1. Dziecko: 1
  2. Historia: 1
  3. Miłość: 1
  4. Obowiązek: 1
  5. Ojciec: 1
  6. Przemiana: 1
  7. Starość: 1
  8. Syn: 1

Uwspółcześnienia: trageya -> tragedia; Marya -> Maria; podwyższonem -> podwyższonym, tronowem -> tronowym; mem -> mym; odemnie -> ode mnie; pasorzyt -> pasożyt, puhary -> puchary; kłóje -> kłuje; biedz -> biec; nizki -> niski; krużgankunek, krużgnanek -> krużganek.

Błędy źródła: rozpadlimy wojenne ogniska -> rozpalimy wojenne ogniska; usunięcie dwukrotnie powtórzonego wersu: „Swe zaślepienie narzucać krajowi?” (skan 60), groryczą -> goryczą; czynie,/ Przez którą -> czynie,/ Przez który (skan 132), z nacikiem -> z naciskiem.

Adam AsnykKiejstutTragedia w pięciu aktach

Qui per virtutem peritat non interit[1].

Plautus

Osoby

  1. Kiejstut
  2. Biruta, jego żona
  3. Witold, syn
  4. Jagiełło
  5. Maria, jego siostra
  6. Wojdyłło, mąż Marii, zausznik Jagiełły
  7. Prora Bilgen, dowódca straży zamkowej Jagiełły.
  8. Butrym, przyjaciel Kiejstuta
  9. Aldona
  10. Kuno, Krzyżak
  11. Konrad, Krzyżak
  12. Halban, Krzyżak
  13. Wajdelota
  14. Giermek
  15. Rycerze, Wajdeloci, Zbrojni dworzanie, Najemnicy

AKT PIERWSZY

Teatr przedstawia salę w zamku wileńskim. Główne drzwi wchodowe w głębi, z prawej i lewej strony drzwi wiodące do dalszych sal zamkowych. Za podniesieniem zasłony po lewej stronie sceny ku przodowi siedzi Jagiełło na podwyższonym krześle tronowym. Obok niego z jednej strony stoi Maria, z drugiej Wojdyłło.

SCENA I

Jagiełło, Wojdyłło, Maria.

WOJDYŁŁO

1

Kres, wielki kniaziu, położyć należy

Tej bezczynności, co nie daje sławy!

Gdyś do krzyżowych wysłał mnie rycerzy,

Miałeś niechybnie Kiejstuta dzierżawy

5

Napaść i związek kazałeś mi ścisły

Zawrzeć z Zakonem, Zakon już gotowy;

Ale Jagiełło zmienia swe zamysły

I nie dopełnia zawartej umowy.

JAGIEŁŁO

podnosząc się z tronu

Ostro się stawiasz!

WOJDYŁŁO

10

Bom ci wiernym sługą.

I twoją wielkość stawiam nad swe życie.

JAGIEŁŁO

zstępując z tronu i podchodząc na środek sceny

Jeślim się ważył w moich myślach długo,

To w moim sercu tkwi przyczyna skrycie;

Bo gdy do czynu chcę wyciągnąć ręce,

15

Jakieś wspomnienia łamią mnie dziecięce

I twarz szlachetna książęcego stryja

Wzrokiem mnie mierzy i wzgardą zabija.

zamyśla się

Mamże na niego iść, z Niemcami w zmowie,

20

Na niego, co mi ojcowską koronę

Z błogosławieństwem osadził na głowie?

po małej pauzie

A jednak ze snu budzą mnie natchnione

Głosy, co czynów żądają ode mnie…

WOJDYŁŁO

25

Nie czas rozważać: pośpiech dziś niezbędny!

Krzyżacy zbrojno czekają przy Niemnie.

JAGIEŁŁO

Co Witold powie?

MARIA

Jesteś zbyt oględny.

Straszą cię, bracie, Witolda pazury?

JAGIEŁŁO

30

On był mi bratem.

MARIA

Ale wrogiem będzie,

A wrogów zamiar trza uprzedzać z góry.

JAGIEŁŁO

Wojować zdradą?

MARIA

Więc, jako narzędzie

35

Kiejstuta woli, siedź tutaj z pokorą.

Póki ci tronu twego nie odbiorą.

WOJDYŁŁO

Nie jesteś, panie, bezpiecznym. Zamiary

Wydać się mogą, gdy się sprawa zwlecze;

A nie przebaczy wówczas Kiejstut stary,

40

Nawet i Zakon gotów swoje miecze

Na ciebie zwrócić, gdy nie wyjdziesz z siłą

Poprzeć go wedle umowy…

JAGIEŁŁO

Wojdyłło!

Wiesz, żeś przekroczył moich zleceń miarę

45

W układach z mistrzem.

WOJDYŁŁO

Zatem wymierz karę,

Gdym źle zrozumiał myśl spowitą w słowa;

Sam Kiejstutowi wyznaj wszystko szczerze

Wydaj winnego: niechaj moja głowa

50

Okupi łaskę stryja i przymierze!

Ten jeden środek został ci — o, panie —

Gdy zmieniasz zamysł…

JAGIEŁŁO

Chęć, co wzrosła we mnie,

Jak przeznaczenie, nie ulega zmianie.

55

Zawsze na przekór memu sercu idę…

Bo mną kieruje jakaś tajna władza,

W przyszłości świetną wskazując koronę,

I Litwę — jak się z wrogów wyswobadza,

I losy ludów w ręku mym złożone.

MARIA

60

Więc cóż się wahasz?

JAGIEŁŁO

Dziwna pragnień sprzeczność

Chciałbym, by jaka żelazna konieczność

Tchnęła mnie naprzód…

MARIA

z ironią

Byś mógł sam bez winy

65

Omijać ciernie, a zbierać wawrzyny.

zapalając się

Gdybym nie była niewiastą lecz mężem,

Każdy mój zamiar, choćby najczarniejszy,

W czyn bym natychmiast zmieniła orężem.

70

Ja bym nie dbała, czy się wina zmniejszy

Przez pozór zręcznie rzucon w oczy świadkom

Ale bym czoło stawiła wypadkom:

A ty, mój bracie…

wchodzi Prora Bilgen przez drzwi w głębi.

PRORA BILGEN

Krzyżaccy posłowie,

75

Kuno i Konrad, przybywają tutaj,

Chcąc posłuchania.

WOJDYŁŁO

po cichu do Marii

Stawili się w słowie.

JAGIEŁŁO

do Bilgena

Wprowadź ich zaraz.

Bilgen odchodzi. Jagiełło siada na tronie.

MARIA

po cichu do Wojdyłły
79

Radość swoją utaj. Bo ci zanadto przez oczy wygląda.

Kuno i Konrad wchodzą przez drzwi w głębi.

SCENA II

Jagiełło, Wojdyłło, Maria, Kuno, Konrad.

KUNO

do Jagiełły się zwracając
80

Mistrz nasz potężny śle wam pozdrowienia.

JAGIEŁŁO

Wdzięcznym mu za nie.

KUNO

Mistrz nasz wiedzieć żąda,

Gdzie się podziały wasze przyrzeczenia,

Któreś mu składał przez Wojdyłły usta,

85

Sam z własnej woli prosząc o przymierze.

JAGIEŁŁO

Mistrz zbyt ciekawy.

KUNO

Nie ciekawość pusta,

Ale zwątpienie o twej dobrej wierze,

Skłania go wysłać nas, książę, na zwiady:

90

Czy się spodziewać pomocy i zdrady?

JAGIEŁŁO

z uniesieniem powstając

Wamże to mówić o zdradzie przystaje?

Wam, co się chlebem tuczycie obłudy,

Co, w sieć podstępów obce garnąc kraje,

Fałszem i zdradą ujarzmiacie ludy?

95

Coście na ziemi naszych ojców wzrośli

Jako na dębie pasożyt sromotny

I odbieracie soki latorośli,

I jadem rdzeń mu niszczycie żywotny!

KONRAD

Książę, rzecz próżna wojować językiem

100

I wszystkie winy zwalać na karb wrogów!

Nikt jeszcze szkody nie naprawił krzykiem,

Jeśli zaniedbał bronić swoich progów.

Szaleństwo tylko bezsilnie się miota:

Zwycięża rozum, wytrwałość i cnota.

JAGIEŁŁO

do Marii
105

Drwi z nas ten Krzyżak!

MARIA

uspokajająco

Bracie!

JAGIEŁŁO

Bądź spokojna:

Ulżyłem sercu, teraz słuchać mogę.

KUNO

Więc, mości książę, między nami wojna!

110

Zrzuciłeś maskę; my ruszamy w drogę.

Ale ci Zakon sowicie odpłaci.

Za przeniewierstwo i zniewagę braci.

WOJDYŁŁO

błagalnie do Jagiełły

Panie!

MARIA

tak samo

Co robisz?

JAGIEŁŁO

115

Niechaj się wygada

Nasz sprzymierzeniec.

KUNO

uroczyście

W imieniu Zakonu,

Co nad pogaństwem znakiem krzyża włada,

Tę rękawicę rzucam ci do tronu

120

zdejmuje rycerską rękawicę i rzuca

Jako zapowiedź, że jesteś wyjęty

Spod praw pokoju wraz z dzierżawy swemi,

Że ci przyniesiem w zamian bój zacięty

A spustoszenie i pożogę ziemi.

JAGIEŁŁO

125

Grozisz napaścią?

KUNO

Ty ją sam na siebie

Ściągnąłeś, łamiąc układy wzajemne.

JAGIEŁŁO

A więc ja teraz wszystkie bóstwa w niebie

I wszystkie piekieł potęgi podziemne

130

Wzywam na świadki: jako mnie zmuszacie

Do rzeczy strasznej. Ulegam przemocy,

By ujść zniszczenia.

MARIA

Słusznie czynisz, bracie.

JAGIEŁŁO

do stojącego we drzwiach Prory Bilgena

Wyprawę zaraz otrąbić tej nocy!

135

Niechaj we Wilnie zbiorą się rycerze,

Bo na Kiejstuta bezzwłocznie uderzę.

Bilgen odchodzi

zwracając się do Krzyżaków

Czy zgoda teraz? Jestem wam uległy.

KUNO

140

Jeżeli mamy ufać twej szczerości,

To zgoda, książę. cicho do Konrada A, to lis przebiegły!

KONRAD

tak samo do Kunona

Pragnął przymusu.

JAGIEŁŁO

Teraz jako gości

Chcę was na moim podejmować dworze;

145

Cofnijmy wzajem słowa nazbyt żwawe,

A ja wam zamek i serce otworzę.

zwracając się do Wojdyłły

Chodźmy, Wojdyłło, gotować wyprawę.

Wychodzi przez drzwi w głębi, za nim Wojdyłło i Maria.

SCENA III

Kuno i Konrad.

KUNO

patrząc za odchodzącymi

Chytry to Litwin, chętkę ma zdradziecką,

150

Ale nie dorósł głową Zakonowi;

Zastawia sieci, bawi się jak dziecko,

Aż w własne sidła sam się w końcu złowi,

Rad by zagarnąć stryjowskie dziedziny

Z naszą pomocą, a potem u ludzi

155

Na nasze barki zwalić ciężar winy,

Mały okrawek oddając nam Żmudzi;

Lecz Zakon lepiej cele swe rozumie,

Niżby miał służyć młodzieniaszka dumie.

KONRAD

O, Zakon mądry! Skoro na łup czyha,

160

Umie napędzić w matnię dzikie zwierzę:

Gdy jedną ręką Jagiełłę popycha

Przeciw stryjowi, to drugą ostrzeże

Zaraz Kiejstuta, chcąc ich tak na zawsze

Zwaśnić i w walki wprowadzić najkrwawsze,

165

By potem z gruzów bratobójczej bitwy

Bez trudu zgarnąć wszystkie ziemie Litwy.

KUNO

Jasno pojmujesz, chociaż jesteś młody,

Jakimi drogi łatwiej biec do celu;

Wiesz, jako zwalczać pogańskie narody

170

Bez jawnych gwałtów i bez ofiar wielu;

Dlatego właśnie ciebie tu wysłali,

Byś Litwą zręcznie pokierował dalej.

KONRAD

Gra dosyć łatwa — chodzi tylko o to,

By żadnej stronie nie dać wziąć przewagi,

175

I gdy jednego złe losy przygniotą,

W jego obronie miecz wydobyć nagi,

I kłuć wciąż pychę Jagiełły młodzieńczą;

I jątrzyć tajne Kiejstuta boleści,

I czekać — póki sił swych nie wycieńczą.

Wchodzą Wojdyłło i Maria.

SCENA IV

Kuno, Konrad, Wojdyłło, Maria.

WOJDYŁŁO

180

Rycerze! dobre przynoszę wam wieści:

Jagiełło teraz jako lew się ciska

I z rozkazami śle po kraju gońce;

Więc rozpalimy wojenne ogniska,

Zanim trzy razy obróci się słońce.

KUNO

185

Pośpiech konieczny.

MARIA

Choć raz ujrzeć muszę

Tę butę, starca, co pomiata nami,

Pod naszą nogą.

KUNO

Książęcą ma duszę

190

Książęca siostra.

MARIA

Wstyd mi czoło plami,

Żeśmy znosili wzgardę przez czas długi.

KUNO

Najsłodszy tryumf — ten który się wiąże

Z długim pragnieniem…

Wchodzi przez drzwi w głębi Prora Bilgen.

PRORA BILGEN

195

Na wasze usługi,

Szlachetni goście, śle mnie wielki książę,

Aby wam wskazać gościnne komnaty:

Raczcie pójść za mną.

Kuno i Konrad wychodzą za Bilgenetn przez drzwi ta prawo.

SCENA V

Wojdyłło i Maria.

MARIA

rzucając się na szyję Wojdylle, z radością

Wojdyłło! nareszcie

200

Poślemy krwawe Kiejstutowi swaty

I wyprawimy gody w jego mieście!

Nie chciał on do nas przybyć na wesele,

Mówiąc, że nasze małżeństwo bezcześci

Ich ród książęcy — i przed światem śmiele

205

Znieważał ciebie i mój wstyd niewieści:

Niechże więc teraz z własną szkodą zazna,

Żem poślubiła rycerza — nie błazna.

WOJDYŁŁO

Gdybym sam tylko zniewag był przedmiotem,

Ja, prosty człowiek, zapomniałbym o tem;

210

Lecz tyś mnie swoją miłością podniosła:

Więc gdy na dwoje spada cios potwarczy,

Za ciebie w piersiach duma mi urosła —

I mścić się będę, póki sił mi starczy,

Bo jestem twoim.

MARIA

215

Wojdyłło! ja nie wiem,

Ja sama nie wiem, czyś ty rzucił czary

Na moje serce? że pali zarzewiem

Takiej szalonej miłości bez miary…

Bo mówią wszyscy, żeś ty niski rodem. —

220

A ty mi świecisz jako gwiazda przodem

Nad ziemią jaśniej od wszystkich mocarzy;

Mówią, żeś brzydki — a tyś mi piękniejszy

Od jutrzni, która na niebie się żarzy;

Mówią, że jesteś z ludzi najchytrzejszy

225

I jadowity złością jakby żmija —

A moje serce chętniej z ust twych spija

Ten jad palący niż słodycze wszelkie.

WOJDYŁŁO

Kochasz mnie, Mario?

MARIA

Kocham wszystko w tobie

230

Czy złe, czy dobre, czy niskie, czy wielkie!

I to, co szpetne, jeszcze pięknym robię,

I Kocham wszystko co ci tylko drogiem,

A nienawidzę to, co ty jedynie.

Kto cię obraża, ten jest moim wrogiem,

235

A kto się targnie na ciebie — ten zginie!

Ja bym ci wszystko poświęciła inne:

Ludzkie uczucia i związki rodzinne,

I kraj, i prawo, i wolność, i brata,

I całą jasność słonecznego świata!

WOJDYŁŁO

240

Nie mów tak głośno, mój ty skarbie drogi:

Zgubić nas możesz…

MARIA

Nie znam wcale trwogi

I jedną tylko wielką żądzą płonę:

Żeby ci zwalić cały świat pod nogi

245

I z gruzów jego zdobyć ci koronę,

Pod znakiem bogów, czy pod znakiem krzyża —

Wszystko mi jedno! Chwila już się zbliża.

WOJDYŁŁO

Stój! stój porywcza! Niechaj nie wie ucho

O myśli, która w sercu się ukaże…

250

Niech usta milczą…

We drzwiach z lewej strony ukazuje się Jagiełło.

SCENA VI

Wojdyłło, Maria, Jagiełło.

JAGIEŁŁO

Teraz w zamku głucho…

Po ziemiach moich rozesłałem straże.

Potrzeba czekać jakiś czas cierpliwie…

Oczekiwanie męczy zaś i nuży;

255

Bo gdy się myślą stanowczą ożywię,

To chciałbym z całą gwałtownością burzy

Spełnić mój zamiar.

WOJDYŁŁO

Często pomysł dzieli

Od wykonania cała przepaść zwłoki:

260

A trzeba tłumić pragnienia, jeżeli

Chcemy dojść wreszcie. — Każdy cel wysoki

Z trudem przychodzi osiągnąć.

Przez drzwi w głębi wpada z pośpiechem Prora Bilgen.

SCENA VII

Prora Bilgen, Maria, Jagiełło, Wojdyłło.

PRORA BILGEN

do Jagiełły

O, panie!

Obmyśl ratunek, bo sprawa jest pilną.

MARIA

265

Co mówisz, Prora?

PRORA BILGEN

Jak grom niespodzianie

Kiejstut z zbrojnymi zajął całe Wilno.

MARIA

Ty kłamiesz chyba?

PRORA BILGEN

Na bogi! nie kłamię.

270

Nie miał oporu kto mu stawić w mieście;

Więc zdąża prosto ku zamkowej bramie.

JAGIEŁŁO

Co począć teraz?

MARIA

do Jagiełły i Wojdyłły

Czymże wy jesteście?

Szkolnymi żaki? bezrozumną dziatwą?

275

Żeście mu dali tak się podejść łatwo.

Gdzie wasza czujność? gdzie wasza rozwaga?

Tak długo działać wzdragałeś się, bracie,

I pora przeszła! Kiejstut się nie wzdraga;

Zwietrzył coś pewnie, więc uderza na cię:

280

Broń mu się teraz!

JAGIEŁŁO

Bronić się — daremnie;

Zbrojnych wysłałem z rozkazami w pole

I zamek pusty…

MARIA

Zatem tak nikczemnie

285

Mamy się zdawać na Kiejstuta wolę

I żebrać łaski od niego…

WOJDYŁŁO

Ja sądzę,

Żeby gwałt przyjąć uśmiechem przyjaźni,

Na oścież zamku otworzyć wrzeciądze,

290

A zaniechawszy oporu, co drażni,

Powitać stryja i jego drużynę,

Jakby tu do nas przybyli w gościnę.

JAGIEŁŁO

do Prory Bilgena

Spełń, co powiedział: każ odemknąć bramy,

Ze czcią powitaj i w zamek ich wprowadź.

