville en deux actes par M. M. Laurencin, Marc Michel et E. Labiche”. W tej sztuce główny węzeł i kilka scen ledwie nie co do słowa są wzięte z mojej komedii „Śluby panieńskie”.

2852

Piszę tę notę dla tych, którzy mnie oskarżają o naśladowanie powyższej sztuki francuskiej.

Przypisy

[1]

oraz (tu daw.) — jednocześnie. [przypis edytorski]

[2]

And. Max. Fredro — Andrzej Maksymilian Fredro (ok. 1620–1679), polityk i pisarz. [przypis edytorski]

[3]

wieczór jeszcze zdrowy — wieczorem jeszcze był zdrowy. [przypis edytorski]

[4]

nié ma — daw. forma z é pochylonym, wymawianym jak i; tu zachowana dla rymu: oczyma — nié ma. [przypis edytorski]

[5]

macież (daw.) — no macie, macie przecież; macież go — oto on; proszę, jaki on jest. [przypis edytorski]

[6]

śród (daw.) — wśród. [przypis edytorski]

[7]

waryjat — dziś: wariat. [przypis edytorski]

[8]

siąść na koszu a. dostać kosza — oświadczyć się i nie zostać przyjętym. [przypis edytorski]

[9]

siędę — dziś popr. forma: siądę. [przypis edytorski]

[10]

spuścić się na kogoś (daw.) — polegać na kimś, liczyć na kogoś. [przypis edytorski]

[11]

Jean de La Bruyère (1645–1696) — fr. pisarz, autor Charakterów (Les Caractères ou les Mœurs de ce siècle), dzieła opisującego postaci i obyczaje XVII-wiecznej Francji. [przypis edytorski]

[12]

delija, delia (daw.) — kurtka męska. [przypis edytorski]

[13]

gorżki — dziś: gorzki. [przypis edytorski]

[14]

mamże (daw.) — czyż mam, mam przecież. [przypis edytorski]

[15]

piękny czas — tu (z fr. beau temps): ładna pogoda. [przypis edytorski]

[16]

pozierać — dziś: spozierać, patrzeć. [przypis edytorski]

[17]

śród — dziś: wśród. [przypis edytorski]

[18]

kochanka (tu daw.) — ukochana, wybranka; tu: przyszła narzeczona. [przypis edytorski]

[19]

Miłość własna, przecząca, co drugim należy — tj. egoizm. [przypis edytorski]

[20]

wszakcim go obudził — dziś: przecież go obudziłem. [przypis edytorski]

[21]

wszakci (daw.) — przecież. [przypis edytorski]

[22]

wzgląd odbiera — znajduje uznanie. [przypis edytorski]

[23]

kluby (daw.) — kajdany, dyby; wziąć w kluby — wziąć w ryzy, zmusić do posłuszeństwa. [przypis edytorski]

[24]

paternoster (z łac. pater noster: ojcze nasz) — tu: codzienna wymówka, kazanie wychowawcze. [przypis edytorski]

[25]

obiedwie — dziś: obydwie. [przypis edytorski]

[26]

piskórz — dziś popr.: piskorz. [przypis edytorski]

[27]

nié masz — daw. forma z é pochylonym, wymawianym jak i; tu zachowana ze względu rym wewnśtrzny: trzymasz — nié masz. [przypis edytorski]

[28]

ściągać — tu daw.: mieć kogoś na uwadze, czynić aluzję do kogoś, wytykać coś komuś. [przypis edytorski]

[29]

istnie — dziś popr. forma: istnieje. [przypis edytorski]

[30]

wiedzieć — tu: znać. [przypis edytorski]

[31]

znaleź — dziś popr. forma: znajdź. [przypis edytorski]

[32]

zyszczę — dziś popr. forma: zyskam. [przypis edytorski]

[33]

stoletni — dziś popr.: stuletni. [przypis edytorski]

[34]

gdyby ja tylko kochałem — dziś popr.: gdybym tylko ja kochał. [przypis edytorski]

[35]

waryjat — dziś: wariat. [przypis edytorski]

[36]

dla (tu daw.) — z powodu. [przypis edytorski]

[37]

drugą razą (daw.) — następnym razem. [przypis edytorski]

[38]

czerpa — dziś popr. forma: czerpie. [przypis edytorski]

[39]

Zaraz mu służyć będę — daw. forma grzecznościowa o znaczeniu: wrócę do pana za chwilę. [przypis edytorski]

[40]

diable — dziś: diabelnie. [przypis edytorski]

[41]

kredo a. credo (z łac. credo: wierzę) — wyznanie wiary, tekst odmawiany w liturgii katolickiej w niedziele i święta; Piłat w kredzie — mowa o fragmencie wyznania wiary, gdzie mówi się o Jezusie Chrystusie, że został „umęczon pod Ponckim Piłatem”, tj. był sądzony i skazany na tortury i śmierć przez rzymskiego prefekta Poncjusza Piłata. Poza Bogiem Ojcem, Duchem Św., Jezusem i jego matką Maryją, Poncjusz Piłat jest jedyną osobą wymienioną z imienia w tekście Credo. [przypis edytorski]

[42]

stryjanka — stryjenka; żona stryja. [przypis edytorski]

[43]

tamtę — dziś: tamtą. [przypis edytorski]

[44]

Byłżebym wzniecił (daw.) — czy mógłbym wzniecić. [przypis edytorski]

Zamknij
Proszę czekać…