295

Prora odchodzi przez drzwi w głębi.

do Marii

Ty zaś się rozchmurz: wszakże gości mamy!

MARIA

Jeżeli umiesz, możesz się radować,

Ale mnie hańba dolega zbyt silnie,

300

Bym mogła z wami płaszczyć się przed stryjem,

Pod jego stopy gnąc się tutaj, w Wilnie.

JAGIEŁŁO

Hamuj się, siostro!

MARIA

Wstydem się okryjem,

A on nas zdepcze jak robactwo w gniewie,

305

Każe mi męża uwięzić…

WOJTYŁŁO

do Marii

On nie wie

Pewnie o wszystkim. Książę mnie nie zdradzi:

Bądź więc spokojną…

Słychać głos rogu za sceną.

JAGIEŁŁO

Bądźmy gościom radzi.

310

Słychać już brzmiący głos Kiejstuta rogu:

Trzeba z uśmiechem witać go na progu.

Podchodzi ku drzwiom w głębi, a przez nie wchodzi na scenę Kiejstut, za nim Butrym, Wajdelota i część zbrojnego orszaku.

SCENA VIII

Wojdyłło, Maria, Jagiełło, Kiejstut, Butrym, Wajdelota, Rycerze.

Cóż, mój synowcze? Spadłem niespodzianie

Jakoby piorun przy pogodnym niebie,

Chciałeś mi złożyć w Trokach powitanie

315

Z Niemcami społem — jam uprzedził ciebie;

Bo jako ojciec tej ziemi, dłoń czujną

Podnieść musiałem na zdradę podwójną:

Rodu i kraju.

JAGIEŁŁO

Stryju!…

KIEJSTUT

320

Ust daremnie

Kłamliwym słowem nie plam… Wiem zbyt wiele

I serce stare zatrzęsło się we mnie

Z bólu i zgrozy. Ty na wrogów czele!

Ty, co mi byłeś jako własne dziecko,

325

Ty z Krzyżakami chciałeś mnie zdradziecko

Podejść i smutnym podzielić się łupem

Na zgliszczach Żmudzi, nad stryjowskim trupem

Gdybyś sam godził na moje dzierżawy

I chciał mnie wyzuć i z tronu, i z sławy,

330

Gdybyś był nasłał najemne siepacze

Splamić krwią starca wiekowe siwizny —

Byłbym przebaczył, ale nie przebaczę

Zmowy z wrogami, a zdrady ojczyzny!

WOJDYŁŁO

Książę, zbyt często mylą nas pozory,

335

Gdy namiętności prawdę nam zakryją:

Niech więc wasz umysł, do posądzeń skory,

Zechce rozważyć…

KIEJSTUT

porywczo

Milcz, ty zdradna żmijo,

Przez którą został dom książęcy splamion,

340

I tron, i łoże, i cześć rodu święta!

Tyż to śmiesz jeszcze skakać mi do ramion?

Kryj się z podłością, którą pierś twą wzdęta,

I pchaj Jagiełłę, aż do zbrodni ciemnej,

Ale się nie waż szczekać, psie nikczemny!

MARIA

przystępując do Kiejstuta
345

Stryju, ty męża nie hańb mi przed światem,

Bo jak drapieżny ptak do oczu stanę!

Masz nas w swym ręku: możesz być nam katem,

Lecz nie znieważaj!

KIEJSTUT

Twe serce pijane

350

Szaleństwem zmysłów, żądzą szpetną, niską.

Wstyd swój zawlekło na brudne śmiecisko

I czystą miłość stargało rodzinną,

Aby pragnienia ugasić nieskromne:

Znoś więc dziś hańbę, której jesteś winną.

MARIA

z pogróżką
355

Stryju, te słowa kiedyś ci przypomnę.

KIEJSTUT

Dość próżnych sporów, zwracając się do Butryma

Butrymie, weź straże!

wskazując na Wojdyłłę, Jagiełłę i Marię,

Odprowadź więźniów: niech ich strzegą pilnie.

360

Pewnie niedługo Witold się ukaże

I wszyscy moi zbiorą się we Wilnie:

Więc gdy książęca przybędzie rodzina,

Będziem cię sądzić, Jagiełło… ciszej jak syna.

Butrym wychodzi ze zbrojnym orszakiem, zabierają Wojdyłłę, Jagiełłę i Marię, oddalając się przez drzwi w głębi.

SCENA IX

Kiejstut i Wajdelota.

KIEJSTUT

StarośćSmutny los starca, co już czas swój przeżył

365

I pokolenia, które go wydały,

Gdy, tracąc z oczu to, co czcił, w co wierzył,

Wśród nowych ludzi stoi skamieniały

I nie poznaje, jaka myśl im świeci,

I nie rozumie nawet własnych dzieci!

370

Mój Wajdeloto, mnie się ściska serce

Patrzeć, jak dawny obyczaj i wiara,

Prawość i cnota dziś są w poniewierce;

Jak się rozpada nasza Litwa stara

I jak się nowe pokolenia kształcą.

375

Co wszystkie prawa bóstw i ludzi gwałcą.

Lepiej mi było pójść w nadziemskie bory,

Z duchami przodków na rycerskie łowy,

A pozostawić świat ten, sercem chory,

Nowym przywódcom i nauce nowej;

380

Lecz, z wolą bogów, muszę trwać do końca

Jako ostatni przeszłości obrońca.

WAJDELOTA

Za to cię oni nagrodzą tą chwałą,

Która udziałem ludzi rzadko bywa:

Imię twe w Litwie będzie wiecznie brzmiało,

385

Wplecione w czynów szlachetnych ogniwa —

Bo ty nie zginiesz tak jak zwykły człowiek,

Choćbyś ofiarą padł smutnego losu,

Ale otrząśniesz sen śmiertelny z powiek

I w niebo wzlecisz z żałobnego stosu;

390

Na rączym koniu, w złocistej odzieży,

Z bawolim rogiem będziesz mknął przez knieje

I nawoływał do boju rycerzy.

Budząc w zwątpionych męstwo i nadzieję…

I tak przez wieki — aż pod twoją wodzą

395

W krwi i cierpieniu duchy się odrodzą.

Przez wejście z prawej strony wchodzi Butrym z kilku zbrojnymi, prowadząc za sobą Kunona i Konrada.

SCENA X

Kiejstut, Wajdelota, Butrym, Kuno, Konrad i Zbrojni.

BUTRYM

wchodząc

Panie, w zamkowych zastałem komnatach

Tych oto Niemców, dwa krzyżackie gady.

Pewnie tu w Wilnie zostali na czatach,

Prowadząc tajne z Jagiełłą układy:

400

Więc gdy ich teraz dostałeś do ręki,

Możesz z nich prawdę wydobyć przez męki.

KIEJSTUT

Stój! stój Butrymie! Kiejstut się nie splami

Podobnym czynem niegodnym rycerza;

W otwartym polu ściera się z wrogami,

405

Lecz na bezbronnych nigdy nie uderza.

Nic chcę nic wiedzieć, co tutaj robili:

Dość mi, że zaszli pod litewską strzechę…

zwracając się do Kunona i Konrada

Rycerze! wolni jesteście tej chwili;

410

Gdy jednak chcecie zrobić mi uciechę,

To u mnie teraz zostańcie w gościnie.

KUNO

Książę, szlachetność twoja w świecie słynie,

I jesteś kwiatem rycerskiego koła,

Choć chrzest pogaństwa nie obmył ci z czoła.

415

Więc, by dać dowód, jak cię Zakon ceni,

Chętnie gościnność przyjmą zaproszeni

Kuno i Konrad.

KIEJSTUT

do Butryma

Chodźmy, druhu stary,

Zarządzić ucztę dla dostojnych mężów;

420

Możemy jeszcze potrącić w puchary,

Zanim w żelazo potrącim orężów.

Wychodzi przez główne wejście w głębi, za nim wychodzą Butrym, Wajdelota i zbrojni, na ich miejsce po małej chwili wsuwa się Halban i stoi przy drzwiach niewidziany.

SCENA XI

Kuno, Konrad i Halban.

KUNO

Za wcześnie Kiejstut otrzymał przestrogę;

Nam nie na rękę jest Wilna zajęcie,

Halban pobłądził.

HALBAN

występując na środek
425

Zgodzić się nie mogę

Na wyrok…

KUNO

Halban!

HALBAN

Wypełniłem święcie,

Co mi kazano; a że Kiejstut prędki,

430

Nie moja wina. Zdam z wszystkiego sprawę…

Lecz poszukajmy miejsca do gawędki,

Bo mury czasem bywają ciekawe.

KUNO

Masz słuszność, chodźmy.

Kuno, Konrad i Halban wychodzą przez drzwi na prawo, na ich miejsce powraca przez drzwi w głębi Kiejstut, prowadząc Birutę, za nim wchodzą Aldona i Witold.

SCENA XII

Kiejstut, Biruta, Aldona, Witold, przy końcu Butrym.

KIEJSTUT

we drzwiach

W sam czas przybywacie

435

Po ukończonym turnieju na gody.

Chcę się rozchmurzyć w wileńskiej komnacie,

Przypomnieć czasy, kiedym to był młody

I do Biruty, wówczas pełnej krasy,

Wdzięczył się, świeżą zabrawszy znajomość.

440

Siwa gołąbko, pamiętasz te czasy

Zaprawne miodem?…

BIRUTA

E, wstydź się jegomość

Wspominać o tym przy dzieciach.

KIEJSTUT

Cóż szkodzi?

445

Wszakże to prawdą, że byliśmy młodzi

I że ta młodość swój odblask różowy

Na pochylone rzucała nam głowy!

Wszak żeśmy byli miłością słoneczni,

Pełni tej barwy, co jest w świeżych kwiatach…

450

I dziś się jeszcze człowiek rozserdeczni,

Gdy wspomni sobie o minionych latach.

zwracając się do Biruty

Wszak dobrze z sobą było nam, pieszczotko?

BIRUTA

Trzpiotasz się, stary!

KIEJSTUT

455

Dobrze gdy my, starzy,

Możem odgrzebać jaką chwilę słodką:

Taki dzień drugi nieprędko się zdarzy,

zwraca się do Witolda

Lecz ty, Witoldzie, masz coś chmurną postać.

WITOLD

460

Ojcze… Jagiełło…

KIEJSTUT

Nie ma nic strasznego,

Że musi chwilę pod kluczem pozostać,

Ale ty więcej troszczysz się o niego,

Niżeli o mnie…

WITOLD

465

On dziś pokrzywdzony.

KIEJSTUT

Skrzywdzony? proszę!… Więc, gdy on zdradziecko

Gotów nas nawet Niemcom wydać w szpony,

To nie ma krzywdy; lecz gdy krnąbrne dziecko

Ja z obowiązku po ojcowsku skarcę —

470

Własny syn na mnie… — O, biedni my starce!

WITOLD

Ojcze, jam nie chciał dotknąć cię; lecz uważ:

Czy za daleko gniewu nie posuwasz,

Jeśli na własnym chcesz go więzić dworze?

Jagiełło dużo zawinił — rzecz pewna;

475

Lecz upokorzeń nikt znosić nie może

Z pogodnym sercem, jakby kawał drewna,

Obraza więcej niż skrzywdzenie działa

I budzi mściwość — czuję to po sobie:

Gdyby mnie taka przygoda spotkała,

480

To bym sam potem nie wiedział, co robię.

KIEJSTUT

W was młodych dziwną teraz butę widno:

Nadzory starych kłują was i ranią,

I z rąk ojcowskich karę przyjąć wstydno;

Ale wam nie wstyd zasługiwać na nią.

485

łagodniej

Zresztą, Witoldzie, chociaż jestem krewki,

Nie jestem przecie ni zły, ni uparty.

Chciałem, by poznał, że to nie przelewki

Ze mną, lecz całe więzienie — to żarty!…

490

Chcesz, bym go puścił zaraz?

WITOLD

Jak za bratem

Wstawiam się za nim.

KIEJSTUT

zwracając się do Biruty

Cóż ty stara matko?

Pewno z Witoldem trzymasz?

BIRUTA

495

Jestem za tem,

By go uwolnić.

KIEJSTUT

Tak wam idzie gładko!

zwracając się do Aldony — żartobliwie

Chyba Aldona poprze to, co robię,

500

I dalszą nawet surowość zaleci…

ALDONA

W tym razie, ojcze, i ja przeciw tobie.

KIEJSTUT

z żartobliwym oburzeniem

Więc wszyscy na mnie — i żona, i dzieci!

Może i Marię puścić mam z uwięzi?

Nawet Wojdyłłę?

ALDONA

składając ręce
505

Zrób to, ojcze złoty.

KIEJSTUT

poważnie

Wojdyłło winien wisieć na gałęzi;

Lecz co mam robić z wami? Mnie kłopoty,

A wam szafunek łask przypada w dziale.

Wchodzi Butrym przez drzwi w głębi.

ALDONA

do Kiejstuta

Tyś najłaskawszy, choć nie przyznasz wcale.

KIEJSTUT

spostrzegając Butryma
510

Jesteś, Butrymie? — a więc więźniów sprowadź

I zaproś także tu krzyżackich gości:

Będziemy wszyscy wesoło ucztować

W imię braterskiej zgody i miłości.

Butrym odchodzi na prawo. — Kiejstut, zwracając się do Witolda, poważnie.

515

Witoldzie! jednak muszę mieć rękojmię:

Jagiełło teraz wszedł na drogę mylną;

Sądzę, że każdy łatwo krok mój pojmie,

Jeśli zatrzymam dla pewności Wilno.

Z prawej strony wchodzą Kuno, Konrad, Halban.

SCENA XIII

Kiejstut, Biruta, Witold, Aldona, Kuno, Konrad, Halban.

ALDONA

spostrzegając Konrada

To on!

KIEJSTUT

520

Co mówisz?

ALDONA

Nic.

KIEJSTUT

Takeś pobladła.

HALBAN

cicho do Konrada

Pilnuj się teraz!

KIEJSTUT

ukazując Krzyżakom na swoich

To moja rodzina,

525

Zacni rycerze.

Krzyżacy oddają pozdrowienie.

ALDONA

na stronie

Ach, na kształt widziadła!

Taki zmieniony.

KIEJSTUT

wskazując na Witolda

Jednego mam syna,

Co mi pozostał, a litośne bogi

530

W mojego domu wprowadziły progi

wskazując na Aldonę

Córkę, co lepsza dla mnie niż rodzona,

Lecz nieszczęśliwa.

WITOLD

Bo to zdrajcy żona!

ALDONA

535

Ojcze!

KIEJSTUT

surowo

Witoldzie, twój język ostry!

Nie powinieneś ranić swojej siostry.

zwraca się do Aldony

Ty się zaś, dziecko, uspokój.

Przez drzwi w głębi wchodzą Butrym, Jagiełło, Maria, Wojdyłło i kilku rycerzy.

SCENA XIV

Ci sami. Butrym, Jagiełło, Maria, Wojdyłło, rycerze.
W ciągu całej tej sceny Aldona ściga oczami Konrada.

KIEJSTUT

do Jagiełły z powagą.
540

Jagiełło!

Postępki twoje dotknęły mnie żywo

I gniew mnie uniósł… to już przeminęło.

Mam dłoń porywczą, jednakże nie mściwą;

Dużoś zawinił, lecz błądzisz jak młody.

545

Więc pierwszy rękę podaję do zgody.

Wyciąga rękę do Jagiełły, którą tenże bierze i całuje Kiejstuta w ramię.

JAGIEŁŁO

Stryju….

KIEJSTUT

do Jagiełły

Uściskaj Witolda; ten chłopiec

Za ciebie umiał nawet ojcu dopiec.

JAGIEŁŁO

ściskając się z Witoldem

Drogi mój bracie!

KIEJSTUT

550

O całej tej sprawie

Zapomnę, wszystkim przebaczając winy,

Lecz jeden tylko warunek postawię…

JAGIEŁŁO

Zgoda na wszystko.

KIEJSTUT

Tej całej krainy

555

Ja jestem stróżem i na mnie spoczywa

Obrona granic: więc, gdy dziś ogniwa

Dawniejszej spójni obce wpływy kruszą,

To moje ręce więcej skupić muszą

Sił do obrony. W zakład zgody wiecznej

560

Zostaw mi Wilno.

JAGIEŁŁO

z niezadowoleniem

Wilno?

KIEJSTUT

Tę ofiarę

Ponieś dla starca, by się czuł bezpieczny.

Jagiełło szepcze z Wojdyłłą.

565

Cóż, czy się zgadzasz?

JAGIEŁŁO

po chwili wahania

Wymierzyłeś karę:

ponieść ją muszę.

KIEJSTUT

A więc do świątyni

Chodźmy! tam niechaj Jagiełło ludowi

570

— Wiadomym swoje zrzeczenie uczyni;

Cóż, dobrze?

JAGIEŁŁO

Spełnię, co stryj postanowi.

KIEJSTUT

Proszę was z sobą.

Kiejstut idzie ku drzwiom w głębi; za nim powoli wychodzą inni. Konrad chce wyjść za innymi, lecz Aldona zbliża się do niego i zatrzymuje go. Tymczasem wszyscy wychodzą prócz Konrada i Aldony.

SCENA XV

Aldona i Konrad.

ALDONA

Rycerzu! stój chwilę.

KONRAD

575

Co chcesz ode mnie?

ALDONA

Nie patrz tak surowo,

Bo pod tym wzrokiem ja się próżno silę

Wydobyć z ust mych zalęknione słowo.

KONRAD

Więc puść mnie!

ALDONA

580

Puścić! nie, na wszystkie bogi,

Raczej ci padnę kamieniem pod nogi

I piersią własną postawię zaporę,

Byś zdeptał, idąc, serce moje chore.

Puścić cię teraz! gdy po ciemnej nocy,

585

Po tylu latach spędzonych w żałobie,

Po wszystkich bólach mej doli sierocej,

Znowu jak niegdyś widzę cię przy sobie…

KONRAD

Ciemne to słowa. Twój umysł, jak mniemam,

Dotknięty jakąś boleścią tajemną:

590

Biedna! Dla ciebie ja pociechy nie mam.

ALDONA

O! nie mów tego!… nie kryj się przede mną!

Jam cię poznała, choć tak jesteś innym,

Że nikt cię w kraju nie pozna rodzinnym,

Że nawet, patrząc się, ojcowie starzy

595

Niczego w twojej nie dopatrzą twarzy.

Lecz choć tak jesteś dla wszystkich zmieniony

Przeczuło ciebie serce twojej żony.

KONRAD

Jaki szał dziwny? Senne przywidzenia

Za rzeczywistość bierzesz.

ALDONA

600

Czyś z kamienia?

Że nie chcesz serca pokazać na chwilę,

Dla mnie, com męczarń przecierpiała tyle!

Ja ci nie wyjdę z najmniejszym wyrzutem,

Ja cię nie wydam nawet przed Kiejstutem

605

I na wieczysty ja się zgodzę przedział,

Byleś mi słowem miłości powiedział,

Że jesteś moim…

KONRAD

Mylisz się niebogo:

Ja tu na Litwie nie znałem nikogo,

610

Pierwszy raz jestem…

ALDONA

Ach, nie bądź tak twardy,

Gdy się zraniona do twych piersi tulę!

Czyliż ty dla mnie nie masz nic… prócz wzgardy?

Wszak żeś mnie kochał dawniej… kochał czule…

615

A ja cię dotąd wielbię jakby bożka,

Choć moja dola tak smutna i gorzka.

po chwili

Możeś zapomniał ty o życiu swojem?

Może ci jakim zadanym napojem

620

Zatruli pamięć przeszłości?… To pewnie!

Lecz pozwól!… ja ci to wszystko przypomnę

A wspomnieniami zmiękczę i rozrzewnię,

po małej pauzie z rozmarzeniem

Czy przypominasz jezioro ogromne?

625

Nad nim sterczący stromej skały odłam,

Gdzie cię w noc cichą, miesięczną zawiodłam?

Ty, stojąc na tle błękitnego nieba,

Mówiłeś wtedy o Litwie i wrogach,

O tych ofiarach, które ponieść trzeba,

630

O bohaterów niezwyczajnych drogach;

Mówiłeś dalej o wieczystej sławie

I o rozpaczy — jakby o dwóch siostrach!

A ja, choć ze czcią słuchałam ciekawie,

Na serce padał mimowolny postrach:

635

A więc ci usta zamykałam drżąca

Pocałunkami jak wieczność długiemi!…

Senne pieszczoty… srebrny blask miesiąca…

Dziwne marzenia… szczęście nie z tej ziemi…

Sława i miłość, i trwoga, i żałość —

640

Wszystko to w jedną zmięszało się całość,

Której moc żadna w sercu mi nie zatrze —

I wszystko widzę, gdy na ciebie patrzę!

A ty — pamiętasz?

KONRAD

Nad tobą boleję;

645

Bo wnoszę z mowy wpół błędnej a smutnej,

Że cię mąż rzucił… zwykłe to koleje!

ALDONA

Nie chcesz nic sobie przypomnieć, okrutny!

Chcesz we mnie wmówić, że z wielkiej boleści

Straciłam zmysły, tak jak sądzą drudzy;

650

Bo wiesz? gdyś zniknął, rozeszły się wieści,

Żeś przyjął wiarę i obyczaj cudzy,

Żeś został zdrajcą ojczyzny i domu,

Jam jedna wierzyć nie chciała nikomu,

Pewna, że w sobie wielkie myśli kryjesz.

655

Potem mówiono, że ty już nie żyjesz!

Jam również wierzyć nie chciała i skrycie

Czekałam zawsze na twoje przybycie.

Więc za to ludzie mówią do tej pory,

Że ja mam umysł zbłąkany i chory.

660

Mniejsza o ludzi! lecz ty jeden w świecie

Nie powinieneś mówić to kobiecie,

Co w tobie wiarę niezłomną pokłada,

I nawet cierpieć jest dla ciebie rada.

Miej litość nad nią i jako wędrowiec

665

Chociaż w przelocie tych słów parę powiedz:

«Ja ciebie kocham, Aldono!»

Pada przed Konradem na kolana.

KONRAD

w najwyższym wzruszeniu

Aldono!

we drzwiach ukazuje się Halban

ALDONA

zrywając się z ziemi i rzucając się w objęcia Konrada

Mężu!

SCENA XVI i OSTATNIA

Aldona, Konrad, Halban, później Kiejstut, Witold-, Biruta, Butrym, Jagiełło, Maria, Wojdyłło, Wajdelota, Aldona, Bilgen i orszak rycerzy.

HALBAN

podbiegając do Konrada

Co robisz? wszyscy we drzwiach stoją.

KONRAD

spostrzegając wchodzących i odpychając Aldonę
670

Precz stąd ode mnie! weźcie tę szaloną!

Aldona cofa się z przerażeniem i rozpaczą.

KIEJSTUT

do Konrada

Rycerzu córką nie pomiataj moją!

Cóż ona winna, że, świat widząc błędnie,

Wciąż cień zmarłego i widzi, i słyszy?

Trzeba mieć litość nad kwiatem, co więdnie.

675

do Aldony

Chodź, córko moja, ojciec cię uciszy!

Aldona rzuca się w jego objęcia.
Zasłona spada. Koniec aktu pierwszego.

AKT DRUGI

Scena przedstawia salę w zamku trockim, skromnie i z prostotą urządzoną; zdobią ją głównie trofea myśliwskie i porozwieszana broń. Drzwi w głębi wchodowe. Na prawo i na lewo drzwi boczne. Za podniesieniem zasłony Biruta i Aldona siedzą na dębowych stołkach. Biruta z wrzecionem w ręku

SCENA I

Biruta, Aldona.

BIRUTA

Jak tylko nie ma dłuższy czas Kiejstuta,

To już się nie dasz niczym rozweselać;

Nic cię nie bawi: ani piosnki nuta,

680

Ani powieści, które gwarzy czeladź;

Nikt nie jest w stanie utulić pieszczocha:

A przecież ciebie i Biruta kocha,

grozi Aldonie

Ty, niewdzięcznico!

ALDONA

całując Birutę w rękę
685

Wobec dobrej matki

Nieraz przewinię; lecz mnie niepokoją

Tych walk i wypraw nieznane wypadki;

Chciałabym za nim wybiec duszą swoją.

BIRUTA

Ha! trudno; widzisz, takie losy nasze:

690

I ja, bywało dawniej, wciąż się straszę

I wypłakuję oczy precz za mężem,

Widząc go ciągle na Niemcach z orężem,

A nigdy w domu. Od chwili godowej

Ciągłe zamieszki i walki, i łowy.

695

Trzeba nareszcie przywyknąć kobiecie,

Że mąż nie dla niej. Daremnie wyrzekać,

Gdy niebezpieczeństw szuka wciąż po świecie;

Trzeba kryć troskę, modlić się i czekać.

Kiejstut ukazuje się we drzwiach wchodowych.

SCENA II

Kiejstut, Biruta, Aldona, w końcu Konrad.

KIEJSTUT

wchodząc

Witajcie!

ALDONA

rzuca się ku Kiejstutowi
700

Ojciec!…

Kiejstut wita uściskami Aldonę i Birutę.

BIRUTA

Późno, mój staruszku,

Powracasz do nas. Już cię nie puścimy,

Lecz przykujemy w kącie na łańcuszku;

Musisz doczekać przynajmniej do zimy.

705

Aż na niedźwiedzia pójdziesz.

KIEJSTUT

Chętnie dłużej

Zostałbym z wami. Człowiek już się nuży

W tych ciągłych sporach. Wiecznie bunt za buntem!

Trzeba się z całą ucierać rodziną:

710

Tutaj z Jagiełłą, a tam z Narymuntem,

Albo z Skirgiełłą… i tak dni me płyną…

A zdradny Niemiec siedzi nam na karku

I zawsze korzyść odnosi z poswarku.

BIRUTA

Długoś się bawił. Aldona już w smutku

715

Myślała, żeś tam poległ w Nowogródku.

KIEJSTUT

Twardą mam skórę; wyszedłem bez sińca

I jeszcze dla was przywiozłem gościńca.

Teraz, jak sądzę, czas jakiś w spokoju

Przeżyję z wami — krnąbrnych poskromiwszy,

720

Nie będzie prędko pobudki do boju.

Może swą starość przepędzę szczęśliwszy,

Wolny od troski w domowej zagrodzie.

Przy mej Birucie, Aldonie i miodzie.

W drzwiach wchodowych ukazuje się Konrad, Aldona, spostrzegłszy go, stara się opanować wzruszenie.

KONRAD

wchodząc

Książę! goniłem za tobą: więc wchodzę

725

Bez zapytania.

Ogląda się znacząco na Birutę i Aldonę, dając znać, że chciałby sam na sam mówić.

KIEJSTUT

do Biruty i Aldony

Odejdźcie!

Biruta i Aldona odchodzą przez boczne drzwi na lewo.

SCENA III

Kiejstut i Konrad.

KIEJSTUT

mierząc wzrokiem Konrada

Czem takiem

Służyć wam mogę?

KONRAD

Zawierz mej przestrodze,

730

Z którą za tobą chciałem lecieć ptakiem,

Lecz cię zbyt późno spotykam.

KIEJSTUT

pogardliwie

Przestrogę

Ty mi przynosisz?

KONRAD

Pilnuj Wilna ściśle.

KIEJSTUT

jak wyżej
735

Skąd ta troskliwość?

KONRAD

Więcej rzec nie mogę;

Lecz pomyśl, co masz uczynić.

KIEJSTUT

zimno

Pomyślę.

Konrad skłania się i wychodzi przez drzwi w głębi. Kiejstut patrzy za nim przenikliwym wzrokiem i pozostaje przez chwilę pogrążony w zadumaniu. Po małej chwili wpada z gorączkowym pośpiechem Butrym w uszkodzonej zbroi.

SCENA IV

Kiejstut i Butrym.

BUTRYM

w wielkim wzburzeniu

Książę!

KIEJSTUT

740

Butrymie! coś mi złego wróży

Twój niespodziany powrót i twarz twoja,

Na której widno ślad wewnętrznej burzy.

BUTRYM

rozpaczliwie

Panie! źle świadczy ta pęknięta zbroja,

Przez którą można wstyd rycerza czytać.

745

Panie, ty lepiej nie zechciej mnie pytać,

Ale od razu zdejm głowę bułatem

I hańbę moją zasłoń krwią przed światem!

Boś ty mi Wilna powierzył obronę,

A ja mam mówić, że Wilno — stracone!

Klęka przed Kiejstutem, ukrywając twarz w dłonie. Kiejstut zostaje chwilę, pod bolesnym wrażeniem.

KIEJSTUT

podnosząc Butryma, łagodnie
750

Wstań, stary druhu! wypłacz się swobodnie

Na moich piersiach; płacz ulży żalowi,

Namiętna rozpacz niech we łzach ochłonie;

Kiejstut jej nigdy wyrzutem nie wznowi,

Bo wie, że winy nie ma w wiernym słudze,

755

Choć Wilno w ręce dostało się cudze.

BUTRYM

Panie! wolałbym, iżbyś w gniewnej woli

Obszedł się ze mną jak z stworzeniem podłem;

Bo twoja dobroć — ta mnie więcej boli,

Kiedy nieszczęściem ufność twą zawiodłem;

760

I chociaż na mnie żadna z win nie cięży,

To czuję w piersiach jakby kłębek węży,

Widząc, jak wielką dziś ponosi stratę

Twe serce dumne, choć w litość bogate.

KIEJSTUT

Cios to straszliwy, prawda, co rozprasza

765

Ufność, że będę dla tej ziemi tarczą;

Lecz, chociaż gwiazda przyćmiła się nasza,

Będę się bronił, póki siły starczą.

Com stracił zdradą, to odbiorę siłą,

Boś pewnie zdradzie uległ?

BUTRYM

770

Tak! Wojdyłło

Mieszczan wileńskich chytrymi radami

Skłonił do spisku — i ci w porze nocnej

Wrzeciądze miasta otworzyli sami

Hufcom Jagiełły. W walce bezowocnej

775

Szczupła garść naszych nie mogła dać rady

Wobec tak strasznej przemocy i zdrady;

Więc trzeba było ustąpić im pola,

Przez tłumy mieczem otwierając drogę.

Wilno stracone!

KIEJSTUT

780

Taka bogów wola!

Dobrze, żeś jeszcze ocalił załogę,

Spełniwszy zacnie powinność…

BUTRYM

O, panie!

Więcej nic zrobić nie byliśmy w stanie;

785

Lecz choć na naszą wszystko poszło szkodę,

Ja, zwyciężony, jeszcze jeńców wiodę,

A między nimi, dostał się nam w ręce

Zdrajca Wojdyłło — pojmany wśród bitwy

I czeka w więzach na sądy książęce;

790

Wymierz nań karę!

KIEJSTUT

porywczo

Więc ten zły duch Litwy,

Który knuł ciągle zamysły zbrodnicze,

Został i teraz na zdradzieckim czynie

Schwytany przez was?

BUTRYM

795

Przed twoje oblicze

Przywiodę zdrajcę.

KIEJSTUT

Trudno! — niechaj ginie!

I wraz z nim niechaj na zawsze przepada

Sprzedajna chciwość i kłamstwo, i zdrada!

800

Wprowadź go tutaj.

Butrym wychodzi drzwiami w głębi.

SCENA V

Kiejstut sam.

KIEJSTUT

Trudno! trzeba kary

Gdy z przebaczenia wstaje zbrodnia nowa

I truje serca ludu… Kiejstut stary

Myślał, że wolną od krwi dłoń zachowa,

805

A teraz musi…

Butrym przez drzwi wchodowe wprowadza Wojdyłłę pod strażą, dając znak zbrojnym, żeby za drzwiami czekali.

SCENA VI

Kiejstut, Butrym, Wojdyłło.

BUTRYM

wskazując na Wojdyłłę

Oto jest ten zbrodzień.

KIEJSTUT

do Wojdyłły

Wojdyłło, takeś łaski mojej użył?

Myślisz, że mogę przebaczać ci co dzień?

WOJDYŁŁO

ponuro

Ja nic nie myślę.

KIEJSTUT

810

Wiesz, żeś znów zasłużył

Na śmierć, od której nic cię nie ocali.

Masz co na swoją obronę?

WOJDYŁŁO

Obrona

Próżną jest rzeczą; gdyście mnie skazali

815

Bez sądu, z góry.

KIEJSTUT

Miara dopełniona.

Twych przestępstw wzbrania mieć litość dla ciebie.

WOJDYŁŁO

hardo

Ja też żyć nie chcę na łaskawym chlebie

Ja żądam sądu — lecz mnie sądzić może

820

Tylko Jagiełło sam na swoim dworze.

BUTRYM

z gniewem

Bezczelny! wiemy, że ten, co korzysta

Z twych niecnych sprawek, karać ich nie będzie.

WOJDYŁŁO

Gdy on nie skarze, sprawa moja czysta,

Bo on mym panem, co zawsze i wszędzie

825

Ma do mnie prawo. Jam był wiernym sługą,

Co dbał o dobro jego. Z łaski stryja

Stracił stolicę; jam nie czekał długo

I gród stracony znów odzyskał.

BUTRYM

Żmija!

WOJDYŁŁO

830

Co dla Jagiełły zyskiem, to wam stratą:

Więc na mnie zemstę chcecie wywrzeć za to.

KIEJSTUT

z powagą

Mylisz się: mściwość sercem mym nie władnie

I osobistą przebaczam obrazę;

Lecz muszę karać, jeżeli kto zdradnie

835

Po naszej Litwie roznosi zarazę.

unosząc się stopniowo

Jeśli kto knuje bratobójcze spiski,

Waśni rodzinę i Niemców sprowadza,

Z zewnętrznych sporów ciągnąc sobie zyski.

840

I kraj do zguby przywodzi, i zdradza!

z uniesieniem

Mnie nie o siebie, lecz o Litwę idzie,

O dobro ludu, o ojczystą cnotę:

Więc nie dam takiej krzewić się ohydzie,

845

I myśl zbrodniczą w jej zarodku zgniotę!

Umrzesz, nie za to, żeś wciąż na mnie godził

Lecz, żeś był mistrzem w sztuce intryg ciemnej,

Żeś psuł Jagiełłę, fałszem lud uwodził,

Żeś był sprzedajny i zły, i nikczemny!

WOJDYŁŁO

850

Książę, ty, zrodzon na ojcowskim tronie,

Odziedziczyłeś imię przodków świetne;

Żywot ci tkały miękkie szczęścia dłonie,

I wszystko piękne, dobre i szlachetne

Wciąż otaczało ciebie od powicia:

855

Cóż więc dziwnego, że wyrosłeś dumnie,

Nie znając nawet brudnych mętów życia,

Ni tego jadu, który widzisz u mnie?

Lecz ja, com dzieckiem zaznał dolę twardą.

Tak niski rodem i tak szpetny ciałem —

860

Com walczył z nędzą i ludzką pogardą,

A nic dobrego w życiu nie poznałem —

Jam musiał pełzać tą jedyną drogą,

Na której wola wytrwała i zręczność

Pomimo przeszkód wznieść człowieka mogą…

865

A jeśli dziś mi wyrzucasz niewdzięczność

I o rozliczne oskarżasz mnie winy,

To w sobie także poszukaj przyczyny.

BUTRYM

Coś rzekł, zuchwały? czyś utracił zmysły?

KIEJSTUT

hamując Butryma

Pozwól, niech powie, co myśli, swobodnie —

870

Choć nie rozumiem…

WOJDYŁŁO

podchwytując i kończąc myśl

Jaki związek ścisły

Łączy twą wielkość i me, jak zwiesz, zbrodnie?

To ci niełatwo zrozumieć — o, książę —

Boś nie pomyślał, że tu różnych ludzi,

875

I złych, i dobrych, jeden łańcuch wiąże

I że myśl każda w drugich myśli budzi,

Ty byłeś pełen potęgi i chwały,

Wielki z swych czynów, zacności i rodu:

Co ci szkodziło, że ja, nędzny, mały,

880

Chciałem się na wierzch wydobyć ze spodu?

Co ci szkodziło, żem za szczęściem swojem

Gonił i wszystko zdobywał przebojem?…

Mogłeś mnie kupić jednym słowem wtedy,

Gdybyś współczucie miał dla ludzkiej biedy;

885

Lecz tyś miał dla mnie tylko wzgardę krwawą.

z większym uniesieniem

Ty szczęściu memu stawałeś na drodze,

Tyś mnie okrywał wstydem i niesławą

I serce moje wciąż deptałeś srodze:

890

A więc się nie dziw, że w związku tajemnym

Duch mój się stawał przez ciebie nikczemnym.

wybuchając nienawiścią

Jam znienawidzić musiał razem z tobą

Wszystko, co było szlachetnem i wzniosłem,

895

Wszystko, co serca blaskiem i ozdobą —

I nienawiścią jako gad wyrosłem…

A w każdej myśli, w każdym moim czynie

Mścić się na tobie pragnąłem jedynie,

I dziś ta moich rąk podstępna praca

900

Przeciwko tobie wyrzutem się zwraca!

Kiejstut się zamyśla. Wajdelota wchodzi głównym wejściem.

SCENA VII

Kiejstut, Butrym, Wojdyłło, Wajdelota.

WAJDELOTA

Książę, przybywam bronić cię tym razem

Przed twą dobrocią, bo zbrodnię należy

Sprawiedliwości poskromić żelazem,

Gdy jej bezkarność daje pokarm świeży.

KIEJSTUT

905

Sam tak sądziłem…

WAJDELOTA

Lecz serce, nie skore

Do surowości, wypełnić się zżyma[2]

Powinność władcy: przyszedłem więc w porę.

KIEJSTUT

w zamyśleniu

Spojrzałem teraz nowymi oczyma

910

W otchłanie serca ludzkiego. Ten nędzarz

Wśród fałszów prawdę odsłonił mi nową.

WAJDELOTA

Pomnij, że jeśli winnego oszczędzasz,

To miecz zawieszasz nad niewinnych głową,

A litość bywa właśnie bezlitosną,

915

Gdy z niej dla kraju zgubne skutki rosną.

KIEJSTUT

To nie jest litość, która mnie wprowadza

W taką zadumę… Myślę: gdzie się wszczyna,

A gdzie się kończy tajemnicza władza,

Którą ma naród karać swego syna?

920

I gdzie granica prawa, co oddziela

Wyrok sędziego od ciosu mściciela?

po chwili, wyrywając się z zamyślenia, z energią

Lecz nie czas myśleć nad rzeczy istotą:

Butrymie, zabierz więźnia! Wajdeloto,

925

Zwołaj kapłanów i radę starszyzny!

Niech go osądzą wedle praw przykładnie

W imieniu moim i całej ojczyzny;

A jaki wyrok na niego zapadnie,

Butrym bezzwłocznie wykonać go każe.

BUTRYM

930

Będzie spełnionym.

WAJDELOTA

Sąd natychmiast zbiorę

odchodzi

WOJDYŁŁO

do Kiejstuta

Książę, śmierć moja…

BUTRYM

do zbrojnych

Hola! prędzej, straże,

Oddalcie więźnia.

Zbrojni wyprowadzają wraz z Butrymem Wojdyłłę.

SCENA VIII

Kiejstut sam.

KIEJSTUT

w myślach, powoli
935

Tak, na serca chore

Ludzie żadnego nie znaleźli lęku,

Więc leczą śmiercią… choć poznać niezdolni

Co było właśnie chorobą w człowieku.

Stoi przez chwilę pogrążony w myślach.
Drzwiami z lewej strony wpada Maria, a za nią Aldona.

SCENA IX

Kiejstut, Maria, Aldona.

MARIA

Stryju!

KIEJSTUT

940

Ty tutaj!

MARIA

porywczo

Niech mi stryj uwolni

Mojego męża! niech chwili nie zwleka!

Bo taka wściekłość wzrasta w moim łonie,

Że mogę wzrokiem zabijać z daleka!

945

zatrzymuje się, a widząc, że Kiejstut nie odpowiada i nie zwraca na nią uwagi, z większą zawziętością głos podnosi

Stryju, ty milczysz… milczysz, gdy ja bronię

Swojego męża…

KIEJSTUT

surowo

Nazbyt śmiało do mnie

Przychodzisz z groźbą.

MARIA

950

Czyż w podobnej chwili

Mogę z spokojem mówić, i przytomnie?

Każ, by natychmiast Wojdyłłę puścili,

Bo krzyczeć będę tak, że aż usłyszą

Gromy, co w chmurach nad twą głową wiszą!

955

Ja nie ustąpię bez niego — ja, żona —

Wydrę go gwałtem z rąk waszych…

KIEJSTUT

z gniewem

Szalona!

ALDONA

Ojcze Kiejstucie, na słowa, co ranią,

Nie zważaj!… rozpacz przez jej usta krzyczy;

960

Bądź litościwy!

KIEJSTUT

z wymówką

Ty się wstawiasz za nią?

ALDONA

Ojcze, w tym życiu, tak pełnym goryczy,

Nadziei szczęścia już się wyrzec muszę;

Więc tylko odblask lepszej innych doli

965

Jaśniejszym światłem pada na mą duszę,

Dając zapomnieć mi o tym, co boli…

Ja, której wszystko odebrały losy,

Mogę żyć tylko innych serc nadzieją;

Cudzym boleściom wtórzą moje głosy,

970

Cudzym weselem myśli mi jaśnieją;

Więc gdybym mogła otrzeć łzę, co spływa,

Lub zrozpaczonym prośbom czynić zadość,

To spod żałoby, która mnie pokrywa,

Jeszcze jedyna wykwitłaby radość —

975

A to jest radość ostatnia, co w darze

Dla smutnych zawsze zostawiają nieba.

KIEJSTUT

Nie wtedy, córko, gdy inaczej każe

Powinność, którą wypełnić potrzeba.

Wojdyłło za swe czyny odpowiada

980

Przed sądem ludu, a mnie się nie godzi

Mięszać do jego wyroków.

MARIA

z rozpaczą

O, biada!

po chwili gwałtownie

Lecz co mnie lud ten? co mnie sąd obchodzi?

985

Co mnie obchodzi teraz ziemia cała?

Jam go jednego na ziemi kochała

I nie dbam o to, co powiedzą inni.

Był dobrym dla mnie — czegóż trzeba więcej?

Niech dadzą wyrok, co go uniewinni,

990

Bo ja już prosić nie umiem goręcej…

Stryju, czy słyszysz?

KIEJSTUT

Myślisz, że tak można

Swe zaślepienie narzucać krajowi?

Myślisz, że cała sieć zdrady bezbożna,

995

Co o nieszczęściach narodu stanowi,

Niczym jest wobec miłosnej rozpaczy?

MARIA

Stryju, nie umiem przemawiać inaczej.

KIEJSTUT

Myślisz, że dość jest namiętności głosu,

Aby powstrzymać wszystkie ludzkie prawa

1000

I winowajcę uchronić od ciosu,

Co nad nim zawisł?…

MARIA

Mowa twoja krwawa!

Jeśli winnego na ofiarę szukasz —

Ja jestem winną! zatem weź mnie, ukarz,

1005

Lecz puść Wojdyłłę! — Ja byłam powodem

Wszystkich win jego, jam siała niepokój:

A więc mnie oskarż jawnie przed narodem,

Odbierz mi życie albo w więzy okuj,

Lecz ocal jego!

KIEJSTUT

1010

Serc skryte głębiny

Dla sądów ludzkich są już niedostępne:

Musimy karać, nie myśli, lecz czyny,

Ty, jeśliś żądze natchnęła występne,

Jeśli w twej pysze, uporze i złości

1015

Wszystkich zdrad czarnych stałaś się podnietą —

To własne serce skarze cię, kobieto,

Zgubą Wojdyłły….

MARIA

złamana, mięknąc stopniowo

Litości! litości!

Ma pycha, widzisz, teraz przełamana,

1020

Jestem pokorną i miękką jak dziecko…

Stryju, przed tobą padam na kolana!

klęka przed Kiejstutem

Prawda — złą byłam, złą, mściwą, zdradziecką;

Lecz ty mnie możesz na zawsze poprawić

1025

I zrobić dobrą, słodką i łagodną,

Jak nikt… Ja ciebie będę błogosławić,

Lecz wróć mi męża! — O, nie patrz tak chłodno!

Ty mi nie wierzysz może? a ja biedna

Nie znajdę słowa, co mi ciebie zjedna.

1030

w najwyższej rozpaczy, błagalnie

Stryju, wróć męża!

KIEJSTUT

Jak trudno uczucie

Z sprawiedliwości wyrokiem pogodzić!

Miałżebym ulec?

ALDONA

błagalnie
1035

Ojcze mój, Kiejstucie,

Ty miłosierdziem możesz ich odrodzić

I wlać w nich tchnienie, które ich upiększy;

Więc się nie wahaj! Wszak to tryumf większy

Stworzyć człowieka — niżeli go zabić

1040

Przebacz im, przebacz.

KIEJSTUT

I ty, dziecko moje,

Chcesz serce starca do reszty osłabić?

Ha! to porzucę koronę i zbroję,

A kądziel wezmę do swej drżącej ręki —

1045

Bom na rycerza i władcę za miękki.

idzie ku drzwiom wchodowym i uchyla je, wołając

Jest tam kto?

Wchodzi giermek.

GIERMEK

Słucham.

KIEJSTUT

Odszukaj Butryma

1050

I każ ode mnie: niechaj nad Wojdyłłą

Przerwie sąd wszelki i wyrok powstrzyma;

Niech tu z nim przyjdzie.

Giermek wychodzi.

MARIA

Serce me odżyło.

ALDONA

Dzięki ci, ojcze!

MARIA

1055

Dasz mu wolność, stryju?

KIEJSTUT

Dam — a sam pójdę o żebraczym kiju!

Bo mi wstyd ludziom w oczy spojrzeć będzie,

Którzy mnie mieli za pana i sędzię.

Giermek powraca.

1060

Cóż to, powracasz?

GIERMEK

Napotkałem w drodze

Butryma, a on…

Wchodzi Butrym. Kiejstut daje znak giermkowi, by odszedł. Giermek wychodzi.

SCENA X

Kiejstut, Maria, Aldona, Butrym.

BUTRYM

Książę, ja przychodzę…

MARIA

przerywając

Gdzie jest Wojdyłło?

BUTRYM

na ucho Kiejstutowi
1065

Ostatnie rozkazy

Przyszły za późno; wyrok już spełniony.

MARIA

z przerażeniem

Czemuż wy wszyscy stoicie jak głazy?

Czyliż litości nie macie dla żony?

zwracając się do Butryma

1070

Czemu mąż z tobą nie wrócił? Milczycie?

BUTRYM

do Marii

Mąż twój, o, księżno, już zakończył życie.

MARIA

w najwyższej pasji

Ha! nędzne zdrajcy, ha, obmierzłe żmije!

Jam to od razu wam z oczu odgadła:

Takie to łaski wasza dobroć kryje!

1075

wskazując na Kiejstuta

Temu starcowi jam do nóg upadła,

Jakby żebraczka prosząca jałmużny,

Korząc się przed nim: a on, na kształt węża,

Rzucił mi w oczy łaski pozór próżny,

1080

Oddawszy pierwej katom w ręce męża.

ALDONA

biorąc Marię za rękę

Mario, posłuchaj!

MARIA

odpychając Aldonę całą siłą

Precz ode mnie z dala!

Precz z twą słodyczą, cichą a obłudną!

Wszystkim wam ręce krew ofiary kala,

1085

I mnie już więcej oszukiwać trudno. —

Ja już nie jestem, czym byłam niedawno,

Nie jestem biedną, złamaną kobietą,

Lecz jestem mordem, jestem złością jawną,

Jestem zarazą — straszydłem — kometą! —

1090

I nic ludzkiego nie mam teraz w sobie,

Odkąd jak wdowa stanęłam w żałobie.

I tylko rzeczy śnić będę okropne,

Jak upiór ciągle zwracając na cmentarz,

Dopóki zemsty zupełnej nie dopnę

1095

grozi Nad wami, zdrajcy!

biegnie szybko ku drzwiom wchodowym, zatrzymuje się przez chwilę i, grożąc podniesionym głosem, zwraca się do Kiejstuta

Stryju, popamiętasz!

Wypada gwałtownie ze sceny.

SCENA XI I OSTATNIA

Kiejstut, Aldona, Butrym.

KIEJSTUT

po chwili do Butryma

Butrymie, zwołaj rycerstwo bezzwłocznie

Potrzeba Wilno odebrać stracone,

1100

Zanim Jagiełło sam działać rozpocznie,

Trzeba zwyciężyć — lub złożyć koronę.

Zasłona spada. Koniec aktu drugiego.

AKT TRZECI

Teatr przedstawia okolicę między Wilnem a Trokami, będącą placem boju. Z prawej strony skrawek puszczy, w głębi rozległe błonia. Z lewej strony, w oddaleniu, na wzgórzu widać obóz krzyżacki. Za podniesieniem zasłony Konrad z Halbanem stoją po lewej stronie w kierunku widzialnych namiotów.

SCENA I

Konrad i Halban.

KONRAD

Dokoła walka zacięta się toczy;

Litwin z Żmudzinem biorą się za bary;

Wszędzie krew bratnia dłoń braterską broczy…

1105

Tutaj Jagiełło, tam mój ojciec stary —

A ja i całe zdradzieckie krzyżactwo

Patrzymy z góry jak drapieżne ptactwo,

Co wietrzy trupa.

HALBAN

Przestań raz, Konradzie,

1110

Płynąć swą myślą na przelotnej fali,

Która już znika w grzmiącym wodospadzie

Wypadków.

KONRAD

z ironią

I cóż?

HALBAN

Sięgnij wzrokiem dalej!

1115

Wznieś się nad poziom chwili, co jest niczem

Wobec przyszłości, w której ty u celu

Staniesz zwycięski, z pogodnem obliczem,

Pomściwszy Litwę na nieprzyjacielu.

Po stromych szczytach kogo wiodą drogi,

1120

Powinien patrzeć w górę — nie pod nogi!

KONRAD

Patrzałem w górę i szedłem wciąż śmiało;

Lecz człowiek nigdy wyzuć się nie zdoła

Z tej sieci, w którą życie go wplątało.

Ani też skrzydeł nie znajdzie anioła,

1125

By się wzbić w przyszłość i nie widzieć dłużej

Nad swoim domem szalejącej burzy.

Pomnę, gdy pierwszy raz po wielu latach

Z krzyżactwem zbrojno swą ziemię napadłem,

Gdym rzeź i pożar ujrzał w chatach,

1130

Sam strasznym stając dla Litwy widziadłem

Zdawało mi się, że ta ziemia cała,

Pod kopytami mego konia drżąca,

Krwią zrumieniona, klątwami ciskała;

Zdawało mi się, że z jęków tysiąca

1135

Głos się podnosi nad pobojowiskiem,

Co mnie w twarz zdrajcy uderza nazwiskiem,

O, straszna chwila!

HALBAN

Każda chwila taka

Jak zasiew krwawy zbliża cię do plonu,

1140

Co zbierzesz w płaszczu mistrzowskim Krzyżaka,

Gdy będziesz panem wszechwładnym zakonu

I cios śmiertelny na pewno mu zadasz,

Ratując Litwę, którą teraz dławi

Chytrość niemiecka.

KONRAD

1145

Wciąż mi zapowiadasz

Tę przyszłość, co mnie oczyści i zbawi;

Lecz dotąd czuję tylko przekleństw brzemię.

Ja, syn niewdzięczny, małżonek nieczuły,

Odstępca własną nachodzący ziemię —

1150

Chciałem struć zakon; ale mnie wprzód struły

Te jadowite moich myśli gady —

I jestem pierwszą ofiarą swej zdrady.

HALBAN

Przeciw chytrości i kłamstwu, i zdradzie

Nie można walczyć — tylko równą bronią.

1155

Gdyś raz swą duszę poświęcił, Konradzie,

podobnym czynom, to już nie dbaj o nią!

Znajdziesz ją potem w piersiach innych ludzi,

W piersiach narodu, co się ze snu zbudzi:

Tylko idź naprzód!

KONRAD

1160

Ja też stąpam twardo,

Depcząc po drodze, co spotkam, ponury;

I tych, co cierpią — dobijam pogardą,

I tych, co kocham — biorę na tortury,

I serce żony bez litości łamię!

1165

Milczę i zdradzam, zabijam i kłamię!

Czego chcesz więcej?

HALBAN

Ciszej! ktoś nadchodzi.

Z lewej strony wchodzi Kuno.

SCENA II

Konrad, Halban, Kuno.

KUNO

Kiejstut pobity.

HALBAN

Jak to? wszak zwycięstwo

1170

Miał prawie w ręku…

KUNO

Zwykle głupcom szkodzi

Ich, szlachetnością zwane, niedołęstwo,

Kiejstut rozbitych żywcem puścił z matni,

Pragnąc oszczędzić rozlewu krwi bratniej;

1175

Ci zaś z nowymi posiłki wrócili

I wzięli górę. — Dobrze tak ciemiędze,

Co mieczem dobrej nie wyzyskał chwili!…

z szyderstwem

Przez wzgląd na ludu cierpienia i nędzę.

KONRAD

1180

Więc poniósł klęskę zupełną?

KUNO

Do szczętu.

Znaczna część szyków pierzchnęła z nieładem.

Próżno do końca walczył wśród zamętu,

Jak lew się ciskał przed strwożonym stadem:

1185

Nic nie pomogło; z sił swoich ostatkiem.

Cofa się ku nam.

HALBAN

Ha! to jest wypadkiem,

Który na teraz plan zakonu zmienia.

KUNO

Nie zmienia w gruncie, bo zawsze w ten sposób

1190

Dąży do wszystkich ziem tych ujarzmienia;

Tylko się role odmienią dwóch osób:

Teraz Kiejstuta weźmiemy w obronę.

KONRAD

Czy się nam odda?

KUNO

Dziś chwile najlepsze,

1195

Gdy świeżo czuje klęski poniesione.

Dość mu powiedzieć, że zakon podeprze

Swoim rycerstwem jego dalsze kroki,

Jeżeli nam się powierzy bez zwłoki,

Konrad niech całe pośrednictwo przejmie.

1200

Łatwo mu przyjdzie wyświecić starcowi,

Że zginął, jeśli z Jagiełłą w rozejmie

Chce szukać wyjścia.

KONRAD

Może walkę wznowi…

KUNO

Sam do nowego niezdolny zapasu[3].

KONRAD

1205

A w naszym ręku?

KUNO

Będzie mógł do czasu

Igrać z synowcem, a synowiec — z stryjem.

Dopóki wszystkich ziem tych nie podbijem.

HALBAN

Nie tak to łatwo, jak się może zdawać…

1210

Trudno lud cały wytępić…

KUNO

Tej dziczy

Nie możem prawa do bytu przyznawać.

Któż się z plemieniem barbarzyńskim liczy?

Wszakże mu niesiem w darze światło nowe,

1215

Porządek, władzę, obyczaj i mowę;

Niechże więc kornie nam, swym panom, służy,

Co mamy rozum, pieniądze i siłę,

Inaczej zakon cały kraj ten zburzy

I jedną na nim usypie mogiłę,

1220

Lecz dziś Kiejstuta trzeba złowić w sieci;

Konrad niech śpieszy na jego spotkanie

I w oczy złotem obietnic zaświeci,

Byle go ująć.

kładąc rękę na ramieniu Halbana

1225

Chodź ze mną Halbanie.

Odchodzi z Halbanem na lewo.

SCENA III

Konrad sam.

KONRAD

oglądając się za Kunonem

Ten Niemiec umie do żywego dojeść.

Słuchając, często przychodzi mi chętka

Temu psu w gardło wzbić miecz po rękojeść!

Chęć słuszna, dobra — lecz jeszcze za prędka.

Z prawej strony spoza grupy drzew wybiega Aldona.

SCENA IV

Konrad i Aldona.

ALDONA

wbiegając
1230

Rycerzu!

KONRAD

na stronie

Cóż to? znów z przeszłości łona

Głos ten serdeczny wraca? — Tak, to ona!

ALDONA

Nie odchodź! Już się nie sprzeciwię tobie;

Nie będę badać: kto jesteś? kim byłeś?

1235

Nie wzbudzę wspomnień, co spoczęły w grobie

Nie powiem więcej, że ty przedtem żyłeś

W innej postaci; a więc prośby mojej

Słuchaj jak obcy, co na drodze stoi

Wobec nieszczęścia. O, panie! ty wspomóż

1240

Tych, którzy giną.

KONRAD

Mam pomóc? i komuż?

ALDONA

Kiejstuta ratuj! Wynajdź środek jaki,

Gdy się tak wszystko na niego sprzysięga —

I los, i ludzie. Wszakże wy, Krzyżaki,

1245

Macie dłoń silną, co daleko sięga,

Macie na wszystko środki i sposoby:

A więc ratujcie!

KONRAD

Często od choroby

Gorsze lekarstwo.

ALDONA

1250

Słowami rozsądku

Nie mów ty do mnie, bo nic nie pojmuję.

Podobna będąc małemu dzieciątku,

Które nie umie myśleć — tylko czuje.

Ty nie wiesz chyba, żem jest na kształt lutni,

1255

Na której struny rwała losu ręka:

Więc coraz słabiej skarży się i smutniej.

Dzisiaj ostatnia struna we mnie pęka;

I gdy ta pęknie, umilknie narzędzie,

Bo już i głosu, i lutni nie będzie.

KONRAD

1260

A owa struna ostatnia, jedyna?

ALDONA

To jeszcze miłość, choć w różnej postaci,

Którą na ojca przeniosłam ze syna.

Kto z oczu słońce miłości utraci,

To do bladego zwraca się księżyca,

1265

Co, chociaż żarem nie zrumieni lica,

Jednak litośnie w srebrne stroi wianki

Skroń opuszczonej żony i kochanki.

Ale ty nie wiesz, że ja opuszczona,

Straciwszy męża i sen szczęścia krótki,

1270

Znalazłam ojca, który mnie do łona

Swego przytulił. Nie wiesz, że dwa smutki

Złączone dziwną stworzyły zażyłość —

Co jest dla duchów zaświatowa miłość —

I że w tym starcu sercem moim żyję,

1275

I tą jasnością, która z niego bije.

KONRAD

z zajęciem

Więc ty go bardzo kochasz?

ALDONA

Pytasz o to?

Ha! tyś go nie znał, a gdy znał — zapomniał

O tym rycerzu z gołębią prostotą;

1280

I nie wiesz, jak on w nieszczęściu zogromniał,

I jakie skarby w sercu swoim mieści —

W sercu, co wszystkie ukryte boleści

Na perły zmienia na kształt cennej muszli…

z rozpaczą

1285

I on ma nie ujść zguby!

KONRAD

Ach! zazdrośnie

Los czyha, nie chcąc, by rozbicia uszli

Ci, których ducha wysokość przerośnie

Zwyczajny poziom. Im kto dąży wyżej,

1290

Więcej z nieszczęściem pozna się i zbliży,

I kres odnajdzie wszystkich dumnych dążeń,

Gdy na pierś ziemi usypią na sążeń.

ALDONA

rozpaczliwie, z wyrzutem

Nie chcesz nic zrobić dla mnie? nic dla niego?

KONRAD

w zapomnieniu, z żywością

Wszystko, co w mocy mojej.

ALDONA

1295

Dzięki, dzięki!

KONRAD

chłodno i z goryczą

Ty mi nie dziękuj; wszakże nic dobrego

Nie może dla was z naszej spłynąć ręki:

Bez skrytych celów nigdy nic nie czynim.

Lecz gdzie jest Kiejstut?

ALDONA

1300

Byłam ciągle przy nim.

Dopóki w bitwy przegranej zamęcie/Dopóki w bitwy przegranej zamęcie

Nie znikł mi z oczu, a ja, pełna grozy,

Na wpół szalone czyniąc przedsięwzięcie,

Wprost na krzyżackie chciałam biec obozy —

1305

Wzywać ratunku.

Słychać za sceną daleki głos rogu. Aldona z radością do Konrada.

Czy słyszysz?

KONRAD

Tak, słyszę.

ALDONA

To odgłos rogu, który przerwał ciszę.

1310

słychać wyraźniejsze brzmienie

Znów się powtarza i dźwięczy donośniej:

To on się zbliża! Bogowie litośni,

Wy nas wspierajcie!

Aldona pośpiesza na prawą stronę sceny ku głębi, skąd wychodzi Kiejstut, za nim Butrym i orszak rycerzy.

SCENA V

Konrad, Aldona, Kiejstut, Butrym, rycerze.
W ciągu tej sceny i następnych rycerze rozmaicie się grupują, częścią zajmują miejsce na scenie za drzewami, częścią usuwają się za kulisy. Butrym wydaje rozporządzenia i rozmawia z nimi po cichu.

ALDONA

rzucając się w objęcia Kiejstuta
1315

Ojcze!

KIEJSTUT

ponuro

Dziecko moje!

O innym teraz pomyśl opiekunie,

Bom ja — jak trzcina złamana we dwoje.

Kto się chce oprzeć na niej — w przepaść runie.

1320

Wróg nas otoczył… ujść nie możem zguby;

Trzeba z honorem zginąć.

ALDONA

Ojcze luby!

O, nie mów tego.

KIEJSTUT

Dziś wyboru nie ma.

Konrad, który się dotąd na uboczu trzymał, przystępuje do Kiejstuta.

KONRAD

1325

Jest wybór, książę. Zakon miecz ci poda,

Za któryś winien rękami obiema

Uchwycić teraz. Gdy z nami ugoda

Przyjdzie do skutku, smutną ostateczność

Zmienisz w zwycięstwo.

KIEJSTUT

1330

Zakon zbyt usłużny

Lecz biedny starzec… ja za jego grzeczność

Nie mam czym płacić — a nie chcę jałmużny.

KONRAD

Nie żartuj książę! po temu nie pora…

Wypadki naglą…

KIEJSTUT

1335

Ja też nie żartuję,

Do wesołości myśl moja nie skora.

Lecz jak mi śmiecie, wy, zdradzieccy zbóje,

Przynosić sojusz na urągowisko

I pokazywać swe życzliwe chęci?

1340

Jeszcze tak duchem nie upadłem nisko,

Abym się z wami miał łączyć, przeklęci!

Ja wam nie oddam Litwy na pożarcie!

Wolę jak rycerz paść trupem w pogromie,

Niż od was zgubne zakupywać wsparcie,

1345

Wyście sprawili mą klęskę kryjomie,

Stanąwszy zbrojno tuż przy moim boku,

Swoją postawą zmuszając mnie w walce

Rozdwajać siły, by was mieć na oku.

I wy mi pomoc chcecie nieść, padalce,

1350

Gdym już pobity?!

ALDONA

na stronie

O, ja nieszczęśliwa!

do Kiejstuta

Ach! nie odrzucaj całkiem ich odsieczy:

Wszakże na tobie los kraju spoczywa.

KIEJSTUT

surowo
1355

Dziecko! do takich nie mieszaj się rzeczy.

ObowiązekIm kto zacniejsze dźwiga obowiązki,

Mniej mu się godzi dla swego ratunku

Aż do kałuży zatoczyć się grząskiej.

ALDONA

z boleścią

Więc nie ma rady!

KONRAD

1360

Nie bądź dumnym zbytnie;

Póki czas jeszcze, bierz pomoc, co dajem.

Tu was Jagiełło co do nogi wytnie:

Namyśl się!

KIEJSTUT

Myśleć nie jest mym zwyczajem

1365

Gdy mi powinność wskaże drogę jedną.

KONRAD

Szkoda krwi tylu walecznych; daremnie

Na rzeź ich wydasz.

KIEJSTUT

Przed śmiercią nie zbledną

Ci, co dotrwali, wezmą przykład ze mnie.

1370

przystępując do orszaku rycerzy

Rycerze! kto z was chce ocalić życie,

Niechaj się dłużej z mym losem nie wiąże,

Niech mnie opuści co prędzej! — Milczycie?

Nikt z was do domu nie chce wracać?

BUTRYM

1375

Książę!

Podłych nie znajdziesz.

KIEJSTUT

dalej do rycerzy

Tu jesteście bliscy

Niechybnej śmierci. Cóż, czy zginąć chcecie?

GŁOSY Z ORSZAKU RYCERZY

I.

Zginiemy z tobą.

II.

1380

Zginiemy wszyscy.

III.

Wszyscy.

KIEJSTUT

do Konrada

Ostatnią naszą odpowiedź na świecie

Słyszałeś, Niemcze! nie masz tu co bawić —

Wracaj do swoich!

Konrad, skłoniwszy się w milczeniu, odchodzi na lewo.

SCENA VI

Kiejstut, Aldona, Butrym, rycerze.

KIEJSTUT

do Butryma
1385

Gdzie Witold?

BUTRYM

On — panie —

Miał tylne straże wzmocnić i rozstawić.

KIEJSTUT

Butrymie! Witold z nami nie zostanie:

On nas powinien przeżyć… Na nim cały

1390

Ród się mój kończy. On, jeszcze tak młody,

Ma dalszą przyszłość i zasług, i chwały.

BUTRYM

Tak, książę, chłopiec musi wyjść bez szkody;

Trzeba go wysłać.

KIEJSTUT

Każę, niech przez puszczę

1395

Do Trok Aldonę bezpiecznie odstawi.

ALDONA

Ja ciebie nigdy nie opuszczę!

KIEJSTUT

Musisz mnie słuchać.

ALDONA

Mnie się serce krwawi

Na myśl rozdziału.

KIEJSTUT

1400

Taka moja wola:

Więc ani słowa!

BUTRYM

patrząc za scenę

Właśnie wraca z pola

Sam Witold.

SCENA VII

Kiejstut, Aldona, Butrym, Witold, rycerze.

WITOLD

wchodząc

Ojcze, ważne zaszły zmiany:

1405

Jagiełło przybył do nas. Dobrowolnie

Chce się pojednać z nami.

KIEJSTUT

Ha, lis szczwany!

Raz się nam łasi, to znów zębem kolnie.

WITOLD

On ofiaruje zgodę i przymierze.

KIEJSTUT

1410

Ty jeszcze wierzysz w jego szczerość?…

WITOLD

Wierzę.

Wszakże nas teraz ma swej mocy prawie;

Mógłby do szczętu zniszczyć; a tymczasem

On sam przychodzi w pokornej postawie

1415

Prosić o zgodę.

KIEJSTUT

Pewnie ma za pasem

Ukryty podstęp — gdy korny i miły.

WITOLD

Po cóż mu podstęp? gdy ma dosyć siły,

Aby się z nami rozprawić inaczej.

KIEJSTUT

1420

Może się lęka, choć nas ujął w kleszcze,

Byśmy w wysiłkach męstwa i rozpaczy

Ze szpon się jego nie wydarli jeszcze.

WITOLD

Skądże myśl taka?… wszak on równo z nami

Musi rodzinne opłakiwać kłótnie;

1425

Smuci go myśleć, że się niszczym sami

W oczach Krzyżaków, co się patrzą butnie;

Wolałby na nich obrócić oręże:

A więc ci, ojcze, sojusz zaprzysięże,

By ich tłuc z nami. Sam to mówił do mnie.

KIEJSTUT

1430

I ty przecz wierzysz jego mowie gładkiej?

O, stokroć lepiej w boju nam niezłomnie

Wytrwać i zdać się na los i wypadki,

Niźli na jego czułość…

WITOLD

On nie zdoła

1435

Haniebnie zdradzić…

KIEJSTUT

Chcesz więc zgody, synu?

Dobrze — bo żal mi rycerskiego koła;

Nie chcę krwi tyle dla listka wawrzynu.

WITOLD

Chodźmy do niego; on w pobliżu czeka,

1440

Niepewny, jakie znalazłby przyjęcie.

KIEJSTUT

Więc idźmy.

ALDONA

Nie chodź! widziałam z daleka

Straszliwe widmo na drogi zakręcie,

Co nam groziło.

KIEJSTUT

1445

Zbierz przytomność swoją;

Tobie się wiecznie jakieś widma roją.

Odchodzi z Witoldem na prawo.
Aldona stoi chwilę nieporuszona, potem wybiega za odchodzącymi. Z głębi z prawej strony wychodzi Wajdelota z orszakiem innych wajdelotów.

SCENA VIII

Wajdelota, Butrym, Rycerze, Wajdeloci.

WAJDELOTA

do wajdelotów, wracając się poza scenę

Tam, pod tym dębem rozdartym przez gromy,

Stos mi ułóżcie na wzgórzu wysoki.

Niech z niego świat ten pozdrowię znikomy.

1450

Nim w złotym ogniu ulecę w obłoki;

Niech pożegnalnie zaszumią mi drzewa,

Niech puszcza z wami chór żałobny śpiewa!

Część wajdelotów odchodzi spełnić polecenia. Występując naprzód i spostrzegając Butryma.

Cóż, mój Butrymie? dzień nasz już przeminął;

1455

Nie mamy za czym oglądać się dłużej:

Łamie się cnota, którą lud nasz słynął,

Dłoń świętokradców dawny ołtarz burzy…

Trzeba, padając na świątyni progu,

Gromowładnemu oddać zemstę Bogu!

BUTRYM

1460

O, lepiej było nie dożyć tej doli!

Lecz kiedy Kiejstut żyje — mnie żyć trzeba,

I czuwać nad nim, póki los pozwoli.

WAJDELOTA

Pełń swą powinność. — Mnie kazały nieba,

By wziąć na siebie tego ludu grzechy

1465

I rzucić w płomień.

BUTRYM

A dla nas, twych braci,

Czy ty już żadnej nie znajdziesz pociechy?

Czy nie dasz wróżby, co trud życia spłaci

Nową nadzieją?

WAJDELOTA

1470

Nadzieja w odwiecznej

Sprawiedliwości, co, rządząc światami,

Dla cnoty tryumf zgotuje konieczny.

Widzę ja dzienną jasność poza mgłami,

Widzę ja przyszłość pogodną i szczęsną,

1475

I widzę życie inne i bogatsze…

Lecz wpierw się nasze mogiły zaklęsną

I burza po nas wszelkie ślady zatrze.

Z prawej strony wchodzi Kiejstut, a za nim Witold, Jagiełło, Aldona.

SCENA IX

Kiejstut, Witold, Jagiełło, Aldona, Butrym, Wajdelota, rycerze.

KIEJSTUT

do Witolda, wskazując na rycerzy

Witoldzie! później tym ludziom odpłacisz

Za wierność, której dali mi dowody.

1480

do rycerzy

Rycerze! do swych powracajcie zacisz,

Unosząc wdzięczność moją. — Dłoń do zgody

Dałem Jagielle. Bój się już nie wznowi.

Ja wam dziękuję… żegnam… bądźcie zdrowi.

1485

ściska się za ręce z niektórymi z rycerzy

Ja sam do Wilna z Jagiełłą pojadę,

Niewielki orszak biorąc towarzyszy,

Butrym na czele…

Butrym całuje rękę Kiejstuta.

ALDONA

A ja?

KIEJSTUT

1490

Dam ci radę:

Do Trok powracaj: tam ci będzie ciszej.

ALDONA

Nie chcesz mnie?

KIEJSTUT

Nie chcę.

JAGIEŁŁO

Możem się zabierać.

ALDONA

wieszając się na szyi Kiejstuta
1495

Zabierz mnie z sobą! nie każ mi umierać!

Kiejstut usuwa lekko Aldonę, po czym zabiera się ku wyjściu, a Wajdelota zachodzi mu drogę.

WAJDELOTA

Żegnaj mi, książę, żegnaj na czas długi,

Bo już się na tej nie zobaczym ziemi.

Chyba w tych puszczach, gdzie Perkun swe sługi

Przyzywa wieńczyć ogniami złotymi

1500

I bólów życia spędza sen niemiły,

Sącząc im napój młodości i siły.

Żegnaj mi, książę, wybierasz się w drogę,

Co łamie serce wodza i człowieka;

Ja sam na gruzach pozostać nie mogę…

1505

Nadziei przeżyć nie chcę… stos mnie czeka!

KIEJSTUT

Co chcesz uczynić?

WAJDELOTA

Odwiecznym zwyczajem

Bywało u nas — kiedy los się sroży,

Gdy ciężkie chmury zawisną nad krajem,

1510

Że jaki rycerz, jaki sługa boży,

Starszy z kapłanów albo wajdelotów,

Aby odwrócić słuszną niebios karę,

Własne swe życie składał na ofiarę;

Dziś na mnie przyszła kolej: stos już gotów.

KIEJSTUT

1515

Starcze! dlaczego żegnasz mnie tą wieścią,

Odchodzącego z wstydem i boleścią?

Dlaczego za mną chcesz na wszystkie strony

Twego pogrzebu płomień słać czerwony?

Czyżeś tak zwątpił po przegranej bitwie

1520

O przyszłych losach, o mnie i o Litwie,

Że memu sercu, co ciężkie jak ołów,

Chciałbyś dorzucić ciężar swych popiołów?

WAJDELOTA

O, nie! — ja wierzę, że nie zginie marnie

Szlachetny posiew na ojczystej glebie,

1525

Że wszystkie nasze walki i męczarnie

Będą tej ziemi policzone w niebie:

Więc krew swą jeszcze dorzucam do szali,

Którą trzymają duchowie ogniści;

Niech ona wrogów zaleje i spali!

1530

I świat błyskawic oddechem oczyści!

Żegnaj mi, książę.

JAGIEŁŁO

do Kiejstuta

Śpieszmy, czas uchodzi.

ALDONA

Ojcze!

KIEJSTUT

Birutę idź pocieszyć, córo!

Kiejstut odchodzi z Jagiełłą i Witoldem, za nim Butrym i kilku pozostałych rycerzy, udając się na prawo przodem sceny.

SCENA X I OSTATNIA

Wajdelota, Aldona, Wajdeloci.

WAJDELOTA

do wajdelotów
1535

Hej! weźcie ogień, towarzysze młodzi,

I mnie płomienia nakryjcie purpurą.

Odchodzi z wajdelotami wgłąb na prawo.

ALDONA

Tam w Wilnie Maria…

z rozpaczą

Ach, czemuż nie runie

1540

Lepiej świat cały!

WAJDELOTA

za sceną

O, wielki Perkunie!

Zasłona spada. Koniec aktu trzeciego.

AKT CZWARTY

Scena przedstawia salę w zamku wileńskim, tę samą, co w pierwszym akcie. Za podniesieniem zasłony Maria stoi na środku sceny. Prora Bilgen ukazuje się w drzwiach głównych w głębi.

SCENA I

Maria i Prora Bilgen.

PRORA BILGEN

wchodząc

Księżna mnie przyzwać kazałaś?

MARIA

niecierpliwie

Bilgenie!

Powiedz mi prawdę, co wiesz z placu boju?

PRORA BILGEN

1545

Nic jeszcze nie wiem.

MARIA

Przeklęte milczenie,

Co mnie w gorączce trzyma niepokoju!

Niepewność straszną jest dla serca męką.

Gdy się za szczęścia ugania jutrzenką;

1550

Lecz stokroć ciężej czekać, czy się ziści

Marzenie zemsty albo nienawiści.

zwracając się do Bilgena, gwałtownie

Może co taisz umyślnie przede mną?

Kiejstut zwyciężył? Niech się raz już dowiem.

1555

Najgorsze wieści wolę niż tę ciemną

niepewność, która cięży mi ołowiem,

Sprzeczne przed oczy stawiając widziadła

Klęsk lub tryumfu. Co? czylim odgadła?

Wszystko stracone?

PRORA BILGEN

1560

Ależ nie, o, księżno.

MARIA

Nic nie ukrywaj, wyznaj, będę mężną;

Chcę tylko prawdy.

PRORA BILGEN

Prawdę powiedziałem.

Nic nie ukrywam. Dotąd żadnej wieści

1565

Nie ma z obozu.

MARIA

Czyś ty w życiu całem

Na nic nie czekał w trwodze i boleści,

Że w chwili, gdy się nasze losy ważą,

Mówisz tak do mnie z obojętną twarzą,

1570

I tak cię skutki nie obchodzą wojny,

Że nic nie wiedząc, jesteś wciąż spokojny?

PRORA BILGEN

Brak wiadomości zwykle dobrym znakiem,

Gdy wieść złowroga przylatuje ptakiem.

MARIA

z gniewem

Nędzna pociecha! schowaj ją dla siebie:

1575

Nie lubię mądrych zdań, które w potrzebie

Nigdy się ludziom nie przydadzą za nic.

rozkazująco

Rozesłać konnych posłańców do granic!

Niechaj języka zachwycą po drodze

1580

I z odpowiedzią pośpieszą.

PRORA BILGEN

Odchodzę

Wydać rozkazy.

MARIA

Śpiesz i pośpiech zaleć!

Prora Bilgen odchodzi przez drzwi w głębi.

SCENA II

Maria sama

MARIA

O, brat Jagiełło zbyt mnie lekko zbywa!

1585

Nie dba, że ja tu gotowa oszaleć,

W tej niepewności żyjąc niecierpliwa.

Konrad wchodzi drzwiami głównymi.

SCENA III

Maria i Konrad.

KONRAD

Przebacz, o, księżno, że wchodzę tak śmiało

Lecz chciałem ważne oznajmić ci sprawy.

MARIA

z żywością

Mów! mów! rycerzu! Moją duszą całą

1590

Na twoich ustach zawisłam.

KONRAD

Bój krwawy

Już rozstrzygnięty; Kiejstut wskutek klęski

Oddał się w ręce Jagiełły.

MARIA

Twe słowa —

1595

Czy dobrze słyszę? Jagiełło zwycięski!

Kiejstut schwytany! Ach, radość gotowa

Pierś mi rozsadzić.

zwracając się znowu do Konrada

Czy to wieść niemylna?

KONRAD

1600

Sam byłem świadkiem, więc za pewność ręczę.

Wszak wprost z obozu pędziłem do Wilna,

By cię uprzedzić.

MARIA

Czymże ci odwdzięczę

Za tę przysługę i za dobre wieści,

1605

Które balsamem są na serca rany,

Na wszystkie moje smutki i boleści!

z wybuchem dzikiej radości

Ha, w naszym ręku Kiejstut pokonany!

Mogę więc zrzucić moje szaty wdowie,

1610

Pierwszym uśmiechem twarz okrasić bladą,

Oparłszy nogę na zabójcy głowie,

Co mi niebiosa same do stóp kładą.

Ciesz się, Wojdyłło, w grobowej otchłani:

Będziesz pomszczony.

KONRAD

1615

Miłościwa pani,

Jeżeliś zemsty żywiła pragnienia,

To już im teraz zadosyć się stało;

Śmierć mniej bolesną od upokorzenia,

Bo więcej cierpi dusza niźli ciało.

1620

Dość widzieć, jak ten starzec, niegdyś dumny,

Teraz się nagle złamał niby dziecię,

Jak wstyd go przygniótł gorzej niźli trumny

Zabite wieko.

MARIA

Cierpi, cierpi przecie!

1625

Niech więc poczuje, co to boleść znaczy!

KONRAD

Smutny to widok, gdy wódz osiwiały

Stanie bezsilny w milczącej rozpaczy

Na gruzach dawnej wielkości i chwały?

Gdy już na zawsze żegna się z nadzieją

1630

Schodząc, gdzie żadne gwiazdy nie jaśnieją,

I tak, przeżywszy siebie i swe czyny,

Sam jest pomnikiem swych nieszczęść lub winy.

Ta zmiana losu, ta smutków obfitość

Musi i serca, które gniewem płoną,

1635

Natchnąć litością…

MARIA

Nie znam, co to litość.

KONRAD

Zawziętość znika, gdy zemsta spełnioną,

Gdy brzemię nieszczęść wroga już obarcza

I w prochu kładzie…

MARIA

1640

Mnie to nie wystarcza!

Mnie trzeba kajdan, tortury, więzienia,

A potem — śmierci!

KONRAD

Pragniesz nazbyt wiele,

Nie zdając sobie sprawy z położenia,

1645

Kiejstut, choć oddał swój oręż Jagielle

I przelał główne prawa swej korony

Na twego brata, to brat z swojej strony

Zaprzysiągł jemu w najświętszym układzie

Należne względy — cześć i miłość syna,

1650

Obronę przeciw napaści lub zdradzie.

MARIA

szyderczo

Jakąż ma wartość próżna gadanina?

KONRAD

Ma wartość, księżno, świętego przymierza,

Którego łamać nie wolno nikomu,

Kto nie chce plamić honoru rycerza.

1655

Jagiełło, wiodąc Kiejstuta do domu,

Z skromnym orszakiem, nie więźniów, lecz gości,

Będzie rozliczne miał dlań obowiązki

Danych przyrzeczeń i praw gościnności —

I wzgląd konieczny na rodzinne związki:

1660

Trzeba więc chłodno rozważyć przeszkody,

Mściwym zapędom nałożyć hamulec…

MARIA

z szyderstwem

Zabójcy męża, podać dłoń do zgody?

KONRAD

Czasem wypada konieczności ulec.

MARIA

Ja znam konieczność jedną tylko, której

1665

Ulegać muszę — bo ta w krwi mej płynie —

By tego starca wydać na tortury

I na śmierć pewną: a więc Kiejstut zginie!

KONRAD

Trudno do skutku przywieść takie dzieło,

Na które brat twój zgodzić się nie może.

MARIA

1670

Sądzisz, że będzie wahał się Jagiełło,

Gdy jak sędziemu krzywdy swe przełożę

Mnie sprawiedliwość wymierzyć?

KONRAD

Czyn taki

Nadto by głośnym uczynił na świecie.

1675

To wiarołomstwo księcia.

MARIA

Wy, Krzyżaki,

Sami najświętsze przysięgi łamiecie;

Tylko dla drugich macie sąd surowy.

Zresztą, ja także nie myślę z początku

1680

Żądać koniecznie mego stryja głowy:

Potrafię głosem rządzić się rozsądku

I poprzestawać na mniejszym wymiarze;

Dość, gdy Jagiełło na moje żądanie

Kiejstuta w oczach mych uwięzić każe

1685

I ciemne lochy da mu na mieszkanie.

KONRAD

A jeśli życzeń twoich nie wysłucha?

MARIA

Nie mogąc jawnie, będę działać skrycie…

Żywot człowieka — to rzecz taka krucha!

Cóż łatwiejszego, jak wziąć komu życie?

1690

Na to wystarczy jad zadany w winie;

Gdy ten omyli — są najemni zbóje…

I nóż się znajdzie! Dość o krwawym czynie

myśleć: sama myśl mu śmierć zgotuje.

KONRAD

Więc zginąć musi?

MARIA

1695

Sądź, że już nie żyje.

Tak jestem teraz na wszystko gotowa,

Że nawet swoich zamiarów nie kryję,

Ani w kłamliwe nie ubieram słowa.

Wchodzi Halban przez drzwi w głębi.

SCENA IV

Konrad, Maria i Halban.

HALBAN

Orszak nadciąga, wkrótce w zamku stanie.

MARIA

1700

Trzeba stryjowi usunąć się z drogi:

Niech go mój widok nie straszy.

Wychodzi przez drzwi na lewo.

SCENA V

Konrad i Halban.

KONRAD

Halbanie,

Kiedym porzucił swe rodzinne progi,

Miłość i szczęście, ojczyznę i wiarę,

1705

Ohydną zdrajcy przybierając postać —

Byle, pełzając ukradkiem jak żmija,

Do serca hydry krzyżackiej się dostać

I cios w przyszłości zadać, co zabija —

przygotowany byłem, że me czyny

1710

Przyjdzie opłacać straszną serca męką;

Nie przewidziałem jednak tej godziny,

Że tak stać będę z skrępowaną ręką,

Kiedy w pierś ojca godzą zbójców dłonie,

Że nie dobędę z pochwy swego miecza,

1715

Ani go piersią swoją nie zasłonię;

Więc się dziś wstrząsa natura człowieka,

Na to się wzdryga zgwałcona przyroda!

Nie chcę iść naprzód w tym dziele zdradzieckiem

Za taką cenę…

HALBAN

z wzgardliwą litością
1720

Szkoda ciebie, szkoda!

Miałeś być mężem — jesteś tylko dzieckiem,

Co się w myśl wielką bawiło przez chwilę,

Ale, spostrzegłszy nagle, że się zrani,

Rzuca ją…

KONRAD

1725

Nie szydź! wycierpiałem tyle

I tyle szczęścia poświęciłem dla niej,

Żem na szyderstwo twoje nie zasłużył,

Gdy z drogi widmo straszliwe mnie spycha.

HALBAN

Widzę, że duch twój zachwiał się i znużył.

1730

Byłaż to tylko żądza sławy licha,

Co do nadludzkich ofiar cię popchnęła?

Jeśli tak było, zrzecz się twego dzieła,

Kochaj, myśl, działaj jak ludzie zwyczajni,

Bo nic wielkiego nie zrobisz na świecie;

1735

Lecz, jeśliś żywił w twego ducha tajni

Prawdziwą miłość dla sprawy ojczystej,

Jeśliś chciał zrzucić jarzmo, co nas gniecie,

I Litwie tryumf zgotować wieczysty…

To idź, jak dotąd, milczący na wyłom

1740

Przeciw piekielnym czy niebieskim siłom,

Przez łzy, przez ogień i przez krwi strumienie!

Zapomnij, że masz serce lub sumienie!

Wij się z boleści!… umieraj z rozpaczy!…

Lecz to, coś zaczął — dokonaj!

KONRAD

rozpaczliwie
1745

Inaczej

Te słowa niegdyś brzmiały mi przed laty,

Kiedym je stroił w własnych marzeń kwiaty.

Dziś nawet cel ten — wielki, wzniosły, święty,

Któremu duszę zaprzedałem młodą,

1750

Tak mi się zdaje mgłami przesłonięty,

Że już pociechą nie jest, ni nagrodą.

Dziś mi na oczach głowa ojca siwa,

Która ode mnie ratunku przyzywa.

On mnie tak kochał! jam mu rozdarł serce —

1755

A teraz, wszystkie gdy nań spadły gromy,

Mam obojętnie czekać, aż morderce

Cios mu nareszcie zadadzą kryjomy?

HALBAN

Skąd taka pewność?

KONRAD

Ta dzika wilczyca,

1760

Co się zaledwie krwią ofiar nasyca,

Jawnie się chełpi z zamierzonej zbrodni

I jeśli brat jej nie wesprze w zamyśle

I do więzienia Kiejstuta nie wyśle,

Sama go zgładzi: to słyszałem od niej.

1765

Tak więc jedyny sposób ocalenia,

Biednego starca wtrącić do więzienia.

HALBAN

Tu nie rozpaczać, lecz działać wypada.

Trudno się ustrzec, gdzie czatuje zdrada;

Ale więzienne otworzyć mu bramy

1770

Łatwo nam przyjdzie. Wszelką pomoc mamy

Bo interesem także jest zakonu

Współzawodnika Jagielle do tronu

Trzymać w zapasie…

KONRAD

Straszliwe to środki,

1775

Za które chwytać muszę dłonią drżącą,

Jakby za przędzę, pajęczyny wiotkiej.

Ponad przepaścią na łup czyhającą.

Odchodzi z Halbanem przez drzwi na prawo. Po chwili przez drzwi środkowe wchodzi Jagiełło, a z nim Kiejstut i Witold. Przez otwarte drzwi widać Butryma i kilku rycerzy z orszaku Kiejstuta, którzy jednakże nie wchodzą na scenę.

SCENA VI

Jagiełło, Kiejstut i Witold.

JAGIEŁŁO

wprowadzając Kiejstuta

Szlachetny stryju, wszedłeś znów w te progi

Jako zwycięzca, co w niewolę bierze

1780

Zdobyte serca. Cały lud pod nogi

Rzucał ci kwiaty i witał tak szczerze,

Z taką radością i z takim zapałem…

z lekkim odcieniem niezadowolenia

Że nawet o mnie zapomniał w tej chwili.

KIEJSTUT

1785

Ty mi współczucia, którego doznałem,

Nie żałuj! — jeśli lud ten głowę chyli,

To nie przede mną, co znaczę tak mało,

Nie przed sztandarem, niegdyś może świetnym,

Lecz przed nieszczęściem, które zamieszkało

1790

We mnie. Więc nie wiń tych, którzy w szlachetnym

Popędzie uczcić umieją niedolę,

Widząc majestat cierpienia na czole.

JAGIEŁŁO

Któż by ich winił, gdy właśnie mej chęci

Czynili zadość, niosąc hołd powinny?

1795

Wszak tacy goście muszą być przyjęci

U mnie najszczerzej?

WITOLD

z goryczą

Jesteś zbyt gościnny!

Jednak wolałbym nie zaznać twej łaski.

KIEJSTUT

Witoldzie, przestań! Po co dziś, zgryźliwe

1800

Rzucając słowa, odnawiać niesnaski

I krzywdzić chęci Jagiełły życzliwe?

Pókiśmy stali naprzeciw z orężem,

Mogliśmy jeszcze sprzeczne mieć zamysły,

Lecz gdyśmy rzekli: zgodę zaprzysiężem,

1805

To niech serc związek utrwali się ścisły,

Niech naszej zgody żaden cień nie zaćmi.

zwracając się do Jagiełły i Witolda

Byliście dawniej, bądźcie znowu braćmi!

JAGIEŁŁO

Z mej strony chęci ku temu najlepsze.

WITOLD

1810

Łatwo się wtedy bawić w wielkoduszność,

Kiedy los dumne zachcenia podeprze;

Lecz kto za sobą miał męstwo i słuszność,

A tylko szczęście w końcu go zawiodło,

Temu niełatwo zgiąć się pod to godło

1815

Braterstwa, co mu zwycięzca nałoży —

Bo w nim przegląda coś na kształt obroży.

KIEJSTUT

Synu, przez ciebie mówi próżna pycha,

Która dość nieszczęść przysparza tej ziemi.

Na waśni nasze wróg przebiegły czyha,

1820

Umie korzystać i tuczyć się niemi.

My dziś winniśmy dać przykład ze siebie,

Że nam o Litwę chodzi, nie o władzę,

I wszystkie siły połączyć w potrzebie,

Aby się oprzeć najeźdźców przewadze;

1825

Bo ten ojczyźnie usłuży najlepiej,

Który przykładem karność w niej zaszczepi,

Póki sam stałem pierwszy na wyłomie,

Litewski sztandar podnosząc widomie,

To wymagałem od wszystkich najściślej,

1830

By się poddali mej wodzy i myśli:

Więc kiedy teraz wam ustąpić z pola,

A bogi władzę w jego ręce kładą,

Niechaj we wszystkim rządzi jego wola,

Gdyż każdy opór jest ojczyzny zdradą.

JAGIEŁŁO

z uszanowaniem
1835

Stryju, ty zawsze będziesz Litwy głową

Przy mnie i ze mną.

KIEJSTUT

z rezygnacją

Praca ma skończona

Trzeba zejść z drogi przed epoką nową,

Kiedy świat dawny w moich oczach kona;

1840

Trzeba wam miejsca ustąpić, o, młodzi!

Co macie świeże chorągwie i bronie.

Rycerska przeszłość do grobu już schodzi

I Znicz rodzinny coraz słabiej płonie,

A w serce puszczy litewskiej — bez trwogi

1845

I tak dość długo, dziedzic ojców wiary

I narodowej myśli spadkobierca,

Chciałem utrzymać nasz porządek stary,

Nie szczędząc trudów, krwi mej, ani serca;

Lecz nie umiałem wśród ciągłych zapasów

1850

Skutecznie walczyć z duchem nowych czasów —

I przed Krzyżakiem po dawnym zwyczaju

Umiałem tylko mieczem bronić kraju.

Trzeba więc miejsca ustąpić wam, dzieci.

Co macie świeże oręże i hasła…

1855

Niech wasza gwiazda na niebie zaświeci,

Gdy moja teraz w ciemnościach zagasła.

WITOLD

Te nie zaświecą: wraz z twoją ściemniały

Gwiazdy tej ziemi; wraz z tobą ubywa

Duch opiekuńczy, co ją wiódł do chwały!

1860

I pozostanie teraz, nieszczęśliwa,

Łupem dla wrogów…

KIEJSTUT

surowo

Historia, PrzemianaSynu! ty się nie waż

Wątpić tak przy mnie o przyszłości naszej,

Bo tylko ojca starego rozgniewasz.

1865

Dlaczego przyszłość ojczyzny cię straszy?

Wszak los narodów nie jest przywiązany

Do usiłowań pojedynczych ludzi:

Wyższa moc wszystkim kieruje bez zmiany,

I ta w potrzebie bohaterów zbudzi.

1870

Trudno nam sądzić, gdy padamy sami,

O tym, co tryumf lub zgubę stanowi;

Myślim, że wszystko przepada wraz z nami

I złorzeczymy smutnemu losowi:

A często właśnie to, co mienim klęską,

1875

Patrząc na naszych nadziei zwalisko,

Utrwala dolę ojczyzny zwycięską —

I grób nasz będzie przyszłości kołyską.

Przez drzwi wgłębi w chodzi Aldona, zbliżając się z nieśmiałością do Kiejstuta.

SCENA VII

Kiejstut, Jagiełło, Witold, Aldona.

ALDONA

Ty się nie gniewaj, mój ojcze Kiejstucie,

Że nieposłuszne dziecko tu przybiegło;

1880

Dotąd ci zawsze bywałam uległą,

Lecz dzisiaj trwogi — silniejsze uczucie:

Dziwny niepokój gnał mnie w twoje ślady

Pomimo danych poleceń i rady.

KIEJSTUT

Szalone dziecko! zawsze w sercu tobie

1885

Jakieś postrachy lub senne widziadła;

Zawsze cię trwoży jakiś duch w żałobie

I ściga mara przeszłości wybladła;

Zawsze twój umysł, znękany i chory,

Wszystko w cudowną fantazję, zamienia

1890

I własne światu narzuca kolory,

Za rzeczywistość biorąc przywidzenia.

ALDONA

Gniewasz się?

KIEJSTUT

Chciałbym, lecz to nie tak łatwo,

Co robić z taką rozpieszczoną dziatwą?

1895

Z taką ptaszyną, co wraca stęskniona

I mnie staremu zlatuje w ramiona?

ściska Aldonę

ALDONA

Widzisz, mój ojcze, mnie bez ciebie trudno

Wyżyć już teraz; gdy nie jesteś ze mną,

Świat mi się zdaje pustynią odludną,

1900

Tak lodowatą i martwą, i ciemną,

I tak nic w sobie drogiego nie mieści,

Że serce moje pęknąć chce z boleści.

KIEJSTUT

z uśmiechem do Jagiełły

Patrz, patrz, Jagiełło, jak mnie w sieci łowi

Owa rusałka swoją mową śpiewną,

1905

Jak się z miłością oświadcza starcowi,

Któremu tylko smutkiem jest pokrewną!

Musisz ją teraz ugościć u siebie,

Nim w świat pójdziemy o żebranym chlebie.

JAGIEŁŁO

Co mówisz, stryju! masz mnie na usługi.

KIEJSTUT

1910

Miecz upuściwszy, już się nic zdam na nic,

Chyba, by ludziom gwarzyć w wieczór długi:

Będę więc Litwę obchodził do granic

I wszędzie pukał od chaty do chaty,

Opowiadając o chytrości obcej.

1915

do Aldony

Ty pójdziesz ze mną.

ALDONA

Ach, w najdalsze światy!

KIEJSTUT

Może choć młode nauczą się chłopcy

Wyklinać Niemców i strzec się przed niemi.

1920

I lepiej od nas bronić swojej ziemi…

zwracając się do Jagiełły

Tymczasem prowadź, synowcze, starego

Na wypoczynek.

JAGIEŁŁO

Dam ci własne łoże..

1925

Chodź ze mną, stryju.

Jagiełło prowadzi Kiejstuta ku drzwiom na lewo, lecz te otwierają się nagle i wchodzi na scenę Maria z Prorą Bilgenem, tamując przejście, we drzwiach za nimi stoją inni uzbrojeni dworzanie Jagiełły.

SCENA VIII

Maria, Prora Bilgen, Kiejstut, Jagiełło, Witold, Aldona, Zbrojni Dworzanie Jagiełły.

MARIA

wchodząc, do Jagiełły

Zaczekaj!

JAGIEŁŁO

Ty czego?

Stryj chce odpocząć.

MARIA

Stryj poczekać może

1930

Na sen spokojny; jam dłużej czekała.

JAGIEŁŁO

do Marii

Więc mów, co żądasz?

MARIA

Chcę sama dla stryja

Wygodne usłać łoże…

ALDONA

na ustroniu

Ach, drżę cała!

JAGIEŁŁO

1935

Co to ma znaczyć?

MARIA

Sen starcom nie sprzyja,

Jeśli krew jeszcze mają na sumieniu;

Spać im nie daje noc zanadto widna…

Niech Kiejstut w ciemnym wypocznie więzieniu,

1940

Tam go więc poślij!

WITOLD

Jak ty śmiesz, bezwstydna,

Bryzgać słów pianą?

JAGIEŁŁO

Szalejesz mi, siostro.

MARIA

Ja nie szaleję. Ty będziesz szalony,

1945

Jeśli raz w życiu nie stawisz się ostro

I z rąk wypuścisz przyszłość swej korony!

JAGIEŁŁO

Mario, zamilknij!

MARIA

Czyliż tobie, bracie,

Połkniętych zniewag pamięć jest tak strawną,

1950

Że o krzywd naszych nie myślisz zapłacie?

Czy nie pamiętasz, jak nas stryj niedawno —

Tu, w naszym gnieździe — zelżył wobec świata

I więzić kazał, by pozorem łaski

Ośmieszyć później? Gdzie dług, tam zapłata.

1955

Zrób z nim tak samo!

WITOLD

Ucisz swoje wrzaski!

zwracając się do Jagiełły

Jagiełło, rozkaż, nich pójdzie ta jędza.

MARIA

Bracie, ty słyszysz! on mnie stąd wypędza,

1960

Z własnego domu — za to, że ich zbrodnie

Na sprawiedliwej pragnę zważyć szali!

Bracie! więc twoich przyjaciół swobodnie

Zabijać można? i ciebie nie spali

Rumieniec wstydu, że nawet ich zgonu

1965

Pomścić się nie chcesz! Więc u twego tronu

Nikt bezpieczeństwa nie znajdzie w potrzebie!

Mnie męża, tobie, mój bracie, wydarto

Wiernego sługę, co zginął dla ciebie:

Gdy go nie pomścisz, służyć ci nie warto!

1970

I wszyscy wierni opuszczą cię słudzy,

Gdy ich na pastwę dajesz złości cudzej.

KIEJSTUT

do Jagiełły z wyrzutem

Takieś, synowcze, zgotował przyjęcie,

Gdym ci zaufał?

JAGIEŁŁO

To nie z mojej winy;

1975

Nie przewidziałem tego. W jej lamencie

Tkwią jednak słuszne zażaleń przyczyny.

WITOLD

Tak dotrzymujesz przysiąg?

JAGIEŁŁO

Cóż poradzę?

WITOLD

Weź ją precz z oczu! masz po temu władzę.

JAGIEŁŁO

do Marii
1980

Odejdź, stąd, siostro!

MARIA

Dopóki ten stary

Jest na wolności, nie ustąpię póty.

wskazując na Bilgena i resztę dworzan

Całe rycerstwo domaga się kary

1985

Za śmierć Wojdyłły…

JAGIEŁŁO

Cóż to? bunt uknuty…

MARIA

Nie bunt, lecz słuszne sług twoich żądanie,

Byś sprawiedliwość wymierzył im, panie.

WITOLD

patrząc w oczy Jagielle

Ej, mój Jagiełło, źle ci z oczu patrzy;

1990

Czyżbyś się wahał dotrzymać nam słowa?

Butrym uchyla drzwi środkowe i przysłuchuje się, wchodząc po cichu na scenę

Któż był od ciebie w przysięgi bogatszy!

A teraz… milczysz? Czyż się zdrada chowa

W twym pomieszaniu?

JAGIEŁŁO

1995

Widzisz, sam znienacka

Tak zaskoczony przez tych ludzi skargi,

Muszę wysłuchać…

WITOLD

Rozumiem: zasadzka,

Abyś mógł łatwiej wejść z sumieniem w targu

2000

unosząc się coraz bardziej

Jam ci jak bratu i sprzyjał, i wierzył,

Jam ręczył ojcu za uczciwość twoją,

Jam go namówił, aby się sprzymierzył:

A ty nóż zdrajcy ukryłeś pod zbroją!

2005

Przeklinam teraz ten mój umysł miękki,

Co lgnął do ciebie. Stokroć lepiej było

Przyjąć nam pomoc choć z Krzyżaków ręki

I na twój umizg odpowiedzieć siłą!

Wszak oni o to prosili się sami…

2010

Lecz ojciec nie chciał wiązać się z Niemcami,

Bo byś w książęcej już nie chodził mitrze!

Butrym powoli przechodzi przez scenę ku drzwiom na prawo i wychodzi przez nie.

MARIA

do Jagiełły z naciskiem

Zważ dobrze, bracie, z czym się Witold zwierza.

Mieli cię zniszczyć, z Krzyżakami w zmowie,

Tylko nie przyszło jeszcze do przymierza…

2015

Że dziś żałują, sam ci Witold powie,

Oblicz się, bracie, co ci grozi potem,

Gdy ich z rąk puścisz?

JAGIEŁŁO

W oczach mi się mieni

I serce w piersiach bije jakby młotem.

ALDONA

z przerażeniem
2020

On jej usłucha: jesteśmy zgubieni!

JAGIEŁŁO

Co począć — nie wiem…

Drzwiami z prawej strony wchodzą Konrad, Halban i Butrym.

SCENA IX

Kiejstut, Maria, Jagiełło, Witold, Aldona, Konrad, Halban, Butrym, Prora Bilgen i Zbrojni Dworzanie Jagiełły.

JAGIEŁŁO

do Konrada

Nadchodzisz mi w porę,

Rycerzu. Trudną mam rozstrzygnąć sprawę;

Więc ciebie tutaj na sędziego biorę;

2025

Zrobię, co powiesz.

ALDONA

na stronie

O, bogi łaskawe!

Wy go zsyłacie, aby nas ocalił.

KONRAD

Cóż więc?

JAGIEŁŁO

Na stryja nie będę się żalił;

2030

Choć mnie niejedna spotkała zniewaga,

Lecz Maria, której męża kazał stracić,

Gwałtem na niego kary się domaga;

Całe rycerstwo żąda, by odpłacić

Chociaż więzieniem za ten czyn tak srogi:

2035

A jam bezkarność przyrzekł, żalem zdjęty,

Nie wiedząc nawet, jakie z nich są wrogi

Chciwe mej zguby.

WITOLD

Obłudnik przeklęty!

JAGIEŁŁO

ciągnąc dalej, do Konrada

Ty zatem powiedz, czy swym przyrzeczeniem

2040

Mam się krępować?

ALDONA

do Konrada błagalnie

Ty znasz prawdę całą,

Więc broń!

JAGIEŁŁO

do Konrada

Cóż sądzisz?

KONRAD

po walce wewnętrznej

Ukarać więzieniem.

ALDONA

z najwyższą rozpaczą
2045

Syn przeciw ojcu!

MARIA

do Bilgena i dworzan

Hej, rycerzu, śmiało!

Zabrać ich wszystkich!

Bilgen i zbrojni postępują naprzód.

WITOLD

Nie wyjdę stąd żywcem!

Za broń, Butrymie!

Witold i Butrym wydobywają miecze.

KIEJSTUT

nakazująco
2050

Schowajcie swe miecze!

Butrym chowa swój miecz do pochwy.

WITOLD

nie słuchając rozkazu

Będę się bronił….

Konrad zachodzi mu z tyłu i oręż wytrąca z jego ręki.

Podłym niegodziwcem

Jesteś, Krzyżaku!

ALDONA

2055

Ach, oko człowiecze

Nie oglądało zbrodni tak okropnej!

I to on…

MARIA

do rycerzy

Brać ich! Kiejstut jest roztropny

I wie, że opór krwią zapłacić można.

ALDONA

zasłaniając Kiejstuta
2060

Ja ciebie, ojcze, swą piersią zastawię —

Ja cię wziąć nie dam!

MARIA

odrywając ją gwałtem

Precz stąd!

ALDONA

Ty bezbożna

Zbrojni z Bilgenem otaczają Kiejstuta, Witolda, i Butryma, prowadząc ich ku drzwiom głównym. Aldona wyciąga ręce ku Kiejstutowi.

2065

Ojcze mój, ojcze!

KIEJSTUT

odwracając się

Ja cię błogosławię.

Wychodzą wszyscy prócz Aldony, Konrada i Halbana.

SCENA X

Aldona, Konrad, Halban.

ALDONA

chwiejąc się na nogach

Co za ból! — tu… tu…

chwyta się za serce i pada na ziemię. Konrad i Halban, pochylając się nad nią.

KONRAD

po chwili do Halbana

Patrz! ona umarła!

Bo uwierzyła w zbrodnię, co tak jawna.

2070

Niewdzięczność syna serce jej rozdarła —

Serce, boleścią trawione od dawna.

Straszno pomyśleć, że już w grobu ciszy

Usprawiedliwień moich nie usłyszy,

Lecz razem z sobą unosi na zawsze

2075

Widzenie z życia całego najkrwawsze,

Przed którym właśnie zamknęła powieki.

przyklękając przed Aldoną

Śnie mej młodości! żegnaj mi na wieki!

Krwawy kochanek, na twe czoło blade

2080

Ostatni teraz pocałunek kładę.

Całuje Aldonę w czoło.
Zasłona spada. Koniec aktu czwartego.

AKT PIĄTY

Scena przedstawia podziemia więzienne zamku w Krewem. Przednia część sceny stanowi obszerne sklepione podziemie, zamknięte z tyłu trzema arkadami, połączonymi żelazną kratą, przez którą widać tylną część sceny, przedstawiającą krużganek więzienny. W środkowej arkadzie krata stanowi bramę łączącą krużganek z frontowym podziemiem. Na lewo ku przodowi sceny wejście niskie do drugiej pieczary. Ze sklepienia na łańcuchu zwiesza się kaganek oświecający mdłym światłem więzienie. Za podniesieniem zasłony na krużganku ukazuje się Prora Bilgen z kluczami, za nim Kuno, Konrad i Halban, Prora Bilgen otwiera bramę kratową w środkowej arkadzie i wprowadza Krzyżaków na przód sceny.

SCENA I

Prora Bilgen, Kuno, Konrad i Halban.

PRORA BILGEN

wprowadzając

Nie mogłem woli opierać się waszej;

Lecz wiedzcie o tym, że łamię powinność,

Tu was prowadząc…

KONRAD

Niech cię nic nie straszy.

PRORA BILGEN

2085

Zbyt się narażam…

KUNO

Za twoją uczynność

Masz naszą łaskę, co w każdym wypadku

Wspierać cię będzie.

PRORA BILGEN

Wam się też oddałem.

KONRAD

dając mu kiesę złota
2090

Tymczasem przyjmij to złoto w zadatku.

PRORA BILGEN

biorąc

Służyć wam będę i duszą, i ciałem.

HALBAN

Lecz gdzie jest Kiejstut?

BILGEN

wskazując na podziemie po lewej stronie

Ta pieczara służy

Mu za kryjówkę; w niej, na pęku słomy,

2095

Jako dąb stary powalon od burzy,

Całe dnie leży głuchy, nieruchomy;

Mówić do niego — to daremna praca:

Milczy, jak gdyby chciał się mowy zarzec,

I nawet na nas swych oczu nie zwraca —

2100

Strasznie już teraz zdziecinniał ten starzec!

KONRAD

Prowadź do niego.

PRORA BILGEN

Nazbyt ciemno, brudno

I odraźliwie w tamtym ciasnym lochu.

Wam tam, rycerze, nawet wchodzić trudno…

2105

Ja co innego: przywykłem po trochu

Do tych widoków, więc pójdę, gdy chcecie.

Przywieść go…

KUNO

Dobrze.

PRORA BILGEN

Lecz bądźcie cierpliwi,

2110

Bo jego trzeba namawiać jak dziecię,

A wynieść w ręku, jeśli się sprzeciwi.

Wychodzi przez wejście na lewo.

SCENA II

Kuno, Konrad i Halban.

KUNO

Sądzę, że bardzo nam się nie opłacą

Nasze zabiegi, by teraz z więzienia,

Dobyć Kiejstuta. Taki starzec na co

2115

Przydać się może?

HALBAN

Zawsze dźwięk imienia

Pozostał po nim; ten, użyty zgrabnie,

Może być silną bronią w naszych ręku[4].

KUNO

Dźwięk taki coraz przycicha i słabnie,

2120

Gdy słabnie człowiek. Co po pustym dźwięku?

KONRAD

Przyszłość pokaże.

KUNO

Niełatwo nam będzie

Wyzyskać starca, co i tak już wprzódy

Nie dał się nigdy użyć za narzędzie;

2125

Lecz, gdyście chcieli podjąć takie trudy,

A więc próbujmy…

Prora Bilgen powraca, prowadząc Kiejstuta, który się daje wieść machinalnie i nie zwraca uwagi na nikogo z obecnych.

SCENA III

Kuno, Konrad, Halban, Prora Bilgen, Kiejstut.

PRORA BILGEN

do Kiejstuta

Chodź, staruszku, śmielej,

Nic ci się złego nie stanie; masz gości,

Co cię chcą widzieć — będzie ci weselej.

KONRAD

na stronie
2130

Okropny widok nieszczęść i starości!

KUNO

patrząc na Kiejstuta

Istna ruina, co pustkami świeci…

Widmo człowieka, które za dotknięciem

Zda się natychmiast w prochy się rozleci…

PRORA BILGEN

do Kiejstuta, pociągając go ku Krzyżakom

Zbliż się, staruszku!

KUNO

do Kiejstuta
2135

Myśmy chcieli z księciem

Pomówić nieco. — Poznajesz nas pewno,

Książę Kiejstucie?

Kiejstut nie daje żadnego znaku życia.

PRORA BILGEN

do Kiejstuta

No, odpowiedz, stary;

zwracając się do Krzyżaków

2140

Cóż, nie mówiłem? milczy tak jak drewno.

KUNO

do Kiejstuta

Żywim dla ciebie życzliwe zamiary.

HALBAN

do Kunona

Zazwyczaj więźniom obecny dozorca

Usta krępuje.

KUNO

Oddal się, Bilgenie —

2145

Wśród zamkowego czekaj nas podworca.

Daj klucze: sami zamkniemy więzienie.

PRORA BILGEN

podając klucze, które od niego bierze Konrad

Oto są, spełniam wszystkie wasze chęci.

Odchodzi przez kratę, potem przez krużganek na prawo.

SCENA IV

Kuno, Konrad, Halban, Kiejstut.

KUNO

do Kiejstuta

Książę, jesteśmy boleścią przejęci,

Widząc cię w takim stanie. Straszną zbrodnię

2150

Na tobie zdradny popełnił synowiec.

Możemy teraz pomówić swobodnie:

Bilgen już odszedł.

HALBAN

Poznałeś nas? powiedz.

Kiejstut pozostaje w jednakowej nieruchomości.

KUNO

Jesteśmy sami przyjaciele twoi,

2155

Chcemy ci pomóc w nieszczęściu…

widząc, że Kiejstut żadnego wzruszenia nawet na twarzy nie zdradza, do Halbana

Ten człowiek

Bez ruchu, głosu, odrętwiały stoi,

I nawet żadnym poruszeniem powiek

2160

Uczuć nie zdradzi.

HALBAN

do Kunona

Może nie rozumie.

KUNO

Prędzej się zaciął w uporze i dumie.

HALBAN

Trzeba wyraźniej powiedzieć, co chcemy.

KUNO

do Kiejstuta

Książę, ty nie myśl, że wszystko stracone,

2165

I tak przed nami nie stój martwy, niemy;

My ci powrócim wolność i koronę,

Wyrwiem cię z grobu, w którym nie oglądasz

Jasności słońca: damy oręż w ręce

I damy zemstę, jakiej tylko żądasz.

2170

po chwili daremnego oczekiwania na odpowiedź lub ruch Kiejstuta

Milczysz? czy myślisz, że cię próżno nęcę?

Patrz, drzwi otwarte, gdy cię pod swą tarczę

Weźmiemy, wyjdziesz z tych lochów bezkarnie;

Wolność cię czeka. Cóż ty na to, starcze?

2175

Czy chcesz koniecznie zginąć tutaj marnie?

Nie chcesz krzywd pomścić, zatrzeć pamięć klęski

I jak bohater stanąć znów zwycięski?

po chwili z niecierpliwością

No, odpowiadaj; bo cię pozostawię

2180

Twemu losowi, gdy stracę cierpliwość!

Milczysz? Więc wolisz kończyć dni w niesławie?

KONRAD

występując spoza Kunona i Halbana i zbliżając się do Kiejstuta

O, nie odpychaj tych, których życzliwość

Tutaj zawiodła. Zawierz im, Kiejstucie!

Kiejstut podnosi głowę, mierząc oczami Konrada, jakby chciał coś przemówić, ale powraca do dawnego odrętwienia.

KUNO

do Halbana

Posąg nareszcie przemówił oczami

2185

I jakieś ludzkie błysło w nich uczucie

Na chwilę.

HALBAN

do Kunona

Chodźmy! niech zostaną sami,

Bo Konrad nad nim dziwną moc posiada.

KUNO

Niech i tak będzie: zostawmy Konrada.

Kuno odchodzi wraz z Halbanem przez bramę kratową, a potem przez krużganek na prawo.

SCENA V

Konrad i Kiejstut.

KONRAD

obejrzawszy się za odchodzącymi
2190

Oni już poszli. Jestem sam przy tobie —

W straszliwej męce, co pierś moją kruszy.

O tych dniach życia ja śnić będę w grobie,

Jeżeli będzie sen dla mojej duszy,

Ty nie wiesz, jakim ciężarem mnie tłoczy

2195

Twoje milczenie niezbłagane, groźne;

Jaki dreszcz śmierci ślą mi twoje oczy,

Tak nieruchome, spokojne a mroźne!

Wolę, ach! wszystko przenieść, niźli widzieć

Takie zastygłe, milczące męczeństwo…

2200

Więc jeśli masz mnie prawo nienawidzieć,

To chcę usłyszeć z ust twych — choć przekleństwo!

Nie stój tak dłużej martwy, nieruchomy,

Lecz powstań gniewny jako wódz olbrzymów,

Rzuć na mnie wszystkie twoich spojrzeń gromy,

2205

Przeklnij, lecz słowo chociaż jedno wymów!

po pauzie

Nic? nic nie powiesz?… to zniosę w końcu;

Lecz daj mi rękę i z tego cmentarza

Uchodź wraz ze mną ku jasnemu słońcu,

2210

Bo śmierć niechybna tutaj ci zagraża.

Uchodź, zaklinam!

po małej chwilce

Ha! ty może znowu

Lękasz się zdrady? pomnąc, żem poradził,

2215

By cię uwięzić… Wierzaj memu słowu!

Ja ci przysięgam, żem ciebie nie zdradził,

Lecz chciałem tylko odwrócić w ten sposób

śmiertelne ciosy z ręki innych osób.

Nie idziesz? Milczysz?… Więc mi serce zamień,

2220

Ażeby także milczało jak kamień.

po chwili z uniesieniem i determinacją

O, nie! ja muszę wyrwać cię od zguby!

Precz myśl o jutrze! Precz wszelka rozwaga!

Precz udawanie! Łamię swoje śluby…

2225

klękając przed Kiejstutem

Ojcze! syn ciebie na kolanach błaga,

Byś się pozwolił ocalić…

KIEJSTUT

Syn? jaki?

Był jeden wprawdzie, któregom opłakał

2230

I w duszy po nim zatarł wszystkie znaki;

Bo on — to moje nieszczęście i zakał.

Więc chociaż potem odgadłem od razu,

Jaką twarz nosi krzyżacka gadzina —

Zamknąłem oczy przed śladami płazu.

2235

Poznałem zdrajcę — nie poznałem syna:

Syn mój nie żyje od dawna.

KONRAD

O, srogo

Mści się wciąż na mnie gwałt sercu zadany!

Na całym świecie nie ma już nikogo,

2240

Co by z litością wejrzał w moje rany

I ogrom ofiar swym współczuciem zmierzył.

Ojcze! więc twoje serce rodziciela

Nic nie przeczuło? Więceś ty uwierzył

Pozorom zdrady, co kryje mściciela?

2245

I głos ci żaden tajemny nie szeptał,

Dlaczegom wszystko poświęcił i zdeptał?

KIEJSTUT

Jam w życiu sobie wytknął prostą drogę;

Kraj swój kochając i czcząc swoje bóstwa,

Żyłem wciąż prawdą: więc się znać nie mogę

2250

Na krętych ścieżkach fałszu i oszustwa,

Jam przywykł sądzić czyny, nie zamiary,

I to rozumiem, na co patrzą oczy;

Znam jedną prawość; więc nie daję wiary

Cnocie, co chytrze śladem zbrodni kroczy.

KONRAD

błagalnie
2255

Ojcze!

KIEJSTUT

tak jakby do siebie

Ach! dawno straciłem to dziecko,

W którym najwięcej złożyłem nadziei,

Sądząc, że ze mną nawałę niemiecką

Odganiać będzie od litewskiej kniei,

2260

Że mnie podtrzyma w walce z tą poczwarą,

Od rozjuszonych groźniejszą niedźwiedzic,

I nie da ciosom spaść na głowę starą —

On, mojej sławy uczestnik i dziedzic!

z wzruszeniem

2265

Alem źle jemu i sobie wywróżył,

Zbyt zatopiony w tej główce dziecięcej;

Bo on sam szczęście i nadzieję zburzył —

On, miłowany przeze mnie najwięcej!

z ponurą żałością

2270

Jam go na zawsze stracił!

KONRAD

Tak żałośnie

Słowami nie dźwięcz, jakbyś wzdychał za czem,

Co nie powróci; bo we mnie żal rośnie

Taki bezmierny, że rozsadzi płaczem

2275

Pierś męską.

po małej chwili

Ojcze, więc ty wiary nie dasz,

Że ja Ojczyzny nie miałem na sprzedaż;

Więc ty nie wierzysz, że ja, wierny sławie,

2280

Swe życie w jednym pomieściłem czynie,

Przez który Litwę pomszczę i zbawię?!

Ojcze, twój Butawt ożyje, gdy zginie!

KIEJSTUT

O tym, co będzie — będą sądzić inni…

Może go potem przyszłość uniewinni

2285

I rzuci poklask za szczęśliwy zamach,

I nic nie wspomni o poprzednich plamach;

Lecz ja, którego schyłek dnia tak krótki,

Jam złego ziarna zgubne widział żniwo:

W rodzinie same nieszczęścia i smutki,

2290

Tryumfy wrogów, Litwę nieszczęśliwą —

I w mojej starej głowie się nie mieści,

Że ma kraj zbawić, kto się pozbył cześci[5],

Trudno, ach, temu, kto raz fałszu zarwie,

Choć w dobrej myśli, duszę swoją splami,

2295

Ożyć na nowo w niewinności barwie

I szlachetnymi zajaśnieć czynami,

Wieczna go klątwa potem w życiu ściga,

Krzyżując wszystkie zamiary najczystsze,

Pcha do występku, przed którym się wzdryga,

2300

I w ścieżki coraz prowadzi ciernistsze:

Więc to, czym gardzi, na zawsze poślubi,

Co chce ocalić, jeszcze prędzej zgubi —

I cała jego rąk skalanych praca

Pomimo woli na złe się obraca.

KONRAD

2305

Mój ojcze! ty mi ostatniej otuchy

Przed kresem drogi nie chciej dziś odbierać!

Na pastwę nocy nie wydaj mnie głuchej,

Nie każ mi zwątpić, zwątpiwszy — umierać,

Bo jak, do celu nie doszedłszy, padnę,

2310

To już mnie bóstwo nie rozgrzeszy żadne.

z pokorą, błagalnie

Ojcze! ty swego użal się dziecięcia,

Które tak cierpi za młodzieńczej pychy

Zbyt śmiały polot. Otwórz mi objęcia:

2315

Niech w nie upadnę pokorny i cichy

Na twoim łonie łez wylewać zdroje…

Przebacz mi winy!

KIEJSTUT

wzruszony, jakby do siebie

Biedne dziecko moje…

KONRAD

z wykrzyknikiem padając w objęcia Kiejstuta

Ojcze!

KIEJSTUT

2320

O, synu!

KONRAD

Ach! to jedno słowo

Zdejmuje klątwę ze mnie. Twe uściski

Wracają życia jutrzenkę różową,

Która u mojej świeciła kołyski.

2325

Ty mi przebaczasz?

KIEJSTUT

Dziecko, Ojciec, Syn, MiłośćWy, niewdzięczne dzieci,

Nie wiecie nawet, co miłość rodzica,

Która za wami aż w przepaści leci

I własnym swoim bólem się podsyca;

2330

A choć głos gniewnej przybierze rozpaczy,

Wszystko zapomni i wszystko przebaczy.

O, synu! synu!

Przyciska Konrada do swych piersi.

KONRAD

Błogo się spoczywa

Na twoim łonie. Ach, gdyby tak można

2335

Zasnąć na długo!

po chwili, z niepokojem

Ojcze! czas upływa…

I myśl się budzi stroskana i trwożna…

Śpieszmy się ojcze! — Uchodź stąd, nie zwlekaj

2340

Za mną chodź, za mną!

Postępuje parę kroków ku kracie naprzód i zatrzymuje się, widząc, że Kiejstut nie zdąża za nim.

KIEJSTUT

Synu, ty nie czekaj

Na próżno na mnie: ja się stąd nie ruszę.

KONRAD

Ojcze, ja ciebie uprowadzić muszę!

Wszak żeś przebaczył?

KIEJSTUT

2345

Przebaczyłem, dziecię,

Lecz stąd już trudno, bym uciekał z tobą.

Co ja bym teraz robił w waszym świecie,

Starzec złamany wiekiem i żałobą?

Z wolności mojej wróg korzystać będzie:

2350

Nie chcę powodem być domowej wojny,

Nie chcę Krzyżakom służyć za narzędzie —

I wolę tutaj umierać spokojny.

KONRAD

Ja ci przysięgam, że wynajdę środki,

Żeby cię wyrwać krzyżackiej obłudzie;

2355

Ja ci zgotuję wypoczynek słodki,

Którego więcej nie zakłócą ludzie…

Tylko chodź z nami!

KIEJSTUT

O, nie, mój Butawcie!

Wy mnie mojemu losowi zostawcie.

2360

Tak jest najlepiej, mimo woli bowiem

Mógłbym nieszczęście przynieść naszej ziemi

A u nóg twoich zaciężyć ołowiem —

Ażbyś się musiał zdradzić przed obcymi.

Nie chcę dla kilku nędznych chwil żywota

2365

Kupować wolność po tak wielkiej cenie.

KONRAD

Ojcze!

KIEJSTUT

Tak każe i rozum, i cnota.

Nie kuś mnie próżno, bo już nie odmienię

Swych postanowień.

KONRAD

2370

Miej litość nade mną!

KIEJSTUT

Świat dzisiaj dla mnie jest pustynią ciemną;

To, czym wprzód żyłem, ludzie mi wydarli;

Przeszłość nie wróci, nie wstaną umarli:

Jestem już niczym, nie mam wracać po co!

KONRAD

2375

Ojcze! nie pójdziesz?

KIEJSTUT

Nie.

KONRAD

A więc przemocą

Stąd cię wyniesiem; przywołam Halbana.

wybiega szybko przez kratę i przez krużganek

KIEJSTUT

patrząc za odchodzącym

Za późno, synu!

Zwraca się i powoli schodzi ze sceny przez wejście na lewo. — Po chwili na krużganku ukazuje się Maria z Bilgenem i wchodzą przez drzwi kratowe na środek sceny.

SCENA VI

Maria i Prora Bilgen.

MARIA

2380

Krzyżacy w zamczysku…

Rzecz dosyć dziwna.

PRORA BILGEN

Goszczą już od rana.

MARIA

Pewnie coś knują… Znasz ich po nazwisku?

PRORA BILGEN

Jest Kuno, Konrad i ów Halban stary.

MARIA

2385

Na czas przybyłam. Trzeba ich zamiary

Szybko uprzedzić. Gdzie Kiejstut?

PRORA BILGEN

W tym lochu.

MARIA

Dobrze: więc teraz moich ludzi sprowadź,

Tylko najciszej — nie robić popłochu.

2390

Bilgen odchodzi tą drogą, którą przyszedł. — Maria odwraca się w stronę pieczary Kiejstuta, grożąco

Stryju! my teraz będziem się rachować.

Kuno pojawia się na krużgankach i wchodzi przez kratę.

SCENA VII

Maria i Kuno.

KUNO

ze zdziwieniem spostrzegając Marię

Księżna?

MARIA

Cóż? może dziwi cię spotkanie;

Różni się ludzie spotykają w drodze.

KUNO

2395

Lecz w jakim celu?

MARIA

Chcesz wiedzieć, mój panie,

A więc ci powiem: zabijać przychodzę.

KUNO

Myślisz, że na to zezwolim?

MARIA

Ha, trudno!

2400

Bez zezwolenia muszę się obchodzić.

KUNO

Czyn taki straszny!

MARIA

Porzuć tę obłudną

Mowę, a powiedz: co wam może szkodzić

Mój zamysł?

KUNO

2405

Księżno, my w obronie stajem

Uciemiężonych.

MARIA

drwiąco

To waszym zwyczajem?

Niech i tak będzie! Jednak, ile sądzę,

Kiejstut wam teraz nie przyda się na nic;

2410

Próżno trwonicie i czas, i pieniądze.

Wy Konradowi ufacie bez granic,

A on was zgrabnie na pasku prowadzi,

Pragnąc ocalić ojca…

KUNO

Nie rozumiem.

MARIA

2415

Strzeżcie się jego! on was jeszcze zdradzi —

On, syn Kiejstuta!

KUNO

Konrad?

MARIA

Już nic umiem

Wyraźniej mówić. — Poznała go żona.

KUNO

zaczynając pojmować
2420

Ha, co za światło?

MARIA

Miejcie go na oku —

A ja do więźnia pójdę. Zanim skona,

Niech przedsmak śmierci znajdzie w mym widoku.

wchodzi przez wejście na lewo do drugiej pieczary

KUNO

w myślach

Konrad? O, żmija! — Teraz się odsłania

2425

Wiele zagadek.

Konrad ukazuje się na krużganku i wbiega śpiesznie na scenę.

SCENA VIII

Kuno i Konrad

KONRAD

wbiegając

Szukałem was wszędzie.

KUNO

zimno

Co chciałeś?

KONRAD

Kiejstut wyjść z nami się wzbrania.

KUNO

z obojętnością

Więc niech zostanie; to najlepiej będzie.

KONRAD

żywo
2430

Trzeba go zabrać gwałtem!

KUNO

jak wyżej

Gwałtem? na co?

KONRAD

Ale on zginie tutaj!

KUNO

To tym lepiej.

Śmierć jego drogo Litwini opłacą,

2435

A do Jagiełły krew się ta przyczepi.

KONRAD

unosząc się

Mamyż to ścierpieć?

KUNO

Dla naszej korzyści.

KONRAD

podrażniony

Zmieniłeś zdanie?

KUNO

Ustaliłem raczej.

2440

Zgon jego więcej dobrego nam ziści

Niż dłuższe życie.

KONRAD

z gniewem

Ja sądzę inaczej.

KUNO

z naciskiem

Chyba masz swoje zamiary odrębne?

KONRAD

zdziwiony

Ja?

Maria powraca na scenę wejściem z lewej strony.

SCENA IX

Kuno, Konrad, Maria, później Prora Bilgen i Najemnicy, w końcu Halban.

KONRAD

spostrzegłszy Marię, przerażony
2445

Maria tutaj?

KUNO

szyderczo

Księżna też w gościnie

U stryja…

KONRAD

Maria! na jej widok ziębnę,

Jak tu go bronić? Swym mieczem jedynie;

2450

Chociażby zginąć?

Na krużganku, ukazują się najemnicy Marii z Bilgenem i po cichu wsuwają się na scenę. Konrad, spostrzegłszy ich, zwraca się do Kunona

Czego tu chcą oni?

MARIA

To dobrzy ludzie — idą ze mną razem

Zabić Kiejstuta.

KONRAD

dobywając miecza
2455

Miecz mój ich rozgoni!

Najemnicy cofają się przerażeni. Kuno wydobywa miecz również.

KUNO

zastępując z dobytym mieczem drogę Konradowi

Stój! ani kroku!

KONRAD

Ty swoim żelazem

Mnie nie powstrzymasz.

KUNO

Ja ci rozkazuję

2460

W imieniu mistrza.

Najemnicy korzystają z chwili i za Marią i Bilgenem wchodzą przez wejście na lewo.

KONRAD

do Kunona i najemników

Puszczajcie mnie, zbóje!

Gdy żyć pragniecie.

Halban wychodzi z krużganku na scenę.

KUNO

zastawiając drogę mieczem

Ha, maskę zrzuciłeś!

Ty, syn Kiejstuta, zdrajca dwulicowy!

KONRAD

2465

Wiesz o tym. Dobrze: dni swoje przeżyłeś.

Powiesz to drugim, gdy wrócisz bez głowy.

Naciera na Kunona mieczem, a ten się zasłania.

KUNO

broniąc się i spostrzegając Halbana

Ty zginiesz, śmiałku!

Do Halbana

Weź noża, Halbanie,

2470

pchnij go z tyłu!

biją się

HALBAN

Nóż byłby dla ciebie,

Lecz miecz Konrada wystarczy.

KUNO

z wściekłością

Halbanie!

Zdrajco!

Bije się z Konradem

KIEJSTUT

2475

O, ludzie!

KONRAD

Wszystkie bogi w niebie!

Głos mego ojca.

Maria wychodzi na scenę i usuwa się powoli na krużganek, skąd się czas jakiś przypatruje. Konrad naciera z całą gwałtownością na Kunona.

Giń prędzej!

2480

zadając cios stanowczy

Precz z drogi!

Kuno pada na ziemię. Konrad z mieczem wbiega szybko do drugiego podziemia na lewo.

KUNO

Piekielna zdrada!

umiera
Maria schodzi całkiem ze sceny. Konrad powraca po chwili, podtrzymując w objęciach nieżywego Kiejstuta.

SCENA X i OSTATNIA

Konrad i Halban.

KONRAD

na kolanach podtrzymując Kiejstuta, z rzewnością

Zbudź się, ojcze miły!

Zasłałem trupem twoich więzień progi —

2485

Jesteś bezpieczny.

po chwili z rozpaczą

Na próżno! z mogiły

Nikt nie powraca.

powstając

2490

A więc wszystkie węzły

Serca stargane… Teraz myśli moje

Na zawsze w krwawej kałuży zagrzęzły,

Nic mnie nie trzyma… Sam jeden już stoję…

z ponurą decyzją

2495

Więc śmiało naprzód! gdzie wytknięta droga

Truć i zabijać, i niweczyć wroga.

HALBAN

Idź i zabijaj!

Zasłona spada. Koniec aktu piątego i ostatniego.

Przypisy

[1]

Qui per virtutem peritat non interit — kto umiera z powodu swego męstwa, ten nie ginie. [przypis edytorski]

[2]

zżymać się — tu: wzdragać się. [przypis edytorski]

[3]

zapas — tu: zapasy, walka. [przypis edytorski]

[4]

w naszych ręku — forma daw. liczby podwójnej; dziś: w naszym ręku. [przypis edytorski]

[5]

cześci — dziś D.lp: czci. [przypis edytorski]

Zamknij
Proszę czekać…